Dwie młode kobiety z kwiatkiem w dłoni

Menopauza u Podopiecznej Trenera Personalnego

W życiu każdej kobiety przychodzi moment kiedy zmieniające się środowisko hormonalne wycisza powoli funkcję rozrodczą. Jest to bardzo wyjątkowy czas, któremu może towarzyszyć wiele dolegliwości zarówno fizycznych jak i na podłożu emocjonalnym. Praca z kobietą w okresie menopauzy wymaga od trenera dużej wiedzy zarówno na temat stanu w jakim się ona obecnie znajduję oraz  leków, które zażywa.

Najczęstsze objawy menopauzy
  • Objawy naczynioruchowe

Aż dwie trzecie kobiet odczuwa uderzenia gorąca i poty w okresie menopauzy. Są to objawy występujące najczęściej. Mogą sprawiać  trudności ze snem, jeśli wystąpią w nocy. Niektóre kobiety mają uderzenia gorąca, które ledwo zauważają, podczas gdy inne mogą mieć tak silne i częste uderzenia gorąca, że ​​naprawdę wpływają na ich codzienne życie. Uderzenia gorąca trwają średnio około 3 minuty. Ich częstotliwość, nasilenie i czas trwania mogą być różne z dnia na dzień.[1]

Uderzenia gorąca występują u aż 55% kobiet, nawet przed wystąpieniem zaburzeń miesiączkowania, które definiują przejście do okresu  menopauzalnego a ich częstość i nasilenie zwiększają się, gdy kobiety przechodzą okres menopauzy, osiągając szczyt w późnym okresie przejściowym i zmniejszając  się w ciągu następnych kilku lat.[2,3,4]

Dokładna przyczyna nie została wyjaśniona. Najbardziej dostępna teoria mówi, że istnieje reset i zwężenie układu termoregulacyjnego w związku z fluktuacją lub utratą produkcji estrogenu. W przeszłości przypuszczano, że uderzenia gorąca są związane wyłącznie z spadkiem estrogenu. Nie ma jednak wyraźnej  zmiany stężenia estradiolu w surowicy podczas uderzenia gorąca.  Uważa się, że obniżony poziom estrogenu może obniżać poziom serotoniny i w ten sposób zwiększać ekspresję receptora 5-hydroksytryptaminy (serotoniny) (5-HT2A) w podwzgórzu. Następnie uwalniana jest dodatkowa serotonina, co może powodować aktywację samego receptora 5-HT2A. Ta aktywacja zmienia regulację temperatury i powoduje uderzenia gorąca.[5]

  • Dolegliwości ze strony układu moczowo-płciowego

Tkanki moczowo-płciowe są niezwykle wrażliwe na  wahania estrogenu występujące w okresie przed menopauzą i w trakcie. Utrzymujący się niski poziom  hormonu powoduje nieprzyjemne objawy. Oprócz atrofii pochwy może również wystąpić zwężenie i skrócenie pochwy oraz wypadnięcie macicy, co prowadzi do wysokiego stopnia dyspareunii( ból w czasie stosunku). Ponadto układ moczowy zawiera receptory estrogenowe w cewce moczowej i pęcherzu moczowym, a wraz z ewidentną utratą estrogenu pacjentki mogą doświadczyć nietrzymania moczu[6,7]- Twoja klientka może przyjść na trening, ponieważ przeczytała, że aktywność fizyczna i wzmacnianie mięśni dna miednicy może pomóc jej w tym konkretnym przypadku. Niekoniecznie zwierzając się z tego, że aktualnie jest w okresie menopauzy.

  • Zaburzenia snu i bezsenność

Najczęstszą przyczyną problemów ze snem w tym okresie są nocne uderzenia gorącą, które budzą kobiety w nocy. Kobiety, które zgłaszają nocne przebudzenie w związku z nocnymi potami, są kandydatkami do terapii hormonalnej. Jednak historia kliniczna nie zawsze jest tak prosta. Kobiety z zaburzeniami nastroju, szczególnie lęk i depresja, mogą mieć problemy z zasypianiem i / lub wczesnym przebudzeniem.

  • Zaburzenia nastroju

Chociaż depresja występuje częściej u młodych osób dorosłych, o szczytowym początku w czwartej dekadzie życia, istnieją dowody na to, że perimenopauza stanowi kolejny okres wrażliwości dla kobiet. Kilka dużych prospektywnych badań kohortowych wykazało zwiększone ryzyko pogorszenia nastroju podczas przejścia menopauzy i około 3-krotne ryzyko rozwoju epizodu dużej depresji w okresie okołomenopauzalnym w porównaniu z premenopauzą[8,9,10].

  • Przyrost masy ciała – głównymi przyczynami jest zmniejszenie lub nie podejmowanie aktywności fizycznej ze względu na dolegliwości oraz zaburzenia metabolizmu warunkowane pracą hormonalną.
  • Osteoporoza – charakteryzuje się zmniejszoną wytrzymałością kości, która predysponuje do zwiększonego ryzyka złamania .Wytrzymałość kości = gęstość mineralna kości + jakość kości.

Przebudowa kości to proces, w którym stara kość jest zastępowana nową kością. Normalny proces przebudowy kości składa się z pięciu faz: aktywacji fazy spoczynkowej, resorpcji, odwrócenia i formowania.

➢ W fazie aktywacji przebudowy osteoklasty są rekrutowane na powierzchnię kości.

➢ W fazie resorpcji osteoklasty wytwarzają kwasowe mikrośrodowisko między komórką a powierzchnią kości, rozpuszczając lub wchłaniając mineralną zawartość kości.

➢ W fazie odwracania osteoklasty przechodzą apoptozę, a osteoblasty są rekrutowane na powierzchnię kości.

➢ W fazie formacji osteoblasty następnie odkładają kolagen; to jest zmineralizowane, aby utworzyć nową kość.

W okresie menopauzy niedobór estrogenu upośledza normalny cykl, zwiększając aktywność resorpcji osteoklastycznej bez odpowiedniego zwiększenia aktywności osteoblastycznej, a zatem ilość resorbowanej kości jest większa niż ilość deponowana prowadząc do utraty kości netto.  Podczas pierwszej fazy menopauzalnej kobiety mają wyraźny ujemny bilans wapnia [11]

Co stosują kobiety w trakcie menopauzy? Przedstawię poniżej preparaty stosowane w celu złagodzenia objawów wg. podziału na skład:
  • Produkty sojowe i wyciągi z soi- działanie terapeutyczne oparte jest na powinowactwie izoflawonów do receptorów estrogenowych. Do izoflawonów zalicza się:
  • enisteinę,
  • daidzeinę,
  • glicyteinę, biochaninę A
  • formononetynę

Aby poznać dokładnie przyjmowaną grupę musimy poprosić naszą podopieczną o nazwę preparatu.

Najczęstsze działania niepożądane to wzdęcia, niestrawność i luźne stolce. Istotne jest również, że w USA i Kanadzie białko sojowe znajduje się na liście głównych alergenów.  Warto wiedzieć zwłaszcza jeśli u naszej podopiecznej występują objawy niepożądane, że na chwilę obecną badania nie wykazały większej skuteczności izoflawonów od placebo.

  • Pluskwica groniasta  Aktywne składniki pluskwicy groniastej nie zostały dokładnie poznane, a mechanizm jej działania pozostaje niejasny. Niemniej jest to najczęściej kupowany preparat ziołowy do zwalczania dolegliwości menopauzalnych.

Ze względu na zaobserwowaną hepatotoksyczność najczęstsze działania niepożądane to  ból brzucha, ciemne zabarwienie moczu lub żółtaczka.

  • Krynia- Produkt handlowy Crila jest sprzedawany jako lek łagodzący objawy menopauzy, jednak w dostępnej literaturze medycznej nie ma żadnych badań dotyczących skuteczności tego preparatu
  • Pochrzyn zawiera diosgeninę – prekursor steroidowy stosowany w produkcji steroidów syntetycznych. Z powodu potencjalnego szkodliwego działania ukrytych domieszek hormonów i braku danych dowodzących skuteczności nie zaleca się stosowania kremów z wyciągiem pochrzynu w celu łagodzenia objawy menopauzy.
  • Dzięgiel chiński W tradycyjnej medycynie chińskiej był używany jako składnik stabilizujący równowagę hormonalną kobiet oraz panaceum na dolegliwości ginekologiczne. Skuteczność dzięgla chińskiego nie została potwierdzona. Ponadto istnieje wiele obaw dotyczących bezpieczeństwa jego stosowania, w tym odnośnie do fotosensytyzacji, anty koagulacji i możliwego działania rakotwórczego.
  • Wiesiołek- Olej z wiesiołka (evening primrose oil– EPO) zaleca się w leczeniu wielu chorób zapalnych i autoimmunologicznych, w tym alergii, egzemy, zapaleń stawów, neuropatii cukrzycowej i mastalgii/ mastodynii, oraz zapalenia lub zespołu jelita drażliwego. W badaniach Wiesiołek okazał się nieskuteczny – w wyniku jego zastosowania odnotowano zmniejszenie częstości uderzeń gorąca o 1,0 dziennie w porównaniu ze zmniejszeniem o 2,6 dziennie w przypadku placebo[11]
  • Siemię lniane- jest bogatym źródłem lignanów – steroli polifenolowych, z których w wyniku przetworzenia przez mikroflorę bakteryjną jelit powstają enterodiol i enterolakton – słabe sterole estrogenowe. Badania wykazały zmniejszenie odczucia uderzeń gorąca. Jednak badanie nie zawierało grupy kontrolnej zażywającej placebo.
  • Żeń-szeń u kobiet stosujących żeń-szeń zaobserwowano nieco złagodzenie objawów menopauzalnych, jednak różnica ta nie była istotna statystycznie ,a poprawa dotyczyła tylko objawów depresyjnych, ogólnego samopoczucia i sprawności fizycznej, a nie uderzeń gorąca. Żeń-szeń nie wywiera wpływu na stężenie FSH, estradiolu, grubość endometrium ani wskaźnik dojrzałości i pH pochwy. Kim i wsp. porównali częstość uderzeń gorąca w przypadku stosowania czerwonego żeń-szenia koreańskiego i placebo, nie stwierdzając znamiennych różnic między grupami[12]
  • Chmiel Roślina wytwarza flawonoidy – 8-prenylonaringeniny, których aktywność estrogenową uważa się za większą niż aktywność pochodzących z soi izoflawonów.

Dotychczas przeprowadzono niewiele badań dotyczących chmielu, a uzyskane wyniki są sprzeczne.

Pozostałe preparaty nie potwierdzone rzeczowymi badaniami klinicznymi:

  • Pieprzyca peruwiańska
  • Kwasy tłuszczowe omega-3
  • Kora sosny
  • Ekstrakt z pyłków kwiatowych
  • Opornik
  • Rabarbar ogrodowy

Jeśli w waszych głowach rodzi się teraz pytanie jak to jest możliwe, że kobieta, która cierpi na dolegliwości związane z menopauzą ma dostęp do tylu specyfików, które działają słabo lub w ogóle? Otóż suplementy diety muszą spełnić tylko określone warunki, aby mogły być dopuszczone do rejestracji[13]. Nie wymagane są badania kliniczne potwierdzające skuteczność.

LEKI

Sól paroksetyny jest jedynym lekiem niehormonalnym zarejestrowanym przez  FDA do łagodzenia umiarkowanych i ciężkich menopauzalnych VMS( objawy naczynioruchowe-uderzenia gorąca), umożliwiającym uzyskanie wyraźnego zmniejszenia częstości występowania i nasilenia epizodów uderzeń gorąca oraz poprawę jakości snu, bez negatywnego wpływu na libido czy zwiększenia masy ciała.

Wybiórcze inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny oraz inhibitory wychwytu zwrotnego noradrenaliny i serotoniny

  • sól paroksetyny – 7,5 mg (preparat niedostępny w Polsce – przyp. red.),
  • paroksetyna – 10–25 mg,
  • citalopram – 10–20 mg,
  • escitalopram – 10–20 mg,
  • deswen lafaksyna – 100–150 mg oraz wenlafaksyna – 37,5–150 mg . Najpoważniejsze działania niepożądane obejmują myśli samobójcze, występujące rzadko w ciągu kilku pierwszych miesięcy stosowania. Mogą również powodować znaczące nudności i zawroty głowy, ustępujące po 1–2 tygodniach leczenia.

Gabapentynoidy

  • Gabapentyna- lek przeciwpadaczkowy stosowanym w neuropatii cukrzycowej i neuralgii po przebyciu półpaśca. Zmniejsza częstości i nasilenie uderzeń gorąca. Działania niepożądane obejmują zawroty głowy, drżenie i senność występujące w pierwszym tygodniu stosowania
  • Pregabalina- skutecznie łagodzi uderzenia gorąca. Działania niepożądane obejmują rzadko występujące myśli i zachowania samobójcze. Do pozostałych należą senność, zawroty głowy, zaburzenia równowagi i koordynacji ruchowej. Pregabalina może upośledzać pamięć i koncentrację.

Hormonalna terapia zastępcza- odsyłam do artykułu leki antykoncepcji

Preparaty zapobiegające długoterminowym skutkom ubocznym menopauzy- osteoporoza. Celowo przytoczyłam tylko jeden lek, który ma związek z objawami menopauzy. Leki stosowane w osteoporozie to temat na odrębny artykuł.

Raloksyfen– wybiórczy modulator receptora estrogenowego. Stosowany w celu i leczenia i zapobiegania osteoporozy u kobiet. Paradoksalnie najczęstszym objawem ubocznym jest rozszerzenie naczyń czyli uwaga- nasilenie objawów uderzenia gorąca. Dlatego trenerze zwróć uwagę czy Twoja podopieczna zażywa „lek na osteoporozę”

Drugim co do częstości występowania objawem ubocznym są objawy grypopodobne, skurcze kończyn dolnych i obrzęki obwodowe. Czy aby na pewno złe samopoczucie spowodowane jest waszym poprzednim treningiem?

Jak pomóc naszej podopiecznej?

  1. Technika chłodzenia– nasza podopieczna jak nikt inny będzie potrzebować odpowiedniej odzieży do ćwiczeń. Uderzenia gorąca potrafią sprawić, że w momencie ubranie staje się mokre. Czy dobrym rozwiązaniem byłoby posiadanie drugiego kompletu na zmianę?

Miejsce- szukaj do treningu możliwie jak najbardziej schłodzonego miejsca.

  1. Aktywność fizyczna– na chwilę obecną nie istnieją dowody naukowe na zmniejszenie uderzeń gorąca u kobiet podejmujących aktywność fizyczną. Powstały natomiast badania potwierdzające wpływ wysiłku fizycznego na wyzwalanie objawy naczynioruchowe[14]

Aktywnośc fizyczna wnosi jednak wiele korzyści dla kobiet w okresie menopauzy. Pozwala kontrolować masę ciałą, poprawia ogólne samopoczucie oraz pomaga utrzymać sprawność organizmu.

  1. Techniki oddychania
  2. Techniki relaksacyjne

 

Autor: Anna Jakubiec

Źródło:

  1. Grant MD, Marbella A, Wang AT, Pines E, Hoag J, Bonnell C et al. Menopausal Symptoms: Comparative Effectiveness of Therapies. Rockville: Agency for Healthcare Research and Quality; 2015 . [ PubMed ]
  2. Reed SD, Lampe JW, Qu C, et al. Premenopausal vasomotor symptoms in an ethnically diverse population. Menopause. 2014; 21 :153–158
  3. Gold EB, Colvin A, Avis N, et al. Longitudinal analysis of the association between vasomotor symptoms and race/ethnicity across the menopausal transition: Study of Women’s Health Across the Nation. Am J Public Health. 2006; 96 :1226–1235.
  4. Col NF, Guthrie JR, Politi M, et al. Duration of vasomotor symptoms in middle-aged women: a longitudinal study. Menopause. 2009; 16 :453–457.
  5. Freeman EW, Sammel MD, Lin H, et al. Symptoms associated with menopausal transition and reproductive hormones in midlife women. Obstet Gynecol. 2007; 110 :230–240.
  6. Santoro N, Komi J. Prevalence and impact of vaginal symptoms among postmenopausal women. J Sex Med. 2009; 6 :2133–2142
  7. Pastore LM, Carter RA, Hulka BS, et al. Self-reported urogenital symptoms in postmenopausal women: Women’s Health Initiative. Maturitas. 2004; 49 :292–303.
  8. Cohen L, Soares C, Vitonis A, et al. Risk for new onset of depression during the menopausal transition: the Harvard study of moods and cycles. Arch Gen Psychiatry. 2006; 63 :386–390.
  9. Bromberger JT, Matthews KA, Schott LL, et al. Depressive symptoms during the menopausal transition: the Study of Women’s Health Across the Nation (SWAN) J Affect Disord. 2007; 103 :267–272.
  10. Freeman EW, Sammel MD, Lin H, et al. Associations of hormones and menopausal status with depressed mood in women with no history of depression. Arch Gen Psychiatry. 2006; 63 :375–382.
  11. Chenoy R., Hussain S., Tayob Y., et al.: Effect of oral gamolenic acid from evening primrose oil on menopausal flushing. BMJ, 1994; 308: 501–503
  12. Kim H.S., Yoon Y.J., Lee J.M., et al.: A clinical study on the effect of red ginseng for postmenopausal hot flushes. J. Orient. Obstet. Gynecol., 2009; 22: 132–139
  13. https://gis.gov.pl/zywnosc/suplementy-diety-zywnosc-wzbogacana-i-specjalnego-przeznaczenia/wymagania-szczegolowe/71-suplementow-diety
  14. Freedman R.R., Krell W.: Reduced thermoregulatory null zone in postmenopausal women with hot flashes. Am. J. Obstet. Gynecol., 1999; 181: 66–70
Flaga Wielkiej Brytanii

Trener na emigracji – Wielka Brytania – historia Macieja

Ruszamy z nowym cyklem artykułów. Wychodząc naprzeciw Waszym oczekiwaniom i w odpowiedzi na pytania którymi mnie zasypujecie, postanowiłam poprosić moich Trenerów, aby podzielili się z Wami swoim doświadczeniem nt pracy za granicą. Oczywiście wszystkie informacje tutaj podane są doświadczeniem konkretnej osoby. Mam nadzieje, że informacje tutaj zawarte będą dla Was wartościowe i … zobaczycie, że na tle innych krajów jesteśmy naprawdę dobrze wyszkoleni :)

Żebym mógł przedstawić wam jak się pracuję na wyspach muszę opowiedzieć swoją historię, z czym musiałem się zmierzyć przyjeżdżając tutaj, abyście mogli mnie lepiej zrozumieć…

Przed wyjazdem na wyspy pracowałem niecały rok za 8zł/1h gdzie w tej cenie również prowadziłem personalne, niestety zostałem zwolniony z dnia na dzień jako, że mój menager nie wierzył we mnie i mieliśmy dosyć dużo starć, nie wypłacając mi przy tym połowę mojej miesięcznej pensji…

Jako biedny student z wielką pasją do rozwoju, przerwałem studia magisterskie i wyleciałem szukać pracy jako personalny na wyspach. Byłem totalnie spłukany, więc mój przyjaciel kupił mi bilet, a ja wziąłem kredyt  z Providenta, aby mieć na pierwszy miesiąc życia. Oczywiście kiedy oznajmiłem tą decyzje spotkałem się z wielką falą krytyki ze strony rodziny oraz najbliższych przyjaciół. Byłem negowany oraz wyśmiewany przez prawie wszystkich, był to rok 2015…

Wyjeżdżając tam nie wiedziałem nic, jechałem w ciemno. Jeśli myślisz o wyjeździe to pewnie zauważysz, że bijesz się z takimi samymi pytaniami jak ja przed wylotem:

  • Czy będę mógł wykonywać ten zawód?
  • Na jakich zasadach?
  • Ile kosztują personalne?
  • Ile będą mi płacić?
  • Czy Anglicy w ogóle mnie polubią?
  • Czy w ogóle jestem na tyle wyszkolony żeby mnie ktoś chciał zatrudnić?
  • Czy dam rade z językiem ( mój angielskie był beznadziejny)  

Ten artykuł odpowie na wszystkie nurtujące cię pytania.

Po przylocie na wyspy od razu zacząłem wysyłać maile z moim CV do wszystkich klubów  w okolicy, wysłałem ich około trzydziestu. Co najlepsze po około tygodniu mogłem już jechać na około dziesięć rozmów o pracę, nie wierzyłem w to co widzę, ale za to cieszyłem się jak dziecko, a z drugiej strony czułem wielki strach.  Na pierwszej rozmowie menager przeprowadził ze mną luźną rozmowę po czym powiedział mi, że moje cv wygląda dobrze oraz widać, że jestem dobrze wyszkolony, wtedy miałem skończony licencjat oraz parę podstawowych kursów. Natomiast w Polsce moje CV było uznawane za beznadziejne i prawie nikt nie chciał ze mną rozmawiać…

Menager wyjaśnił mi jakie warunki muszę spełnić, aby pracować tutaj jako personalny:

Na wyspach trzeba mieć kwalifikacje „Personal Trainer LV.3” uznawane przez REPS (Register of Exercise Professionals), co najlepsze swój kurs personalnego zrobiłem w Profi Fitness School który miał akredytacje EREPS, musiałem tylko wysłać dyplom do Brukseli, potem do siedziby w UK i o to dostałem licencje na pracę w UK!

Niemożliwe stało możliwe, więc pojechałem jeszcze na inne rozmowy po których również chcieli mnie zatrudnić! Ostatecznie wybrałem Pure Gym w Bradford, mimo iż rozmowa poszła mi nie za dobrze ze względu na mój język, menager przez 30 minut tłumaczył mi co to znaczy słowo „Outgoings”  Mimo iż czułem się jak jak małpka która prawie nic nie rozumie, to jednak dostałem pracę którą zacząłem około trzech tygodni od przylotu.

To był dopiero początek tej ciężkiej drogi.Teraz już wiem, że pracę jako Trener w UK znajdziesz bez problemu,  większość klubów weźmie cię od zaraz jeżeli posiadasz licencje. Kluby przyjmują tutaj bez problemu, nie ważne czy masz doświadczenie czy zrobiłeś swój kurs online.

Dlaczego?

Ponieważ 90% klubów zatrudnia trenerów  którzy są na własnej działalności, a jeżeli chodzi o zarobki to jesteś pozostawiony sam sobie, więc sam musisz na siebie zarabiać, klub nie wypłaca ci żadnych pieniędzy, do tego trzeba jeszcze wpłacić pieniądze za strój w którym się pracuję. W moim klubie wynosi  to £240 gdzie co roku musimy to odnawiać. Trzeba jeszcze odbyć szkolenie BHP za które się płaci z własnej kieszeni, koszt to około £50-£70. Pozostałe 10% zatrudnia trenerów i płaci im pensje, jednak nie jest ona zbyt duża.

Struktura pracy większości klubów jest podzielona na dwa różne systemy:

System zmianowy – trzeba pracować 15h w tygodniu za darmo.

U mnie w klubie wygląda to tak, że masz wyrobić 15h w tygodniu, które są podzielone na 3 zmiany po 5h, na zmianie prowadzisz zajęcia, sprzątasz, nie mamy żadnej recepcji więc opiekujesz się również członkami klubu itd.  W tych godzinach nie można przeprowadzać personalnych. Dopiero poza tymi godzinami możesz trenować swoich podopiecznych i wszystko co zarobisz jest twoje. Nie ma żadnych targetów, ile sprzedasz treningów zależy wyłącznie od ciebie. Menagerów natomiast obchodzi tylko to co sobą prezentujesz w klubie oraz czy wykonujesz czynności do których się zobowiązałeś podpisując umowę.

System gdzie płaci się miesięczny czynsz.

Drugi system polega na tym, że płaci się czynsz i nie trzeba wykonywać już żadnych zmian, pracujesz już tylko ze swoimi klientami. U mnie w klubie jest to koszt £400 miesięcznie, w innych klubach może to być więcej lub mniej, zależy od lokalizacji.

Ja zacząłem od systemu zmianowego, gdzie po około tygodniu dali mi pierwsze zajęcia do prowadzenia, menager oznajmił mi, że mam używać mikrofonu, najlepsze jest to, że nasze studio jest połączone z resztą klubu i wszystko co wymawiałem przez mikrofon było słychać w całym klubie. „Mówię ok daj ten mikrofon…” (mimo iż chyba nigdy nie byłem tak zestresowany) powiedziałem uczestnikom zajęć, że mój język jest beznadziejny, ale za to zajęcia będą na wysokim poziomie. Na koniec zajęć wszyscy mi klaskali (To tylko pokazuje bardzo przyjazną kulturę anglików), a na drugi dzień nie było już miejsc żeby do mnie zapisać się na zajęcia ponieważ wszystkie były już zajęte! Menager powiedział, że czegoś takiego jeszcze nie widział…

Kiedy pracowałem na zmianach często nie rozumiałem co ludzie do mnie mówią, przez to pisali na mnie wiele skarg (w tym kraju składanie skarg jest na porządku dziennym), ale mój menager był mega i nigdy do mnie nie powiedział złego słowa.

Na wyspach jest luźna atmosfera pracy, mało stresu, pracownicy mają inne podejście, jak coś zrobisz nie tak, menager przyjdzie i porozmawia z tobą na spokoju, zaoferuje ci pomoc, będzie z tobą pracował nad tym abyś poprawił swoje umiejętności. Może to tylko ja na takich trafiłem, wszystko co opisuje jest związane z moim klubem. Ostatnio dowiedziałem się, że pracuję w jednym z najgorszych klubów pod względem retencji menagerów oraz trenerów. Po niecałych 3 latach jestem tam najdłużej stażem, a przez ten okres przeżyłem 4 menagerów , 6 asystentów i opuściło mnie około 50 personalnych.

Dlaczego jest taka duża retencja trenerów ? Odpowiedź jest prosta, nie zarabiają pieniędzy.

Mimo iż przeciętnego anglika stać na trenera w porównaniu do przeciętnego kowalskiego. Najniższa (oficjalna) stawka wynosi £25 za trening personalny, przy najniższej krajowej £7,5/1h, anglik musi pracować 3h aby pozwolić sobie na godzinę z trenerem, przy czym polak musi pracować dużo dłużej.

W UK nie ma czegoś takiego jak ZUS, nie musisz być VATowcem, płacisz tylko podatek od zarobionej sumy. Pierwsze £12,000 jest zwolnione z podatku. Powyżej tej liczby rząd pobiera 20% od tego co zarobiłeś, jeżeli zarobisz powyżej £40,000 rocznie podatek wynosi 40%.

Natomiast w wydatki możesz wpisać prawie wszystko co kupiłeś: buty, loty, szkolenia, książki, rachunki itd. Dzięki inwestowaniu w swoją firmę oraz zatrudniając przy tym dobrego księgowego można sobie dobrze z podatkiem poradzić.  

Mimo to sprzedaż i tak leży. Jak to jest możliwe, że bez języka oraz dobrej komunikacji udało mi się zbudować swój biznes?

W tym kraju drzwi są otwarte, a ludzie są pomocni, jeżeli jesteś tylko gotowy na ciężką pracę, to nic cię nie zatrzyma. Jednak, żeby to zrobić poświeciłem parę lat swojego życia, byłem w klubie od 6 rano do 22 wieczorem, sześć dni w tygodniu. Nie miałem wyboru, nie miałem pieniędzy, ale za to miałem marzenia.

Na początku mojej pracy miałem wielki problem ze sprzedażą, wyobraź sobie, że masz przeskoczyć z 8zł na £25 bez żadnego doświadczenia w sprzedaży oraz z beznadziejnym jezykiem. (aktualnie moja stawka wynosi £42-£50 za trening) wtedy wydawało mi się to BARDZO BARDZO DUŻO, wręcz niemożliwe do zrobienia. Po 2 miesiącach porażek oraz negatywnych słów jakie słyszałem z każdej strony, nadszedł najgorszy dzień. Jechałem do pracy na cały dzień bez jedzenia ,praktycznie ze łzami w oczach z £1 w kieszeni. Ten dzień był jednym z najtrudniejszych, ale i najlepszych w moim życiu. W końcu udało mi się sprzedać swoje pierwsze treningi. Od tego dnia było już z górki i po 8 miesiącach od zaczęcia pracy udało mi się przejść na system gdzie płace czynsz. Aktualnie jestem już na tym systemie 2 lata i jeszcze żadnemu  trenerowi w naszym klubie nie udało się na niego przejść. Natomiast języka nauczyłem się od swoich podopiecznych poprzez codziennie rozmowy z nimi. To tylko kolejny raz pokazuję jak pozytywnie oraz przyjaźnie są nastawieni  tutaj ludzie.

Dla przykładu dodam jeszcze, że ostatnio poszedłem do menagera i powiedziałem mu, że potrzebuję się rozwijać, chciałbym nową rolę w klubie. Praca tutaj już nie jest już dla mnie wyzwaniem i  jak tak dalej będzie to odejdę…

Co zrobił mój menager?

Przeprowadził godziną rozmowę na zebraniu z regionalnymi menagerami nad stworzeniem nowych możliwość dla mnie, abym mógł się rozwijać, a przy tym pomóc podnieść standardy w klubie.  

Dla mnie kosmos, po tym jak w Polsce za bycie kreatywnym zostałem zwolniony…

Aktualnie jestem „ Senior Trenerem” u siebie w klubie który uczy innych trenerów zawodu oraz chcą żebym w przyszłości pomagał również w innych klubach, a przecież 3 lata temu byłem tylko trenerem za 8zł…

Podjęcie decyzji o wyjeździe z polski było najlepszą decyzją jaką podjąłem. Jednak z drugiej strony były to najtrudniejsze 3 lata w moim życiu. Więc jeśli myślisz żeby tutaj przyjechać ,licz się z tym, że jeśli chcesz odnieść sukces to będziesz musiał ciężko pracować i zmierzyć się ze swoimi największymi słabościami , inaczej wrócisz do kraju…

—————————————————————————————

Trenerze
Wiem, że masz dość spamu na swojej skrzynce. Wiem też, że mogę dać Ci więcej niż myślisz. Gratuluję Ci, że wybrałeś zawód Trenera. Jeszcze bardziej gratuluję, że chcesz być najlepszy na rynku. Zapisz się na mój newsletter, a obiecuje Ci, że przy Twoim 100% zaangażowaniu nic Cię nie powstrzyma i uciekniesz konkurencji. To Ty będziesz wyznaczał trendy.
Do usłyszenia.
Kasia F.

[mc4wp_form id=”1980″]

Nogi wystające z pralki

Żylaki u podopiecznych trenera. Jak zacząć pracę, by nie zaszkodzić?

UWAGA! Niniejszy artykuł ma na celu zwiększenie świadomości Trenerów Personalnych nt odpowiedzialności jaka na nich spoczywa przy prowadzeniu osoby, nawet z lekkimi dysfunkcjami. Przypominam, że absolutnie po konsultacji taka osoba, o ile nie była przed, powinna udać się do zaufanego fizjoterapeuty oraz lekarza, a Trener powinien być z nimi w stałym kontakcie i wspólnie uzgodnić strategię treningową!!! Zalecenia w tym artykule są bardzo ogólne. Pamiętaj by ZAWSZE skonsultować się z osobami które wymieniłam wyżej.

O trenerze, który nie pojechał na wakacje (jak ćwiczyć z osobą, która ma żylaki i nie sprawić by wylądowała na stole operacyjnym).

Zrobiłam research w badaniach. Czy wiedziałeś, że przewlekła niewydolność żylna występuje u 32,4 do 51,3% kobiet oraz 27,8 do 30,2% mężczyzn? Zastanawiałeś się czy może na to schorzenie cierpieć Twój podopieczny? Czy wiesz z jakimi objawami się to wiąże?

Wyobraź sobie, że przychodzi do Ciebie pani, na potrzeby artykułu nazwijmy ją panią XX. Pani XX ma nadwagę, pali papierosy, pracuje w gastronomii (stoi po 12 lub więcej godzin), a do tego wspomina Ci, że jej mama zmarła na zawał serca. Chce ćwiczyć, żeby trochę schudnąć i ogólnie lepiej się czuć. Zaraz skarży Ci się, że bolą ją nogi (w domyśle twierdzisz, że to pewnie dlatego, że długo stoi i już). I tyle. Nic więcej nie mówi. I co? I takie jej prawo.

Skąd ona ma wiedzieć, że zaczyna się jakiś głębszy problem dot. PChŻ (przewlekłej choroby żylnej). Nie zapytałeś. Jeden tydzień spoko, drugi i trzeci też – kasa się zgadza, planujesz wakacje na Krecie.  W czwarty i piąty dokładasz ciężar, pani XX chciała przyszpanować i podniosła naprawdę dużo, a w szóstym tygodniu nie pokazała się na spotkaniu.

Dlaczego?  (zanim przejdziesz dalej – zastanów się ☺)

Otóż pani XX jest w szpitalu na operacji usunięcia żyły odpiszczelowej. Po operacji dostaje zakażenia. W najlepszym wypadku zrezygnuje z treningów, a w najgorszym może nawet umrzeć. Gdzieś się doczytałam, że istnieje ten 1% możliwości, że tak się stanie (i to w karcie zgody na operacje).

Pani XX po prostu zapomniała, że gdzieś tam z tyłu pod kolanem miała jakieś zgrubienie, ale nie zwracała na to uwagi, bo w końcu cały dzień pracuje w długich spodniach, a jak wraca do domu to mąż już dawno śpi.

A mówią, że żylaki to nic strasznego…

Możesz pomyśleć, że przesadzam. Przyznaję, że przesadzam. Życie jednak pisze różne scenariusze i nigdy nie wiesz czy np nie przytrafi się ona właśnie Tobie. Historia, którą Ci przedstawiłam jest naprawdę mało prawdopodobna.

Jednak wyobraź sobie drugi scenariusz. Ta sama pani przychodzi do Ciebie na konsultację. Informacja o bólu nóg otwiera Ci szufladkę w głowie – „A co jeśli to pajączki, albo jakieś żylaki, albo w ogóle coś gorszego?”. I wtedy zaczynasz dopytywać. Nagle przypomina sobie o tym, że faktycznie ma zgrubienie na łydce. Czasami boli. Odsyłasz do lekarza (Tak, do lekarza! Trenerom poprzewracało się w głowach… Pamiętaj, że lekarz jest ZAWSZE szefem, ale lekarzy na świecie mnóstwo, więc zawsze można poradzić się kilku specjalistów). Lekarz zapisuje odpowiednie rajstopy albo podkolanówki dla pani XX, zapisuje też leki.

Najliczniejszą grupę leków stosowanych w tym celu stanowią preparaty pochodzenia roślinnego, np. diosmina (czasami może powodować bóle brzucha czy nudności, więc trzeba pamiętać o tym podczas treningu). Trenujesz z panią XX, bo Ci zaufała.

Żylaka nie cofasz, ale zapobiegasz kolejnym. Nogi bolą mniej, chcąc nie chcąc pani XX schudła. Jest zadowolona. Pomogłeś jej! Poleca Cię sąsiadce, bo sąsiadka w ciąży i też nogi zaczynają boleć i puchnąć.

Teraz odpowiedz sobie na pytanie.

Czy warto było dowiedzieć się więcej o tej pani podczas konsultacji? Czy pojechałbyś na wakacje wiedząc, że przyczyniłeś się do jej śmierci?

Wiemy już, że podczas konsultacji kwestionariusz medyczny jest niezbędny. O co w takim razie pytać, żeby dowiedzieć się czy pani XX ma przewlekłą niewydolność żylną, jeśli sama nie wie, że to jej dotyczy?

Po pierwsze – zadawaj masę pytań. Jeżeli powiedziała Ci, że bolą ją nogi to znaczy, że coś się w jej organizmie dzieje.

  • Kiedy nogi bolą? (rano/wieczorem)
  • Jaki to rodzaj bólu?
  • Czy ktoś z bliskich miał taki problem?
  • Czy zalicza się do grupy ryzyka? Nosi ciasne ubrania, była w ciąży, uprawiała/uprawia sporty wymagające ucisku na brzuch i podnoszenia ciężkich przedmiotów, cierpi na chroniczny kaszel lub zatwardzenie (naprężanie powoduje silne wsteczne ciśnienie w żyłach nogi), w pracy siedzi z założoną nogą na nogę, jest otyła? Czy pije alkohol, pali papierosy, ZAŻYWA LEKI ANTYKONCEPCYJNE? Wszystko co utrudnia lub eliminuje możliwość pompowania krwi przez mięśnie – długie stanie lub siedzenie, noszenie wysokich obcasów.
  • CZY BYŁA Z TYM U LEKARZA? – Trenerzy nie są lekarzami, należy takiego delikwenta od razu odesłać na badania.
  • Od kiedy męczy ją ta dolegliwość?
  • Jak sobie radzi z bólem?

Pani XX była u lekarza – wróciła do nas i co dalej? Dostała przepisane leki, o których wspomniałam wyżej, polecił jej również, żeby chodziła w pończochach uciskowych.

Odwieczne pytanie – ćwiczyć z czy bez nich?

Pomyślmy, skoro pończochy mają za zadanie wspomaganie zastawek żylnych, to czy podczas ćwiczeń się to nie przyda? Podczas poruszania kończyną dolną, pończochy tworzą zewnętrzną barierę dla mięśni, co zwiększa skuteczność mechanizmu pompy mięśniowej. Jeśli umocni Cię w tym przekonaniu opinia lekarza – pytałam chirurga czy warto ćwiczyć z pończochami, odpowiedział, że nawet trzeba ☺.

Czego NIE powinna robić pani XX na treningu?

Z pewnością nie powinna dopuszczać do zwiększenia ciśnienia tłoczni brzusznej, co z tym idzie – nie powinna podnosić dużych ciężarów (generalnie mówi się, że trening siłowy jest przeciwwskazany, jednak wszystko zależy od stanu danej osoby). Ktoś mi teraz powie „A ja znam takich co mają żylaki i dźwigają masę żelastwa, startują w trójboju i mają się świetnie.” – okej,  od każdej grupy są wyjątki, dziś piszę o normalnych śmiertelnikach, a nie sportowcach. O jakich ćwiczeniach mówimy? Między innymi: przysiad ze sztangą, martwy ciąg, podciąganie się na drążku, ohp – wszystkie ćwiczenia, które zwiększają tłocznię brzuszną (zauważcie, że w większości są to ćwiczenia w pozycji stojącej). Ćwiczenia na maszynach oporowych też proponuje odstawić – są lepsze ćwiczenia dla osób z żylakami, głównie dlatego, że w większości podczas wykonywania ćwiczeń na maszynach się siedzi.

Dlaczego nie powinno się dopuszczać do tego zwiększonego ciśnienia? Otóż dlatego, że wtedy jest automatycznie więcej pompowanej krwi do kończyn, przy przewlekłej chorobie żylnej zastawki żylne są niewydolne – jak mają sobie poradzić z taką ilością krwi?

W pewnym źródle spotkałam się jeszcze z tym, że nie powinno się dużo skakać przy PChŻ, co też miałoby swoje uzasadnienie medyczne podobne jak wyżej, czyli wskoki na skrzynię czy skakanka też odpadają.

Pani XX nie powinna stosować rolowania jako formy rozgrzewki czy też mobilizacji po treningu – może to być dla niej po pierwsze bolesne (nie bolesne w tym dobrym tego słowa znaczeniu), a po drugie mechaniczny nacisk na żylaki nie jest wskazany – dlaczego dodatkowo utrudniać zastawkom żylnym pracę?

Czego nie powinna robić pani XX na co dzień?

Nie powinna zaniedbywać stanu swojej skóry, nie powinna przebywać długo w pozycji stojącej czy też siedzącej. Jeśli już tak się dzieje to po przyjściu do domu, albo w jakiś przerwach w pracy, powinna unosić kończyny nad poziom serca.

Co POWINNA robić pani XX?

  • Ćwiczyć ☺. Poza zwróceniem uwagi na pewne aspekty, o których wspomniałam wyżej, nasza pani może robić prawie wszystko. Wyglądu nóg supermodelki jej nie zwrócimy, ale możemy zrobić naprawdę dużo, żeby nie musiała się kroić na stole operacyjnym.
  • Przede wszystkim uruchamiamy pompę mięśniową w obrębie kończyn i skupiamy się też na ćwiczeniach oddechowych, w końcu układ krążenia ściśle wiąże się z układem oddechowym. Pompa mięśniowa jest jednym z czynników wpływających na powrót krwi żylnej do serca, głównie w kończynach dolnych. Jest to zjawisko dośrodkowego przesuwania krwi żylnej wywołane przez zwiększone ciśnienie w tkankach otaczających żyły.
  • W treningu unikasz dużych ciężarów, ale robisz z nią bardziej spokojne ćwiczenia z obciążeniem własnego ciała, od pozycji niskich do wysokich.
  • Zalecasz dużo spacerów w dni wolne, ale też, żeby budziła tego męża jak wraca z pracy… oczywiście po to, żeby pójść na basen! ☺ A jak wróci ze spaceru czy „basenu” to proponuję unieść kończyny nad poziom serca, aby wspomóc ich przepływ krwi.
  • Moją propozycją jest również mierzenie tętna i ciśnienia (jeśli masz taką możliwość) i prowadzenia księgi medycznej.

Przykład ćwiczeń dla pani XX:

  1. Rozgrzewka całego ciała, najlepiej zacząć w tym przypadku od krótkiej bieżni, żeby bodźce były umiarkowane. Standardowa rozgrzewka wszystkich stawów już wstępnie pobudzi pompę mięśniową.
  2. Ćwiczenia zaczynamy od pozycji niskich, jak np. leżenie tyłem. W takiej pozycji pani XX może wykonywać ruchy zginania i prostowania stopami, później można do tego dołączyć taśmę typu Thera-Band (owinąć lekko dookoła stopy i to samo robić z lekkim obciążeniem). Pozycje niskie są o tyle ważne, że po pierwsze nasz trening powinien być usystematyzowany i konkretny. Chodzi o to by nie zmieniać osobie cały czas pozycji i po drugie minimalizować ryzyko, że ktoś nam po prostu zemdleje albo zrobi mu się słabo (biorąc pod uwagę, że jest to niewydolność żylna to tak może się stać, a do tego osoba może mieć np nadciśnienie, co będzie dodatkowym czynnikiem zwiększającym ryzyko omdlenia).
  3. Dalej dobrze sprawdzi się unoszenie bioder leżąc na macie, jednak pamiętaj o tym żeby nie robić dużego (poniżej 90 stopni) zgięcia w kolanie (w dole podkolanowym powinno zostać miejsce dla naczyń).
  4. Wszystkie ćwiczenia w klęku podpartym – prostowanie nóg, ramion, odwodzenie nogi.
  5. W pozycji stojącej można też robić wspięcia na palce. Przysiady do 90 stopni zgięcia, bez obciążeń, albo z piłką opartą o ścianę.
  6. Pomiędzy ćwiczeniami wplatajcie ćwiczenia oddechowe, takie jak wdech z unoszeniem rąk, wydech z ich opuszczeniem. Zwróć też uwagę na prawidłowy oddech podczas ćwiczeń.
  7. Na koniec zwróć uwagę na wyciszenie organizmu po ćwiczeniach, najlepiej położyć panią XX na ziemi z nogami na piłce na parę minut – wspomagamy wówczas żyły.

Oprócz ćwiczeń z trenerem, pani XX może sobie pójść na Pilates czy Jogę ☺ Jeśli chce chodzić na jakiekolwiek inne ćwiczenia to niech chodzi, ale zanim pójdzie niech skonsultuje to z Wami. Raczej przeciwwskazane jest kolarstwo górskie ze względu na ułożenie ciała podczas uprawiania tego sportu.

Swoje zastosowanie tutaj też ma Nordic Walking, ogólnie spacery, basen. Jak to nazywają w Internecie – „gimnastyka ogólnorozwojowa”.

Są osoby, które nie mają zielonego pojęcia na temat swojego ciała. Po prostu się tym nie interesują. Na pewno znasz przypadki z programów lifestylowych, jak ludzie hodowali sobie wielkie guzy, które zaczynały żyć własnym życiem. Jeśli ktoś nie przejął się czymś takim to myślisz, że żylak go zaniepokoi ? Warto edukować swoich podopiecznych. Głęboko w to wierzę i będę tego bronić jak lew.

Martwi mnie to, że 90% Internetu  twierdzi, że nie można ćwiczyć na siłowni czy siłownia jest przeciwwskazana jeśli ktoś ma żylaki, itp. Zastanawiałeś się ile osób, które do Ciebie trafia (albo właśnie nie trafia) czyta takie głupoty? Zapewniam, że duża większość. Mnie też to nie ominęło, dlatego edukuj siebie i osoby, z którymi ćwiczysz. Może nawet wtedy, jak któraś z koleżanek pani XX już będzie wiedzieć o tym, że choruje na przewlekłą niewydolność żylną i przeczyta na jakimś portalu o tym, że siłownia jest zła, to i tak do Ciebie przyjdzie. Przyjdzie, bo wie, że przeczytała jedną wielką bzdurę w Internecie ☺.

Autor: Alina Sitek

Literatura:

Traczyk W.: Fizjologia człowieka w zarysie, Warszawa 2013

https://www.researchgate.net/profile/Robert_Dymarek/publication/273465627_Physiotherapy_potentials_improve_the_calf_muscle_pump_function_in_chronic_venous_insufficiency/links/5620283c08aed8dd194045f1.pdf

http://ptfarm.pl/pub/File/FP/2_2009/patofizjologia_rozwoj_zylakow.pdf

http://www.wp.ajd.czest.pl/kultura-fizyczna/uploads/KF%202017/Kultura%20fizyczna%2016_3_druk%20(1).pdf#page=139

https://journals.viamedica.pl/problemy_pielegniarstwa/article/view/35828/26544

http://m.pmurz.rzeszow.pl/PDF/2005/1/15_z1_2005.pdf

—————————————————————————————

Trenerze
Wiem, że masz dość spamu na swojej skrzynce. Wiem też, że mogę dać Ci więcej niż myślisz. Gratuluję Ci, że wybrałeś zawód Trenera. Jeszcze bardziej gratuluję, że chcesz być najlepszy na rynku. Zapisz się na mój newsletter, a obiecuje Ci, że przy Twoim 100% zaangażowaniu nic Cię nie powstrzyma i uciekniesz konkurencji. To Ty będziesz wyznaczał trendy.
Do usłyszenia.
Kasia F.

[mc4wp_form id=”1980″]

Przejazd kolejowy

Dlaczego klienci nie przedłużają współpracy z Trenerem Personalnym? (cz. 1)

Wielokrotnie podczas współpracy z Trenerami poruszamy ten temat. Odejście klienta czasami boli, a czasami dziękujemy niebiosom, że tak się stało. Powodów odchodzenia ludzi jest multum. Są Trenerzy, którzy błędów szukają w sobie i to jest genialne ponieważ są Oni w stanie wtedy wyciągać wnioski, a co za tym idzie minimalizować ryzyko wystąpienia kolejnej takiej sytuacji. Są też niestety tacy, którzy wyzywają wtedy klientów, ale na temat tych ludzi nie chce się wypowiadać.

1. Brak efektów.

Tak. To bardzo częsty powód. Ogromna ilość ludzi przychodzi do Nas po efekty – szybkie. Nie ważne jak byleby skutecznie. Niestety bardzo często Trenerzy zapominają o tak potężnym narzędziu jakim jest feedback i monitorowanie cotygodniowe efektów. Tylko wtedy jesteśmy w stanie zadziałać gdy coś idzie nie tak, tylko wtedy jesteśmy w stanie wspierać ludzi i wdrażać nowe rozwiązania, a klient czuje, że działamy. I tak wiem, że wszystko zależy od Ich zaangażowania, ale to my powinniśmy im o tym zaangażowaniu przypominać.

2. Brak jasno ustalonych reguł

Czyli tak naprawdę brak komunikatów podczas konsultacji o zasadach współpracy. Brak konkretnego planu działania. Niestety jeśli nie ustalimy tego na początku później może się okazać, że rozmijamy się z oczekiwaniami klienta. Zasada jest jedna. To co mówisz Ty na konsultacji jest tylko Twoją opinią, z którą ktoś się może nie zgadzać albo ją lekceważyć – ma do tego prawo. To co klient mówi sam, uważa za świętą prawdę. Jeśli podczas konsultacji klient mówi, że może trenować 2x w tygodniu. Ty powiesz, że 2-3 razy wystarczy by osiągnąć jego cele no to mamy problem. Bo Tobie chodzi o to, że 2 x będzie się zdarzało rzadko, a on że 3x nie zdarzy się prawie nigdy.

3. Brak pieniędzy

Tak. Przy sprzedaży treningów, często się okazuje, że ktoś jednorazowo inwestuje w tą współpracę i po prostu więcej nie przewiduje. Czy to złe? Nie. Po prostu Trener często nie przyjmuje tego do wiadomości.

4. Brak zainteresowania trenera

Czyli byle od przelewu do przelewu. Treningi powinny się kręcić wokół klienta, a nie wokół trenera. Jak mam pracować z kimś kto ma mnie i moje potrzeby w nosie?

5. Nudne treningi

To, że Tobie podobają się jakieś ćwiczenia albo jakaś forma treningowa nie oznacza, że klient ją lubi. Ostatnio przytrafiła się mojej podopiecznej taka sytuacja, że trenowała z klientem przez 8h kettle, bo chciał się nauczyć ćwiczeń wielostawowych. Jakie było zdziwienie trenerki jak siedli do rozmowy o przedłużeniu a On do niej powiedział “Ok, tylko proszę nie róbmy ćwiczeń z kettlami bo ich nienawidzę”. Jak nie zapytasz to nie wiesz co oni lubią, a czego nie.

6. Zbyt ambitne treningi

Bardzo częsty błąd Trenerów. Ludzie to nie sportowcy. W ostatnich latach utwierdziłam się w przekonaniu, że nie jesteśmy zwykłymi śmiertelnikami, a prawda jest taka, że to oni stanowią Nasze główne źródło utrzymania. Jeśli treningi są zbyt ambitne, wielu z nich odchodzi. Bo Oni oczekiwali relaksu, a nie wytężonej pracy umysłowej, a tym jest dla nich np myślenie o pracy danego mięśnia w trakcie danego powtórzenia.

7. Za słabe treningi

To drugi biegun. Jeśli nie wytłumaczysz dlaczego są one na początku słabsze to nie licz na przedłużenie. Nawet jeśli podopieczny dojdzie do wniosku, że chce mocniejsze, jako doświadczony trener powinieneś wiedzieć jak zrobić tak żeby wilk był syty i owca cała. Wszystko idzie ze sobą pogodzić. Są osoby, które nigdy nie zrozumieją, że technika jest ważna dopóki nie zrobią sobie krzywdy. Czasami trzeba po prostu dać im poczuć odpowiedzialność Naszego zawodu.

8. Brak relacji

Zdrowej. Opartej na akceptacji i szacunku Jego stylu życia, jego oczekiwań, jego pragnień, priorytetów. Jednak relacji opartej również a może przede wszystkim na zaufaniu i asertywności trenera. Z prowadzeniem ludzi jest jak z wychowaniem dzieci, a może i gorzej. Tutaj partnerstwo odgrywa kluczową rolę. Z drugiej strony jeśli nie będziesz pewny siebie to jak ktoś ma CI zaufać i dać się poprowadzić? To jedno z największych wyzwań trenera. Nie, nie masz racji. Oboje ją macie i dopóki nie usiądziecie i nie pogadacie nic nie jest pewne jeśli chodzi o Waszą współpracę.

9. Inne priorytety

Nastały chore czasy. Brak równowagi w życiu i permanentny brak czasu. Jeśli dla kogoś ważna jest firma lub rodzina i coś w tych obu strukturach jest nie tak po prostu nie są Oni w stanie kontynuować tej współpracy. Tylko ktoś bardzo płytko myślący będzie miał im to za złe. Wściekasz się o to, że przez gorączke dziecka nie mam czasu na trening? Sam sobie odpowiedz na pytanie gdzie to mam….

10. Osiągnięcie celu

Po prostu. Dostałem to co chciałem, więc odchodzę. Na nic Twoje ostrzeżenia, że zaraz może wszystko wrócić do normy. Udowodniłem sobie, że mogę i potrafię, więcej nie potrzebuje.

Na koniec przypomniała mi się historia z mojej pracy. Kiedyś moja klientka gdy schudła ze mną 10 kg powiedziała do mnie “No, teraz to ja mogę iść ćwiczyć do Trenera, Kasia uwielbiam CIę, ale zrozum potrzebuje jeszcze czegoś” Później dowiedziałam się, że ta Pani sypia z moim kolegą Trenerem. No cóż, nie miałam tego czegoś między nogami ;)

Jaki z tego morał? Klienci nie są na zawsze, a najgorsze co możesz zrobić to myśleć, że tak właśnie jest. Nie znasz dnia ani godziny kiedy obudzisz się z ręką w nocniku…

CZĘŚĆ 2

—————————————————————————————

Trenerze
Wiem, że masz dość spamu na swojej skrzynce. Wiem też, że mogę dać Ci więcej niż myślisz. Gratuluję Ci, że wybrałeś zawód Trenera. Jeszcze bardziej gratuluję, że chcesz być najlepszy na rynku. Zapisz się na mój newsletter, a obiecuje Ci, że przy Twoim 100% zaangażowaniu nic Cię nie powstrzyma i uciekniesz konkurencji. To Ty będziesz wyznaczał trendy.
Do usłyszenia.
Kasia F.

[mc4wp_form id=”1980″]

Zamyślony człowiek

Czy faktycznie muszę być od wszystkiego?

Czy faktycznie muszę być od wszystkiego? Nie.Tak po prostu. Nie musisz. Wiem, Ameryki nie odkryłam, ale przyjrzyj się temu co robisz.

Być może na początku byłaś instruktorką fitness, przyszła era Trenerów Personalnych
– stałaś się nim. Byłeś instruktorem na siłowni stałeś się Trenerem Personalnym. Rozwijasz się. No i
stało się. Zupełnie niechcący poszedłeś na szkolenia z dietetyki, dietetyki klinicznej, treningu
medycznego, trójboju siłowego, crossfitu, interpretacji badań. I tak liżesz każdy temat… No a teraz
jeszcze bierzesz się za otwieranie siłowni lub studia treningowego.
Wiesz do czego to prowadzi? Do frustracji.

Wydaje Ci się, że jednym szkoleniem dogonisz ludzi siedzących w jakimś temacie pół
życia? Mylisz się. Chyba, że rozegrasz to inaczej. Można? Można. Wystarczą dwie kwestie. Mieć cel i
być wytrwałym.

Jestem absolutnym zwolennikiem uczęszczania na szkolenia, ale szkolenie to może
20% wiedzy jak nie mniej w jakimś temacie. Trzeba mieć ogólny pogląd na to co się dzieje w naszej
branży, ale życie bez specjalizacji jest ciągłą gonitwą za tym by wiedzieć jak najwięcej, a to się nigdy
nie kończy. Za każdym razem jak idziesz na szkolenie wydaje Ci się, że z jednej strony coś się
dowiedziałeś, a z drugiej czujesz się coraz głupszy. Później dodajmy do tego walkę niepokornych w
sieci i już całkiem zaczynasz w siebie wątpić. Każda branża czy dziedzina to studnia bez dna. Wiem, że
wygodniej jest pójść na szkolenie i dostać wiedzę na tacy, ale uwierz mi ta wiedza to 1/100
doświadczenia osoby prowadzącej.

Pamiętam jak kiedyś mnie uczono, ba sama byłam taka niepoważna i mówiłam
„Będąc trenerem musisz być: psychologiem, sprzedawcą, specjalistą od treningu, motywatorem,
lekarzem, fizjoterapeutą i wieloma innymi specjalistami w jednej branży” Jak ja się myliłam…
Zobaczcie co się stało. Osoby które zaczynały tak jak ja w 2009 roku czy nawet wcześniej, kiedyś
będące od naprawdę wszystkiego w końcu wybrały jeden temat. Pamiętam czasy jak Iwona
Wierzbicka, którą z tego miejsca serdecznie pozdrawiam, prowadziła szkolenia z Indoor Cycligu, była
też trenerem personalnym. Pamiętam też jak otwierała studio treningowe. Jej kariera jest mi
najbliższa, bo pamiętam jak byłam u niej na szkoleniu jeszcze bodajże w 2012r gdy szkoliła w Open
Mind. Porzuciła to wszystko i nie udaje, że jest specem od wszystkiego. Jest ogromnym ekspertem od
jednego, gdzie oczywiście stosuje swoją wiedzę z innych dziedzin, która pomaga jej być jeszcze
lepszym specjalistą, ale wszyscy kojarzymy ją z dietetyką. Myślicie, że wszystko wie? Jestem więcej
jak pewna, że nadal się uczy. Interesuje się już najmniejszymi drobiazgami, czyli tymi pierdołami,
których my nawet nie jesteśmy w stanie dostrzec. Dlatego właśnie jest ekspertem. Wy na pewno
również znacie wiele takich przykładów.

Ambicja Trenerów nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać. Jednocześnie ta ambicja
wprowadza wielu w błędne koło. Są w branży od wielu lat, a w sumie mają poczucie, że prawie nic nie
wiedzą. Ty też chcesz tak skończyć?

Nie dajcie sobie wmówić, że musicie być od wszystkiego. Chyba, że całe życie chcecie
spędzić na nauce, która wprowadza Was w frustracje. Znajdźcie jeden temat, który Was cholernie
podnieca. Coś przez co nie możecie spać. Coś co sprawia, że macie uśmiech cały dzień na twarzy
odkrywając kolejne tajniki związane z danym tematem. Wtedy zrozumiesz co specjaliści mówią
swoim irytującym „to zależy”. Jest tyle wiedzy do odkrycia. To co dla wielu jest banałem, kiedy
poświęcisz temu parę lat i będziesz mówił o tym z ogromną fascynacją sprawi że wejdziesz na wyżyny

i będziesz zarażał swoją wiedzą innych. Jednocześnie zanim pójdziesz na jakiekolwiek szkolenie, zadaj
sobie jedno pytanie: Po co mi to? Czy faktycznie jest mi to potrzebne w pracy? Czy faktycznie chce się
tak rozdrabniać? Zdecydowanie, jeśli coś wychodzi poza moje kompetencje, odsyłam tą osobę dalej.
Po co mam się w czymś męczyć i siedzieć w tym po nocach? Czy ja jestem specjalistą od treningu?
Często mnie o to pytacie. Nie – nie jestem i nie wstydzę się tego. Wiecie, czemu poświęcam mój czas i
co mnie kręci. Byś może za niedługo to się zmieni, ale najważniejsze dla mnie to mój święty spokój i
szczęście w życiu, a nie życie w ciągłej pogoni za spełnianiem oczekiwań innych.

Wyrabianie gliny

5 powodów dla których każdy trener powinien przez minimum 2 miesiące popracować w Jatomi

Znalezienie na świecie zadowolonego z pracy w tej firmie, byłego pracownika (Jatomi) Pure graniczy z cudem. Ja jednak nie będę kolejną osobą, która będzie smarowała tą firmę. Lata pracy w Pure, to jeden z najlepszych okresów w moim życiu. Jednocześnie był to okres, który pozwolił mi na to by teraz znaleźć się w miejscu w którym jestem.

Z nimi jest tak jak z większością firm. Problemem nie jest polityka klubu, a ludzie którzy tam pracują. O tym może kiedy indziej. Uważam jednak, że każdy trener. Zwłaszcza ten, na początku swojej kariery, powinien minimum przez 2-3 miesiące popracować w Jatomi. Dlaczego?

Pierwsza najważniejsza kwestia to know – how. Dla wielu wszystko z zewnątrz wygląda pięknie. W środku dopiero przekonujemy się jaka to jest machina. Widzimy jak funkcjonuje przedsiębiorstwo z wszystkimi wzlotami i upadkami. Daje nam to ogromne doświadczenie. Pracując tam, widzisz dwie ważne kwestie. Co robić by rozwijać firmę i po drugie czego nie robić, by uciekali od CIebie pracownicy 😉

Po drugie. Jest ciśnienie. Koniec, kropka. Wiem, że nie w każdym klubie, ale jest. To ciśnienie Cię wychowuje. Znowu pokazuje Ci, jak pracować jak super naoliwiona maszyna. Nawyki które wyniosłam z tamtej pracy do tej pory pomagają mi rozwijać swój biznes.

Kolejna kwestia to możliwość zdobycia ogromnego doświadczenia i ogromnych znajomości. Przy tak dużej ilości ludzi i takim ciśnieniu na sprzedaż, po prostu nie da się tego nie zrobić. Non stop konsultacje, zebrania, rozmowy z szefostwem. Miałam wrażenie i nadal takie mam, że jak nie zniszczyło mnie Pure, to nic mnie nie zniszczy.

Ceny. Ceny, które na początku drogi trenera wydają się z kosmosu. Zawsze polecam trenerom – idź tam, jak nauczysz się sprzedawać treningi w takiej cenie, to już zawsze będziesz sobie radził.

Kombinowanie. To miejsce w którym nauczyłam się najbardziej kombinować. Nigdy nie uważałam się za osobę kreatywną, ale co tam się działo w moje głowie, wiem tylko ja i może Adrian Markowicz (mój Mistrz i najlepszy Manager jakiego w życiu miałam, choć nie piłam z nim wódki 😉 ). Stałam się osobą, która nie boi się porażek, nie boi się wyzwań, która ma na wszystko wywalone, bo liczy się wynik. Oczywiście, nie w każdej dziedzinie, ale jeśli chodzi o pozyskiwanie klientów, to wiem, że mogę wszystko.

Duża ilość trenerów. Mogłam się wiele nauczyć od moich kolegów, ale mogłam też sama zobaczyć, że pomimo, że na początku byłam “tylko” fitnesską, to moja wiedza była również na wysokim poziomie.

Czy praca w Jatomi była taka kolorowa? Oczywiście, że nie!!! Nie będę jednak o tym pisała. Uważam jednak, że bez tej firmy nie byłabym w miejscu w którym jestem. Jestem cholernie wdzięczna, że Adrian pokazał mi świat, przed którym wszyscy mnie ostrzegali i pozwolił mi rozwinąć skrzydła bez “prania mózgu”. Wiele korporacji zaczęło kopiować system Pure. Wielu jednak nie przetrwało. Wiem, że jest tam wiele niedociągnięć. Patrzę jednak na to bardziej egoistycznie. Poszłam tam, wzięłam co mogłam, a później nie przedłużono mi umowy. Pamiętam jak Adrian mnie przytulił i powiedział “Kiedyś nam za to podziękujesz” Adrian!!! Dziękuję z całego serca za to, że mnie zwolniliście, bo sama w życiu bym nie odeszła!!!

Płaczący mężczyzna

Rozwój boli

Ból jest doświadczeniem, którego każdy chce uniknąć. Ból jest czymś co zabiera Nam energię, zniewala, spowalnia Nasz rozwój. Co boli? Wiele… Kogo? Każdego z otoczenia osoby, która się rozwija

Jak zwykle o tej porze, jak w każdą środę siedzę w mojej ulubionej kawiarni na krakowskim dworcu. W torbie kilka książek, po nieprzespanej nocy z powodu choroby dziecka, po kilkunastu łzach wylanych z powodu nieustającego hejtu. Popijając swoją ulubioną małą czarną, delektując się nią, starając uspokoić emocje związane z wymianą nawierzchni na ulicy Zakopiańskiej w Krakowie czyt. godzina dodatkowa w korku. Godzina, którą mogłam spędzić z moją chorą Anią.

Każdy jest kowalem swojego losu. Jakie to na czasie. Patrząc na teraźniejszość, jeśli nie przesz do przodu każdego dnia wyprzedza Cię ktoś inny. Dzisiaj jednak nie o tym. Dzisiaj o tym co boli. Nie będzie to smutne, to po prostu stwierdzenie faktów.

Co boli mnie? Pamiętam jak musiałam zostawić miasto rodzinne mając 15 lat. Do tej pory pamiętam płaczącą Mamę, siedzącą na moim łóżku w bursie i łamiącym głosem mówiącą ” Nie chce Cię tu zostawiać”. Z perspektywy wiem, że ten wyjazd był jedną z najlepszych rzeczy jaka mnie spotkała w życiu. Tak to był milowy krok. Czy odejście z domu boli? Boli. Później uczelnia, która mi nie pasowała. Czy zawiedzenie Rodziców boli? Boli. Częste zmiany pracy, ogromne wymagania wobec siebie, milion porażek. To boli. Boli, ale jednocześnie daje ogromną siłę. Wracając do czasów kiedy zaczynałam pracę jako Trener Personalny, co bolało? Bolało jak zaczynałam ćwiczyć. Nie o bólu fizycznym tu mowa, ale gdy wszyscy się odwracali bo nie piłam alkoholu, bo wolałam siedzieć w książkach. Bolało gdy w pracy, każdy wytykał mi błędy, gdy mój związek wisiał na włosku, bo ciągle pracowałam. Bolało gdy widziałam, że Piotr przychodził z pracy, a ja nie potrafiłam mu poświęcić wystarczającej uwagi, ciągle myśląc o pracy. Dotarliśmy się, zrozumiał. Bolało też jak każdy weekend spędzałam na szkoleniach i jak nie miałam pieniędzy na ciuchy czy podróże, bo wszystko szło na szkolenia.

Wiecie jednak co najbardziej bolało? To, że musiałam zostawić z tyłu ludzi, którzy za mną nie nadążali. Czasami uważałam, że przecież to przyjaźń na całe życie!!!! Nic bardziej mylnego. Punkt widzenia zmienia się w zależności od punktu siedzenia.

To wszystko sprawiło, że jestem tu gdzie jestem. Ten cały ból, te wszystkie cholerne schody i przeszkody. To wszystko sprawiło, że jestem cholernie szczęśliwa.

Owszem, szkoda mi niektórych znajomości. Czasami nawet tęsknię. Mam jednak jedną ważną kwestię do powiedzenia: lepiej zrobić sobie dobrze raz a porządnie, niż całe życie robić dobrze innym. Może jestem egoistką, ale pieprzę to. To moje życie i jestem za nie odpowiedzialna. A jak innych to boli, to wybaczcie ;) To mój świat i mam prawo malować sobie go takimi barwami na jakie mam tylko ochotę ;)

Brzuszek ciążowy

Ciąża trenerki personalnej, czyli jak “FAT” przestał mieć jakiekolwiek znaczenie

Nie chciałam jej. Nie wtedy. Ten wpis będzie bardzo osobisty. Szczerze? Myślałam o nim odkąd zrobiłam test ciążowy. Dlaczego postanowiłam jednak napisać? Bo Trenerki boją się ciąży. Boją się tak jak ja się bałam.

Pamiętam wszystko. Wszystko oprócz porodu. Pamiętam jak cholernie bałam się dziecka. Bo wiedziałam, że wtedy wszystko się zmieni. Znałam też swoje priorytety. Dla mnie wtedy najważniejsza była praca. Wiedziałam, że dziecko będzie mi przeszkadzało. Wiedziałam też, że jeśli nie teraz to będzie to na mnie ciążyło i być może kiedyś będzie za późno. Miałam na siebie plan. Plan w którym dziecko będzie dla mnie ograniczeniem i będę musiała się poświęcić.

Do dziś pamiętam jak powiedziałam Piotrowi o tym, że będziemy mieć dziecko. Nie było ani grosza romantyzmu. Oschłe „zbieraj na wózek”. Siedział przed komputerem i patrzył nieruchomo. Ja za telefon do siostry. Byłam podekscytowana. Nie dzieckiem, ale tym, że będę w centrum uwagi. Ciąża fizycznie przebiegała idealnie. Psychicznie 16 tygodni piekła. Oddawanie obrączki, chęć zabicia się, znienawidzenie do ciała. Cierpiałam. Nie miałam siły pracować. JA nauczona wstawać o 5 i siedzieć do 23 pracując. Z każdym dniem bardziej żałowałam, że to się stało.  Waga rosła jak oszalała. Nie wymiotowałam. Z każdym dniem czułam jak wszystko mi rośnie i myślałam, że zwariuje. Moja akceptacja siebie spadła poniżej 0. Obiecywałam sobie, że nie przekroczę wagi 75 kg. Każdy dodatkowy kg był dla mnie piekłem. Zamykałam się w łazience i nie chciałam iść do ludzi. Do 16 tyg. Nagle odżyłam. Zaczynało być dobrze. Brzuch widoczny. Prowadziłam po 12 treningów dziennie. Siły wróciły, a ja czułam się jak nowo narodzona. Mówili, żebym korzystała, że to ostatnie takie chwile. Nie słuchałam. 1 sierpnia poszłam na usg. Poszłam z siostrą. Piotr miał dojechać. Przyjechał spóźniony. Nie pamiętam tego badania. Pamiętam tylko, że zrobiło mi się słabo, nie mogłam oddychać. To brzmiało jak wyrok – 95% na wadę genetyczną, skierowanie na patologię ciąży. Wtedy wszystko przestało się liczyć. Cały weekend płaczu. Cały weekend wyjęty z życia. Czekałam na datę badania. Wylądowałam na badaniach genetycznych.

To był przełom.

L: Pani Kasiu proszę się nie ruszać bo pępowina ma tylko 0,7 mm, a nie chciałbym jej przekłuć.

K: Dobrze Panie doktorze

L: A to mała niegrzeczna chce się bawić igłą :)

K: Panie doktorze przepraszam muszę ziewnąć.

L: No dobrze przerwiemy badanie na chwilę

Zbliżyłam dłoń do ust, a Ania zrobiła to samo. Widziałam jak jej małe rączki powtarzają każdy mój ruch

Wtedy poczułam, że ją kocham. Dopiero w 20 tyg !!! Poczułam, że nie ważne co się stanie, ale muszę ją dotknąć i urodzić.

Na odchodne w szpitalu usłyszałam ” Wyniki za 2 tyg proszę pilnować daty bo będzie Pani miała 2 dni na legalne usunięcie płodu” Jakiego ku**** płodu ???!!!! To moje dziecko!!!!

Wróciłam do pracy. 2 tygodnie piekła. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Wiedziałam jednak, że już nic się nie liczy. W nosie miałam wygląd – oczywiście byłam zadbana , ale już nie ważyłam się dwa razy dziennie. O dziwo miałam coraz więcej klientów. Może to dlatego, że ciężarnej się nie odmawia ;) To co jednak wtedy najbardziej mnie uderzyło to to, że wszystko zmienia się z dnia na dzień. Trzeba czerpać radość z każdej chwili. Pracowałam do 9 miesiąca. W dniu kiedy dostałam l4 wylądowałam w szpitalu. Nerwy zaczynały puszczać. Nie pamiętam kiedy tyle spałam. 3 tygodnie spania po 20h w szpitalu. Urodziłam dzień przed Wigilią.

I wtedy stało się.

Zamieniłam się w lwicę. Nie potrafię tego opisać, ale moja Rodzina jest świętością!!!! Nikt nie ma prawa skrzywdzić ani Ani ani Piotra. Wiecie co? To wtedy eksplodowała moja największa pewność siebie. Poszłam jak burza!!!!

Dlaczego o tym piszę? Dziewczyny każda z Nas przeżywa ten okres inaczej. Hormony jednak to hormony ;) Jako Trenerka powiem śmiało. W okresie ciąży miałam ogromną ilość klientów. Po porodzie mogłam zaraz wrócić do treningów. Wróciłam :) Jest ciężko. Czasami nawet bardzo. Uwierzcie mi jednak – nikogo nie kocha się tak mocno jak swoje własne dziecko.

kobieta ze znakiem peace

O czym się nie mówi, a wiedzieć należy!

Dla wielu praca marzeń. Drogie i kolorowe ubrania, ponadprzeciętne zarobki, tłumy fanek i mężczyzn patrzących na nas z zazdrością. Do tego wiele wyjazdów, a co mocniejsze marki zarabiają nawet na zdjęciach. Praca idealna! Wystarczy wyglądać, mieć piękny uśmiech, trochę pomachać hantlami (ba, w końcu już wiem, gdzie są jakie mięśnie, bo przeczytałem gdzieś na forum) i za niedługo będę popijał szampana w najdroższym apartamencie w mieście…

„Chcę być TRENEREM! Powiedział Romek do Tomka …” Klik, Klik… kurs znaleziony w Google. 39,99 promocja się trafiła. Zrobiłem kurs. Pochwalę się wszystkim, siądę i poczekam na tłumy przyszłych klientów. Ustalmy jedno – internet i sieć to ILUZJA. Twoja i ich klawiatura przyjmie wszystko. Oczywiście są wybitne jednostki, które żyją dokładnie tak, jakbyś chciał. Za każdym z nich stoi jednak odrębna historia i ogrom pracy. Nawet jeśli ich przekaz wydaje ci się idiotyczny – samo z znikąd się to nie wzięło. Niestety częstą praktyką jest kupowanie „polubieni” na fb, podkradanie komuś metamorfoz. To wszystko nie jest takie różowe, tylko nikt nie mówi o tym głośno.
Z czym możesz się spotkać rozpoczynając pracę jako trener personalny?

Po pierwsze z jej brakiem. Możliwości jest wiele, ale skończyły się czasy, kiedy pracodawca walczył o trenera. Niestety podejście nowych pracowników na rynku (nie mówię o tych z doświadczeniem) często jest nierealistyczne. Więc pierwszą absolutnie kwestią jest ciągły rozwój i ciągłe poszukiwanie swojej idealnej pracy, dopóki nie trafisz na to, co naprawdę chcesz robić i przede wszystkim z kim. Drugą kwestią jest dezinformacja. Jest tak strasznie dużo szkół i osób które mówią, że wiedzą najlepiej. Jest ich tak wiele, że czasami już nie wiesz, co myśleć. Moja rada? Myśl trzeźwo i racjonalnie. Żadna skrajność nie jest dobra. Kolejna sprawa: jeśli decydujesz się na pracę w tym zawodzie, to wiedz, że dopóki nie wyrobisz sobie odpowiedniej marki, nawet na rynku lokalnym, to ludzie sami do ciebie nie przyjdą. Teraz wygrają ci, którzy sami wyjdą do ludzi, którzy często… po prostu się nas boją. Nie pytaj, dlaczego? Po prostu nikt normalny nie żyje tak jak my.
Po czwarte: Samotność to norma w tym zawodzie. Często zostaniesz pozostawiony sam sobie. Są tylko nieliczne miejsca, gdzie tworzy się zespół fantastycznych trenerów i gdzie trzymają się oni razem wspierając się i współpracując. Po piąte: Wszechobecny w naszym zawodzie jest również hejt. Zostaniesz skrytykowany o wszystko. O to, że jesz gluten, o to że robisz cardio, o to, że nie lubisz jakieś formy treningowej i o to, że smażysz na oliwie z oliwek. Nie wspomnę już o tym, że generalnie powinieneś zniknąć, bo po prostu nic nie wiesz. No i chyba najważniejsza kwestia. Większość ludzi, nie przyjdzie do ciebie po to, by ćwiczyć. Tego nie rozwinę, o tym trzeba się przekonać na własnej skórze. Wielu z was tego nie wytrzyma. Świat, idealny „fitświatek” runie w jednej chwili. Możesz jednak przyjąć rękawicę. Możesz zawalczyć o swoje marzenia. Możesz spełniać się w tej pracy i możesz zarabiać! Oczywiście, że możesz! Od czego zacząć? Oto twoje pięć przykazań:

Planowanie
To umiejętność nr 1. jeśli chodzi o naszą pracę. Planowanie dnia, tygodnia, miesiąca, kwartału i roku pracy. Miej wizje, wiedz, dokąd zmierzasz. Zaplanuj wszystko, nie zapominając jednak o tym, by zostawić trochę miejsca na spontaniczność. Co absolutnie powinieneś planować? Miesięczne przychody, konsultacje, pozyskiwanie klientów, robienie treningów, szkolenia, swój czas wolny i wiele, wiele innych.

Konsekwencja
Gdy budujesz swoje pośladki, a one nie rosną, nie odcinasz ich, walczysz o nie. Walcz o siebie i swoją markę. Miej plan i bądź konsekwentny. Jeśli masz siłę, by liczyć makro na talerzu, masz też siłę, by walczyć o swoją przyszłość.

Empatia
Zabrzmi górnolotnie, ale bez tego nic tu po tobie. Bez zrozumienia drugiego człowieka, może się okazać, że nie będziesz miał żadnego klienta.

Charyzma
Masz za sobą pociągnąć ludzi. Jeśli chcesz być liderem, zachowuj się jak lider. Wiedz co sprzedajesz, jak zmieniasz życie, jak pozwalasz marzyć, jak realizujesz to co na razie jest poza zasięgiem tych, którzy tak bardzo pragną zmian.

Pewność siebie
Buduj nieustannie swoją pewność siebie, rozwijaj się, zdobywaj doświadczenie i buduj swoje kompetencje. Wtedy, nic cię nie zniszczy.

Jak zacząć?
Konkretnie:
1. Jak będzie wyglądało moje życie za rok? Gdzie będę? Z kim? Co zrobię? Co osiągnę? Co będę miał? Kto mi w tym pomoże?
2. Cele na każdy kwartał – maksymalnie 3;
3. Cele na każdy miesiąc – maksymalnie 3 – które mają być składowymi do celów kwartalnych;
4. Projekty, które pomogą mi osiągnąć cele miesięczne;
5. Wymierne efekty, po których poznam, że udało mi się osiągnąć mój cel;
6. Zadania, które mogę wykonać już dzisiaj.

Co dalej?
Działaj!

Nowoczesne wnętrze

Pokój zwierzeń

Konsultacja to dopiero początek….

Dobrze przeprowadzona konsultacja jest krokiem milowym w pracy z klientem. Każdy ma w sobie pewne obawy dotyczące jej zakończenia. Każdy jednak chce nawiązać współpracę z nowym podopiecznym. Ten tekst ma Wam pokazać jak ważne jest zaaranżowanie odpowiedniej przestrzeni, by rozmowa miała jak największe prawdopodobieństwo sukcesu.

Zawsze zwracam uwagę na to, że każdy z nas jest przedstawicielem jednego z systemów reprezentacyjnych. Na pewno zdajecie sobie sprawę z tego, że u każdej z osób dominuje jeden ze zmysłów. Rozróżniamy 3 główne typy: wzrokowcy, słuchowcy i kinestetycy. Dlaczego to takie ważne? Niewielu z nas jest w stanie w ciągu kilku pierwszych sekund zorientować się z kim rozmawia. Jak to się ma do pokoju konsultacji? Naszym zadaniem jest oddziaływanie na jak największą liczbę zmysłów.

Należy pamiętać o tym, że podczas konsultacji osoby będą nam mówić o bardzo intymnych sprawach. Stąd optymalnym miejscem do przeprowadzania konsultacji byłoby osobne pomieszczenie. Ważne, by mieć to na uwadze w momencie otwierania własnego studia treningowego.

W mojej opinii powinny się w nim znajdować: okrągły stół, wygodne fotele lub krzesła (3), miejsce na kartoteki klientów, lustro, ekspres do kawy, wizytownik, tablice anatomiczne, model kośćca człowieka, fałdomierz, waga (może to być analizator składu ciała), miarka do obwodów, komputer, dokumenty do prowadzenia konsultacji.  Oczywiście jest to model optymalny. Jednak doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że nie w każdym miejscu, w którym oferuje się treningi personalne, istnieją takie możliwości.

Wróćmy więc do wcześniej wspomnianych systemów reprezentacyjnych. Wzrokowcy będą zwracali szczególną uwagę na wyposażenie pokoju. Niewątpliwie wpływa to na naszą autentyczność, wiarygodność i autorytet. Stąd też im bardziej profesjonalnie będzie wyglądało takie miejsce, tym lepiej. Im więcej będzie w nim modeli i tablic przedstawiających konkretne przykłady, tym bardziej będziemy mogli trafić do Klienta. Dla słuchowców ogromne znaczenie będą miały dźwięki dominujące w tym miejscu. Moim zdaniem, dobre wrażenie zostawiają stłumione odgłosy dobiegające z siłowni. Klient nie czuje się wówczas jak np. w konfesjonale, ale jednocześnie, nie zakłóca się atmosfery panującej podczas konsultacji. W odniesieniu do kinestetyków, warto pamiętać o świeżym powietrzu w pomieszczeniu, oraz zwróć szczególną uwagę na materiały, z jakich wykonane są detale.