Największa pułapka w pracy Trenera Personalnego

Był sobie Trener. Był pewny siebie, miał cały świat u swoich stóp. Wyglądał jak młody Bóg. Gdy przychodził do pracy, roztaczał wokół siebie aurę niedostępności. Ludzie go kochali. Współpracownicy zazdrościli wyników i ilości podopiecznych. Miał wszystko. Sławę, pieniądze i uznanie pracodawcy. No i co najważniejsze – lajki na swoim fp. Miał wszystko oprócz jednej rzeczy – życia osobistego. Pracował od rana do nocy. Weekendy czasami miał wolne. Wtedy odsypiał. Menager zawsze powtarzał – jesteś najlepszy !!! Możesz wszystko !!! Rób tak dalej!!! Jestem z Ciebie dumny !!!! Bez Ciebie ta firma nie istnieje!!! I najgorsze. To dzięki nam jesteś w tym miejscu. To my Cię stworzyliśmy. Bez nas sobie nie poradzisz.

Czy widzisz w tym opisie siebie?

Poczucie akceptacji jest jedną z największych potrzeb człowieka. Wielu Trenerów zgłasza się do mnie będąc właśnie na takim etapie. Pytam – czego ode mnie oczekujesz? Słyszę – chce być jeszcze lepszy!!! Chce rozwalić system !!! Chcę się usamodzielnić, chcę odejść z pracy. Współpracujemy. Przeskok ze stawek obowiązujących w klubach na zarobki samozatrudniającego się trenera jest dość duży. Nagle za trening zarabia się około 3 razy więcej. Z Trenera ulatuje energia, łapie oddech. Dzwoni do mnie i pyta co się dzieje. Dzwoni i pyta „Kasia coś jest nie tak ja mam wolne” Zgadnijcie co się dzieje.  Zaczyna mu to często przeszkadzać. Postrzega siebie jako złego Trenera. Dlaczego? Bo nie sprzedaje. Bo brak mu adrenaliny. Bo brak mu jednego – Pochwały menagera. Nie akceptuje siebie takiego jakim jest. Nie potrafi odpoczywać. Czuje się jak na odwyku. Skąd to się bierze? Bardzo często Trenerzy mają problem z akceptacją wśród rówieśników. Irytują innych, bo często nie pija alkoholu, nie mają siły na ostre imprezy. Mało Trenerów ma jakichkolwiek znajomych. Są sami. Im więcej pracują tym mniej ludzi mają wokół siebie. Często Trenerzy zaczynają się zajmować trenowaniem ludzi, bo problem leży dużo głębiej. Czasami nawet sięga on dzieciństwa. 

Kim dla mnie jest dobry Trener? Jest to człowiek, który działa spójnie w zgodzie ze swoimi przekonaniami. Dla mnie dobry Trener pracuje tyle na ile sam sobie pozwala. Nie mam prawa oceniać czy ktoś pracuje mało czy dużo, bo nie znam jego historii. Jednocześnie dla mnie dobry Trener poświęca podopiecznym bardzo dużo czasu. Przede wszystkim między treningami kiedy potrzebują oni najwięcej motywacji. Ma czas na budowanie i utrzymywanie relacji z podopiecznymi, ma czas na kawę. Ma czas na swoje treningi, na przygotowanie do treningów podopiecznych i przede wszystkim na regenerację.  Ja osobiście na treningach, dobrze byłabym w stanie poprowadzić około 5 Podopiecznych. Czyli 15h w tygodniu. Czy to mało? Zależy biorąc pod uwagę, że mam dziecko i inne obowiązki. 

Życie Trenera to również sztuka wyboru. Im dłużej pracujesz tym bardziej zaczynasz sobie zdawać sprawę, że prowadzenie 14pt dziennie nie do końca jest fajne. Będąc pracownikiem robisz wszystko by zdobyć uznanie pracodawcy. Niestety w Polsce jeszcze w większości klubów obowiązuje model, który wartość trenera wyznacza na podstawie jego wyników sprzedażowych. Stajesz przed wyborem. Pracować jako trener czy jako sprzedawca. Nienawidzę tego słowa. Wielu Trenerów nie sprzedaje tylko dlatego, że traktuje siebie właśnie w kategorii sprzedawcy a nie trenera. 

Trenerzy szukają akceptacji nie tylko u Managerów, ale również u podopiecznych. Nawiązanie współpracy traktują jako akceptację własnej osoby. Szukają akceptacji na portalach społecznościowych. Publikując coraz to bardziej pikantne zdjęcia. Kreują się na kogoś całkiem innego niż są w rzeczywistości. Chodzą na wszystkie możliwe szkolenia, myśląc że ich wartość zależna jest od ilości zaliczonych kursów. 

Pytanie czy naprawdę o to chodzi? Czy chodzi tylko o cyfry. Głównie mówię tutaj o sprzedaży, bo często tutaj widzę najwięcej pracy. Osobiście uważam, że niestety ale wielu menagerów zostało nimi tylko dlatego, że sami potrafili sprzedawać. Niekoniecznie mają Oni dar i umiejętności do kierowania ludźmi. Brakuje im umiejętności i wiedzy, a kluby często nie inwestują w ich edukację. Często manipulują pracownikami – w większości przypadków nieświadomie. Wina leży nie tylko po ich stronie. Myślę, że wielu z nich po prostu nie ma na to czasu, czasami również chęci. Na ten stan rzeczy wiele się składa. Problem leży również w samych trenerach, często ich problemy zasługują na solidną terapię u psychologa. Co się dzieje w głowie trenera? Ma niemal zakodowane w głowie, że tylko wysoka sprzedaż daje mu akceptacje. Zaczyna on swoją pewność siebie uzależniać od swoich wyników sprzedażowych. Dochodzi do momentu gdy źle się czuje mając trochę więcej wolnego. Cierpi na tym jakość jego treningów, ale on się tym nie przejmuje. Zrobi wszystko, by usłyszeć „wiedziałem, że mogę na Ciebie liczyć”

Zastanawiam się od dłuższego czasu do czego to wszystko się zmierza. Kiedy to wszystko się zmieni. Kiedy Trenerzy pojmą, że sprzedaż jest skutkiem ubocznym ich zaangażowania w relację z przyszłym podopiecznym. Mają być oni wzorami do naśladowania. Wzór człowieka w którym jest harmonia. Pytam gdzie u takiego trenera jest harmonia. Ciągle słysząc tylko więcej, mocniej, szybciej.  Treningami personalnymi zaczynają się zajmować coraz młodsze osoby. Pogoń za pieniędzmi i karierą jest niesamowity.  

Jak sobie z tym radzić? Po pierwsze wyznacz swoje godziny pracy. Nie ma zmiłuj się. Nie jesteś na każde zawołanie. Po drugie pamiętaj, że godziny pracy to nie tylko przeprowadzone treningi, ale również odpoczynek między nimi. Co się okazało? Za mało będziesz zarabiał? Żaden problem !!! Pracuj na własną działalność. Określ sobie swoje standardy pracy i jeśli widzisz, że przestajesz pracować efektywnie, zmniejsz ilość godzin. Obserwuj ciało. Planuj urlop. Nagradzaj się.  Przede wszystkim pamiętaj jednak, że jesteś tylko człowiekiem. Jedno jest pewne – pamiętaj, że Twoje wyniki sprzedażowe nie są równoznaczne z tym ile jesteś wart.

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA