Płot obwieszony biustonoszami

Trening po mastektomii cz.2

Trening po mastektomii cz.2

 

UWAGA: Niniejszy artykuł nie jest poradą medyczną. Podjęcie współpracy z kobietą po mastektomii wymaga stałej współpracy z lekarzem prowadzącym oraz fizjoterapeutą.

 

Pamiętacie lekturę na temat treningu po mastektomii, w którym poruszyłam temat ogólnego problemu jakim jest nowotwór piersi oraz zaczęłam wymieniać aspekty, które mają bezpośredni wpływ na wasz trening z podopieczną po operacji odjęcia piersi? Jeśli tak to się bardzo cieszę i zapraszam do zapoznania się z kolejną częścią tego artykułu.
Jeśli czytasz to i nie pamiętasz o czym był poprzedni tekst to zapraszam w pierwszej kolejności do niego – https://yourperfectpt.pl/trening-po-mastektomii-cz1/.

Kontynuując analizę możliwych zmian w ciele Twojej podopiecznej po mastektomii trzeba skupić się na kręgosłupie lędźwiowym i ustawieniu miednicy.

– Zespół skrzyżowania dolnego.

Często zdarza się, że skrzyżowanie górne i dolne idą w parze. Dlatego pamiętaj o tym, żeby przed przystąpieniem do jakiegokolwiek treningu rozpocząć współpracę od wnikliwego oglądania postawy ciała swojej klientki. Zauważysz wtedy czym dokładnie należy się zająć. „Górę” omówiłam w poprzednim artykule, a dziś skupimy się na „dole”.

O co chodzi ?

W zespole skrzyżowania dolnego dochodzi do pogłębienia lordozy lędźwiowej przez wydłużone, osłabione mięśnie brzucha oraz osłabione i wydłużone mięśnie pośladkowe. Przez to nadmiernie mamy napięte i skrócone mięśnie przykręgosłupowe oraz mięśnie biodrowo lędźwiowe. Miednica ustawia się w nadmiernym przodopochyleniu i często wywołuje to dodatkowe dolegliwości bólowe, których twoja podopieczna ma już i tak wystarczająco dużo.

Recepta na to wydawałaby się prosta – wzmacniamy to co osłabione i rozciągamy oraz rozluźniamy to co nadmiernie napięte, jednak nie jest to takie banalne. Trzeba spojrzeć całościowo na swoją podopieczną – co z tego, że będziesz coś naprawiać na treningu,  jeśli po powrocie do domu nie zwraca ona uwagi na swoją postawę, na ruch i odpowiednią ergonomię na przykład w pracy.

Trenuj z nią całościowo zwracając uwagę na każdy szczegół podczas techniki. Zwracaj uwagę na każdy mięsień w cyklu treningowym, ale nie doprowadź do dużego zmęczenia mięśniowego podczas określonej jednostki treningowej (2 ćwiczenia na daną partię myślę, że powinny wystarczyć, dodatkowo ćwiczenia kombinowane – łączenie dodatkowo nauki koordynacji ruchowej).  Moim zdaniem trening całego ciała powinien być priorytetem, a nie trening dzielony. Co do częstotliwości – taka pani powinna się ruszać codziennie. Naucz ją zwracać uwagę na spontaniczną aktywność fizyczną, a sam trenuj z nią przynajmniej 3 razy w tygodniu, jeśli tylko ma taką możliwość i pozwala na to jej samopoczucie i jej lekarz prowadzący.  Pamiętaj jednak, że taki trening na dłuższą metę może się stać bardzo nudny i mało atrakcyjny dla twojej klientki, która chciała się również odprężyć i odstresować dzięki współpracy z tobą. Moja rada – znajdź swój złoty środek. Trochę techniki, trochę zabawy połączonej z techniką – na przykład jednostki na czas, elementy rywalizacji, a trochę teorii i wiedzy, którą twoja klientka wykorzysta na co dzień i będzie mogła zdradzić koleżankom Amazonkom różne tipy co robić, aby czuć się lepiej w ciągu dnia.

Tak samo jak w przypadku skrzyżowania górnego ważna jest współpraca z fizjoterapeutą, który poprowadzi całą terapię, a ty ją utrwalisz na treningu z podopieczną.

 

Po unieruchomieniu po operacji mogą występować różne zaniki mięśniowe, które oczywiście trzeba niwelować dla optymalnej pracy narządu ruchu – zobaczysz po dokładnym oglądaniu ciała podopiecznej czy są jakieś różnice pomiędzy jedną a drugą stroną ciała. Jeśli masz taką potrzebę możesz wykonać pomiary obwodów i porównać strony.

 

Przez deficyty w obrębie kręgosłupa i miednicy może również wystąpić problem z chodem, dlatego proponuję na to zwrócić uwagę – jak dana pani stawia stopę na przykład na bieżni, jak reaguje kolano, jaka jest długość kroku, proponuję sprawdzić to w chodzie i w biegu/truchcie również (pamiętaj, że to jest bardzo ważne – w końcu chodzimy.. cały czas! No chyba, że siedzimy.. :P). Dalej wpleć w trening elementy „reedukacji” chodu, jakimi są na przykład pokonywanie różnego rodzaju przeszkód – niższych, wyższych, na niestabilnym podłożu – wszystko zależy od stopnia wytrenowania waszej podopiecznej.

 

Dalej postawiłabym na… pewność siebie 😊 Jeśli tylko taka pani ma nadprogramowe kilogramy (lub na odwrót lub jakiekolwiek inne kompleksy sylwetkowe i psychiczne – dobrze wiemy, że trener często staje się w pewnej części psychologiem i osobą bardzo zaufaną), których chce się pozbyć, wy jesteście od tego, żeby jej w tym pomóc. Szczuplejsza pewnie poczuje się lepiej w swoim ciele, a co za tym idzie szybciej zaakceptuje na przykład brak piersi, czy zdecyduje się na operację jej rekonstrukcji. Poza tym nie od dziś wiadomo, że osoby cierpiące na chorobę nowotworową powinny się ruszać i dbać o to co jedzą… My to wiemy, pamiętajcie, że twoja podopieczna może o tym nie wiedzieć lub nie wiedzieć jak to robić. Pomagaj jak tylko możesz, nie tylko dla pieniędzy!

 

Pamiętajcie, że każdej z nas (jeśli czytają mnie trenerki) może dotyczyć problem nowotworu piersi. Badajcie się dziewczyny! Jeśli czytają mnie trenerzy – pamiętajcie, że macie mamę, babcie, ciocię, dziewczynę, żonę, córkę, podopieczną – to też do Was należy przypominanie im o profilaktyce raka piersi, w końcu w większości są to dla Was osoby bardzo ważne.
Życzę Wam,  żeby ten artykuł nigdy się Wam nie przydał! Jednak jeśli słyszeliście, że komuś może pomóc – podajcie dalej!

Jakby ktoś z Was miał jakiś problem w tym zakresie i nie uzyskał odpowiedzi w artykule to zapraszam do kontaktu na Facebooku – postaram się pomóc.

 

Autor: Alina Sitek

Lekarz mierzy ciśnienie

Trening z osobą z nadciśnieniem tętniczym – cz. I

UWAGA: Niniejszy artykuł nie jest poradą medyczną. Podjęcie współpracy z osobą chorą na nadciśnienie tętnicze wymaga stałej współpracy z lekarzem prowadzącym oraz fizjoterapeutą.

Nadciśnienie u podopiecznych

Nadciśnienie, innymi słowy wysokie ciśnienie, wiąże się ze zwiększonym ryzykiem chorób serca, udarów czy śmierci. Wysokie ciśnienie to siła wywierana przez krew na ściany naczyń krwionośnych. Nacisk ten zależy od pracy wykonywanej przez serce oraz oporu naczyń krwionośnych. Według najnowszych  wytycznych światowych organizacji zdrowia stan patologiczny występuje wtedy kiedy ciśnienie jest na poziomie 130 mmHg lub 80 mmHg w porównaniu ze starym standardem 140 mmHg lub 90 mmHg. Zmiany w ciśnieniu powodowane są przez czynniki stresogenne, które dzielimy na te fizyczne i psychologiczne.

W powszechnym przekonaniu, trener personalny może jedynie pracować ze stresorami fizycznymi wprowadzanymi podczas treningu, tak, żeby ich wpływ na zdrowie ćwiczącego nie miał niekorzystnego wpływu. Pamiętać należy jednak również, że w obecnych czasach, niemal każda osoba jest narażona na stresory psychologiczne, które mają wpływ na samopoczucie i stan fizyczny organizmu.

Najprostszym i najpopularniejszym lekarstwem jakie należy zastosować wobec nadciśnieniowca, jest zmiana stylu życia i wprowadzenie aktywności fizycznej oraz odpowiedniego planu żywieniowego. Podopieczny przed podjęciem współpracy z trenerem powinien jednak uzyskać zgodę lekarza na wykonywanie ćwiczeń. Możesz również poprosić podopiecznego aby wykonał test wysiłkowy, który da Ci odpowiedź w jakim stanie fizycznym aktualnie się on znajduje. Jeśli Twój podopieczny jest już leczony farmakologicznie, pamiętaj, że leki obniżające ciśnienie mają znaczny wpływ na przebieg treningu. (Nie będę rozpisywać się w temacie lekarstw na nadciśnienie ponieważ artykuły w tym temacie możecie znaleźć u Kasi na blogu).

Jak zatem bezpiecznie i efektywnie poprowadzić swojego podopiecznego?

Dowiedz się z czego wynika wysokie ciśnienie swojego podopiecznego. Czy jest to coś z czym zmaga się całe życie, a może coś co nadeszło nieoczekiwanie. Jeśli jest to choroba nabyta, spróbuj znaleźć przyczynę. Czy jest to spowodowane bodźcami  fizycznymi, a może psychologicznymi. Czy wynika to ze złej diety, braku aktywności fizycznej, a może stresogennej pracy lub sytuacji rodzinnej. Dzięki tej wiedzy będziesz w stanie odpowiednio dobrać plan treningowy, a może nakierować na drogę ku wyeliminowaniu problemu. Wykorzystaj czas na konsultacji w stu procentach!

TRENING

  1. Zaleć podopiecznemu prowadzenie dzienniczka, w którym będzie notował pomiary ciśnienia, najlepiej w różnych porach dnia, przed i po treningu.  W idealnym świecie to ty trenerze jesteś w stanie sprawdzić ciśnienie swojego podopiecznego przed treningiem. Wedle zaleceń światowych organizacji zdrowia, osoba nie powinna podejmować się aktywności fizycznej gdy jej ciśnienie przekracza poziom 200 mmHg wartości ciśnienia skurczowego lub  115 mmHg ciśnienia rozkurczowego.
  2. Podczas gdy Twój podopieczny trenuje regularnie, jego zapotrzebowanie na leczenie farmakologiczne może ulec zmianie, dlatego ważne jest, abyś zachęcał swojego podopiecznego do systematycznych kontroli lekarskich.
  3. Uświadom podopiecznego, że zrezygnowanie z regularnej aktywności fizycznej może wiązać się z utratą efektu hipotensyjnego, a co za tym idzie jego leczenie farmakologiczne może ulec zmianie.
  4. Naucz podopiecznego poprawnej techniki oddychania. Wstrzymywanie oddechu podczas treningu może powodować duże wahania ciśnienia krwi, nieprawidłowy rytm serca czy utratę przytomności.
  5. Przed rozpoczęciem treningów, zapoznaj podopiecznego z objawami ostrzegawczymi takimi jak duszności, zawroty głowy, ucisk w klatce piersiowej, mroczki przed oczami, złe samopoczucie. Dzięki temu będziesz w stanie do pewnego stopnia zaufać swojemu podopiecznemu i waszej komunikacji.
  6. Jeśli poziom zaawansowania Twojego podopiecznego jest bardzo niski zacznij od krótszych sesji treningowych, stopniowo zwiększając jego czas trwania. ACSM w swoich zaleceniach pisze, że najbezpieczniejszą formą aktywności zarówno dla osób zdrowych oraz tych obciążonych chorobami układu krwionośnego (za zgodą lekarza prowadzącego) jest trening na poziomie umiarkowanej intensywności przez 150 minut tygodniowo, w odcinkach 30. minutowych, lub w przypadku niskiego zaawansowania w odcinkach 10. minutowych kilka razy dziennie. Najprostszym sposobem upewnienia się czy dana aktywność wykonywana jest na poziomie umiarkowanej intensywności jest WALK & TALK, czyli rozmowa podczas trwania wysiłku. Jeśli Twój podopieczny nie jest w stanie z Tobą rozmawiać znaczy to, że wysiłek przekracza już zamierzony poziom. Jeśli jednak Twój podopieczny jest na siłach z Tobą swobodnie rozmawiać, znaczy to, że poziom wysiłku jest zbyt niski.
  7. Po każdym treningu upewnij się, że podopieczny ma czas na cool-down ponieważ leki obniżające ciśnienie krwi, mogą spowodować jego spadek zbyt szybko po skończonej aktywności fizycznej.

Na sam koniec: Trenerze miej na uwadze, że Twój podopieczny, zwykły śmiertelnik, nie będzie startował w zawodach sylwetkowych. Trening powinien być prozdrowotny, wspomagający poprawę pracy układu krwionośnego. Mam nadzieję, że te wskazówki pomogą zacząć Ci współpracę z podopiecznym zmagającym się z nadciśnieniem.

Marta Jankowska Trener Personalny

II część TUTAJ


Trenerze
Wiem, że masz dość spamu na swojej skrzynce. Wiem też, że mogę dać Ci więcej niż myślisz. Gratuluję Ci, że wybrałeś zawód Trenera. Jeszcze bardziej gratuluję, że chcesz być najlepszy na rynku. Zapisz się na mój newsletter, a obiecuje Ci, że przy Twoim 100% zaangażowaniu nic Cię nie powstrzyma i uciekniesz konkurencji. To Ty będziesz wyznaczał trendy.
Do usłyszenia.
Kasia F.

[mc4wp_form id=”1980″]

Tabletki antykoncepcyjne

Antykoncepcja u Twoich Podopiecznych

Niniejszy artykuł ma za zadanie poszerzanie wiedzy Trenerów Personalnych nt nazw leków, które są brane przez ich Podopiecznych i ich ewentualnych skutków niepożądanych, które mogą przeszkadzać w osiąganiu celów treningowych. Przypominamy, że proces zdrowienia powinien następować z udziałem różnych specjalistów.  Potraktuj ten artykuł jako poszerzenie swojej wiedzy, ale pamiętaj, że każda osoba z którą spotykasz się w swojej pracy, to odrębna historia.

Antykoncepcja – temat pozornie łatwy i dobrze znany. Czy trener personalny powinien poruszać ten temat ze swoją podopieczną? Czy to nie jest zbyt intymny temat? Biorąc pod uwagę ilość działań niepożądanych środków antykoncepcyjnych, odpowiedź nasuwa się sama.

Wyróżniamy następujące rodzaje antykoncepcji zawierające w składzie leki hormonalne:

  1. Wkładka wewnątrzmaciczna (IUD) z lewonorgestrelem
  2. Doustna tabletka antykoncepcyjna (DTA)
  3. Plastry przezskórne antykoncepcyjne
  4. Krążek dopochwowy
  5. Zastrzyki domięśniowe

Wszystkie wyżej wymienione metody zawierają substancje ,które w określony sposób regulują gospodarką hormonalną kobiet.

  1. Dezogestrel + etynyloestradiol – Jednofazowy doustny środek antykoncepcyjny.  Hamuje wydzielanie LH, zwłaszcza jej wyrzut w środku cyklu.
  2. Dienogest + etynyloestradiol – Połączenie hormonów w jednofazowym doustnym środku antykoncepcyjnym. Składnik estrogenny hamuje wydzielanie FSH i wtórnie dojrzewanie pęcherzyka dominującego w jajniku; stabilizuje endometrium, zapobiegając nieoczekiwanym krwawieniom, powoduje zwiększenie zawartości receptora progesteronowego w endometrium.
  3. Drospirenon + etynyloestradiol – Jednofazowy doustny środek antykoncepcyjny. Działanie jak wyżej.
  4. Etynyloestradiol + gestoden – Połączenie hormonów w jedno- lub trójfazowym doustnym środku antykoncepcyjnym opartym na progestagenie III generacji. Działanie jak wyżej.
  5. Etynyloestradiol + lewonorgestrel – Połączenie hormonów w jedno-, dwu- lub trójfazowym doustnym środku antykoncepcyjnym. Działanie jak wyżej.
  6. Etynyloestradiol + norelgestromin – Połączenie hormonów w jednofazowym przezskórnym systemie antykoncepcyjnym. Hamuje wydzielanie FSH i wtórnie – dojrzewanie dominującego pęcherzyka jajnikowego.
  7. Etynyloestradiol + norgestymat – Jednofazowy doustny środek antykoncepcyjny.
  8. Lewonorgestrel – Samodzielnie występuje jako środek służący do antykoncepcji postkoitalnej ( antykoncepcja „po”)
  9. Uliprystal (octan uliprystalu) – antykoncepcji postkoitalna ( antykoncepcja „po”)

Jeśli chodzi o punkt 8 i 9 są to preparaty stosowane w antykoncepcji po. W takiej sytuacji kobieta z pewnością nie przyjdzie na trening. Nie każe Ci również trenerze pytać o tak intymne rzeczy. Jak już się przekonałeś niejednokrotnie jeśli cos jest oczywiste to znaczy ,że nie jest. I tak właśnie pkt. 9 to środek stosowany również w leczeniu mięśniaków macicy.

Musimy jednak wiedzieć, że środki antykoncepcyjne to nie tylko zapobieganie ciąży[1]. Jest to dla nas istotne jak ukierunkować wywiad, by otrzymać informację od naszej podopiecznej, czy takie leki stosuje.

  1. Noretysteron (octan noretysteronu) – dostępny pod nazwą handlową:

W skojarzeniu stosowany jako środek antykoncepcyjny. Samodzielnie stosowany w przypadku wielu dolegliwości Twoja podopieczna może udzielić Ci negatywnej odpowiedzi na pytanie czy stosuje środki antykoncepcyjne. „Nie stosuje, bo nie mam miesiączki” (pierwotny i wtórny brak miesiączki).

Trenerze, pomimo tak delikatnego i intymnego tematu musisz dowiedzieć się więcej na temat cyklu swojej podopiecznej. Czy jest regularny, czy towarzyszą mu określone dolegliwości, czy między cyklami są niepokojące objawy- wiem nie jesteśmy ginekologami, ale spójrz na listę poniżej i zobacz w jakich sytuacjach Twoja podopieczna może stosować lek, o którym mowa.

  • krwawienia na tle zaburzeń czynnościowych,
  • zespół napięcia przedmiesiączkowego,
  • mastopatia,( zwyrodnienie tkanki gruczołowej piersi, torbiele piersi)
  • mastodynia, (ból i obrzmienie piersi)
  • bolesne i nieregularne miesiączkowanie,
  • endometrioza.

Twoja podopieczna nie stosuje antykoncepcji. Natomiast już niewiele czasu zostało do ślubu, stąd pracujecie nad tym, aby jej figura w sukni ślubnej była idealna. Ponieważ data ślubu pokrywa się niestety z terminem miesiączki Twojej klientki, więc za poradą swojego ginekologa postanowiła ją przesunąć- jak? Farmakologicznie stosując właśnie preparat z wyżej wymienionym składnikiem.

Możesz również pomyśleć ”na szczęście moja podopieczna już nie jest w wieku rozrodczym, więc ten artykuł nie jest mi potrzebny…” Na pewno?

  1. Dienogest + estradiol- Połączenie hormonów w czterofazowym doustnym środku antykoncepcyjnym lub w preparacie do ciągłej hormonalnej terapii zastępczej u kobiet po menopauzie. Hormonalna terapia zastępcza w leczeniu objawów niedoboru estrogenu u kobiet, będących ponad rok po menopauzie.
  1. Medroksyprogesteron Syntetyczna pochodna progesteronu o przedłużonym działaniu, silniejsza od niego w działaniu progestagennym i hamującym owulację

Temat menopauzy rozwinę w osobnym artykule, gdyż stosowane w tym czasie leczenie wychodzi poza tematykę środków antykoncepcyjnych.

Wiemy już ,że nasza podopieczna stosuje środki antykoncepcyjne  niezależnie od przeznaczenia. Na co powinniśmy zwrócić uwagę? Przybliżę teraz najczęstsze działania niepożądane, które mogą wpłynąć zarówno na jakość, jak i na efektywność treningu. Ze względu na dużą liczbę objawów niepożądanych podzielę je na układy.

  1. Układ nerwowy:
  • Ból głowy- od lekkiego do ciężkich migren z aurą, osłabieniem i wymiotami włącznie. Bądźmy ostrożni, gdy nasza podopieczna zgłasza ból głowy. Nasz trening zwłaszcza intensywny może wywołać migrenę, która potrafi pozbawić ją swobodnego funkcjonowania nawet przez 2-3 dni.
  • Zawroty głowy- samodzielne lub jako objaw rozwijającej się migreny.
  • Nerwowość i reakcje agresywne- kolejny trening a Twoja podopieczna złości się na każdą propozycję ćwiczenia? Rzuca hantelki i nie chce ćwiczyć? Dla Ciebie trenerze informacja- nie zwalczysz tego w tym dniu. To nie jest Twoja wina. Spróbuj zestawu ćwiczeń, które będą chętniej akceptowane przez podopieczną. Nie sprawi to, że nerwowość w danym dniu zniknie, ale może spowoduje, że się nie nasili.
  • Obniżenie nastroju- brak chęci i zaangażowania do ćwiczeń. Trudny do przeprowadzenia trening. Masz wrażenie, że Twojej klientce nie podoba się żaden zestaw ćwiczeń. Macha bezwiednie hantelkami. Nie chce z Tobą rozmawiać- nie lubi Cię? Nieprawda. Może ten dzień poświeć na relaksację, rozciąganie, rolowanie a może po prostu nauka oddechu?
  • Skurcze w kończynach dolnych- bardzo nieprzyjemny objaw utrudniający prawidłowe wykonywanie ćwiczeń. Zmniejsz ilość powtórzeń w serii. Zrób dłuższe przerwy. Wypróbuj rozciągania po każdej serii.
  1. Układ krążenia:
  • nadciśnienie lub niedociśnienie tętnicze- obserwujemy naszą podopieczną. Jak reaguje na ćwiczenia, na zmianę pozycji. Zarówno stopień zmęczenia jak i nagłe zaczerwienienie twarzy, uczucie gorąca. Pracujemy z osobą, u której może, ale nie musi rozwinąć się takie działanie uboczne stosowanych leków. Przede wszystkim czujność.
  • zakrzepowe zapalenie żył [2]- mówimy tutaj o ryzyku wystąpienia, dlatego ruch oraz unikanie zastoju w żyłach kończyn dolnych jest bardzo istotna dla naszej podopiecznej.
  • Tachykardia, kołatanie serca- Trenujecie już ponad miesiąc. Do tej pory wszystko było w porządku. Twoja klientka stosuje monitor aktywności. Od kilku treningów zauważyła, że jej tętno jest wyższe a po treningu, gdy kładzie się spać ma wrażenie kołatania serca. Przychodzi do Ciebie i mówi „musimy coś zmienić w treningu, bo ten jest chyba dla mnie zbyt intensywny”.  Nie skojarzy tego ze stosowaną antykoncepcją. Znam osobę, która stosując antykoncepcję narzekała na kołatanie serca. Holter 24-godzinny pokazał 2500 dodatkowych pobudzeni komorowych na dobę. Suplementacja, leki- nic nie pomagało. Pomogło dopiero odstawienie środków antykoncepcyjnych- uczulam Was.
  1. Układ pokarmowy – dolegliwości żołądkowe, nudności, wymioty, biegunka- wszystkie te objawy wyłączą nam podopieczną z treningu, więc zalecenie to odpocząć. Zwiększony apetyty- najbardziej uciążliwy skutek uboczny dla kobiet. Zwłaszcza tych, które próbują zredukować masę ciała. Istotne jest tutaj nasze wsparcie po to by podopieczna była z nami szczera. Okaż zrozumienie. Wiesz doskonale, że jej apetyt może być nasilony przez stosowane leki. Edukacja jak przeorganizować posiłki. Co zmienić w diecie?
  2. Skóra: trądzik, wysypka, wyprysk, ostudy, wypadanie włosów, rumień wielopostaciowy, świąd, nadmierne owłosienie, wirylizacja. Wszelkie objawy skórne mogą powodować obniżenie samooceny, a co za tym idzie rezygnację z treningu. Twoja klientka może wstydzić się, np. nadmiernego owłosienia. Jak sobie z tym poradzić? Czy trening w strefie zapewniającej jej komfort ( wydzielone pomieszczenie) sprawi, że Twoja podopieczna będzie ćwiczyć właśnie z Tobą? Czy z trenerem, który zabierze ją na strefę wolnych ciężarów, gdzie jest dwudziestu mężczyzn i dziesięć kobiet jak z okładki czasopisma?
  3. Układ rozrodczy/ układ moczowy – głównie chciałabym się skupić na trzech objawach, które mogą spowodować przerwy w treningach – ból piersi, krwawienia, stany zapalne dróg rodnych/dróg moczowych. Są to schorzenia, o których Twoja podopieczna może wstydzić się powiedzieć.
  4. Układ oddechowy: zapalenie zatok, astma, zakażenie górnego odcinka dróg oddechowych. Co możemy zrobić? Nie narażamy naszej podopiecznej na duże wahania temperatur. Nie zabieramy jej po rozgrzewce na trening do miejsca, w którym nad głową wieje nam klimatyzator.
  5. Narząd wzroku/słuchu:  zaburzenia widzenia/słuchu, zapalenie spojówek.
  6. Ogólne: uczucie zmęczenia, ból pleców, zmiana masy ciała, obrzęk kończyn dolnych, objawy grypopodobne.

Trenerze poznałeś właśnie kolejną grupę leków i towarzyszących jej objawów ubocznych. Mam nadzieję, że informację tu zawarte pomogą Ci lepiej przygotować się do pracy z Twoją podopieczną.

Autor: Anna Jakubiec

 Literatura:

  1. Noncontraceptive uses of hormonal contraceptives. Clinical Management Guidelines for Obstetrician-Gynecologists No. 110, January 2010

Obstetrics & Gynecology, 2010; 115 (1): 206–218

  1. Ryzyko zakrzepicy żylnej związane ze stosowaniem dwuskładnikowych doustnych środków antykoncepcyjnych – przegląd systematyczny z metaanalizą. B.H. Stegeman i wsp.BMJ, 2013; 347: f5298 doi: 10.1136/bmj.f5298

—————————————————————————————

Trenerze
Wiem, że masz dość spamu na swojej skrzynce. Wiem też, że mogę dać Ci więcej niż myślisz. Gratuluję Ci, że wybrałeś zawód Trenera. Jeszcze bardziej gratuluję, że chcesz być najlepszy na rynku. Zapisz się na mój newsletter, a obiecuje Ci, że przy Twoim 100% zaangażowaniu nic Cię nie powstrzyma i uciekniesz konkurencji. To Ty będziesz wyznaczał trendy.
Do usłyszenia.
Kasia F.

[mc4wp_form id=”1980″]

Płot obwieszony biustonoszami

Trening po mastektomii cz.1

Tytułem wstępu

W ciągu roku (a tak naprawdę w ciągu jednego miesiąca) zgłosiły się do mnie dwie Panie po mastektomii. Nie wiem czy to dużo, ale powiem Wam jedno – na konsultacji (tej pierwszej) trochę mnie zamurowało. Co ja tak w ogóle mogę z nimi robić, żeby nie zrobić im krzywdy? (to była moja pierwsza myśl, później na spokojnie dokończyłam konsultację i wszystko poszło dobrze). Dodam, że było to na totalnym początku mojej pracy z podopiecznymi jako już trener personalny, więc zostałam rzucona na głęboką wodę. Wcześniej pracowałam z kobietami cierpiącymi na chorobę nowotworową w klubie fitness, ale nie była to praca 1:1. Pomimo wszystko trochę ułatwiło mi to sprawę. Dodatkowe obcowanie z takimi osobami podczas studiów również (robiłam praktyki na oddziale, gdzie było pełno kobiet po takim zabiegu) – fizjoterapeutom na pewno będzie łatwiej, jednak nie-fizjo-trener też na pewno sobie poradzi!

Sama musiałam dojść do tego co i jak – więc uruchomiłam PubMed’a i o to uwaga – dałam radę. Wy też dacie, tylko jak zawsze – trzeba o niektórych rzeczach pamiętać i zwracać na nie szczególną uwagę. Mam nadzieję, że artykuł Wam w tym pomoże.

Będzie to bardzo obszerny artykuł, dlatego będzie podzielony na dwie części.

Charakterystyka Amazonki

Na pierwszy rzut oka naprawdę normalne kobiety w średnim wieku, bardzo wesołe i uśmiechnięte. Cechowała je nadwaga, krótkie włosy… Nigdy w życiu nie powiedzielibyście, że któraś z nich zmaga się z nowotworem. Zmaga się – tak, czas teraźniejszy, gdyż żaden lekarz nie uzna nowotworu za „wyleczony” jeszcze 5 lat po zakończonym leczeniu. Zresztą nie ma sposobu, aby ktokolwiek w 100 % wykluczył możliwość nawrotu choroby.

Dla tych kobiet brak piersi był czymś naturalnym. Podczas rozmowy zaznaczyły jakby na marginesie, że są po amputacji piersi (przy pytaniu o przebyte hospitalizacje). Amazonki same dobrze wiedzą z czym mają problem, czego nie powinny robić, a co powinny robić, żeby czuć się lepiej. Zdają sobie sprawę, że aktywność fizyczna i dobrze zbilansowana dieta są kluczem do ich dobrego samopoczucia. Trener to dla nich jakby zabezpieczenie, że to co robią, robią na pewno dobrze. Dlatego Ty jako trener powinieneś wiedzieć co można, a czego nie można w takiej sytuacji robić (uwaga, istnieje ryzyko, że Twoja klientka będzie lepiej poinformowana od Ciebie – ma na pewno szybszy dostęp do najnowszych informacji J).

Dlaczego nie zauważyłam różnicy?
Odpowiedź jest prosta – większość kobiet po usunięciu piersi posiada ich protezy. Na pierwszy rzut oka wyglądają one jak prawdziwe.

No właśnie, mastektomia. Mastektomia to nic innego jak po prostu odjęcie piersi z okolicznymi węzłami chłonnymi. Można amputować jedną pierś (amputacja jednostronna) lub dwie (amputacja dwustronna).

„Rak piersi jest najczęściej występującym nowotworem złośliwym u kobiet w Polsce. W ostatnich latach, według danych Krajowego Rejestru Nowotworów, liczba zachorowań w ciągu roku przekroczyła 16 500 i wzrosła w ostatnich dwóch dekadach o około 10 000. W Polsce rak piersi jest od kilku lat drugą, po raku płuca, przyczyną zgonów spowodowanych przez nowotwory złośliwe wśród kobiet (liczba zgonów – około 5500 rocznie).” – przerażające, prawda? Dlatego tak ważna jest profilaktyka. Nie jest to artykuł o samobadaniu piersi, jednak pozwolę sobie wstawić link do strony, która opisuje w jaki sposób to zrobić (czytelnie i przejrzyście) – panie, które to czytają – do łazienki, zrzucać ciuchy i się badać!!! (http://biust.pl/rak_piersi/jak_sie_badac_samobadanie.htm)

Musimy widzieć jak duże jest to zagrożenie po to, aby w umiejętny sposób wyłapać (już nawet podczas pierwszej konsultacji) np. obciążenie genetyczne i czynniki ryzyka u danej klientki.
Uświadamiamy jak ważne są badania okresowe, sprawdzamy tarczycę, wątrobę, mocz, itp., a piersi?

Klientka może powiedzieć Ci, że:

  1. Pali papierosy.
  2. Pije alkohol.
  3. Nie rodziła dzieci, albo pierwsze urodziła po 30tym roku życia (2 do 5 razy zwiększa się ryzyko zachorowania).
  4. Poroniła – poronienia samoistne i sztuczne mogą zwiększać ryzyko, gdyż działanie progesteronu w drugiej fazie ciąży wpływa ochronnie.
  5. Zażywa (zażywała) doustne leki antykoncepcyjne przez 6-8 lat.
  6. Jest leczona hormonoterapią zastępczą po menopauzie (trwająca powyżej 10 lat może wywołać zwiększenie ryzyka zachorowalności na raka piersi).
  7. Matka lub siostra cierpiały na nowotwór piersi (1,5 – 2 razy zwiększa ryzyko, największe ryzyko występuję u bliźniaczek jednojajowych).
  8. Chorowała już na raka piersi lub jakikolwiek inny nowotwór.
  9. Jest otyła (to zapewne zauważysz sam).
  10. Ma mało aktywności fizycznej.
  11. Źle się odżywia.
  12. Badała się i okazało się, że jest obciążona mutacją genu BRAC1. (5% – 10% nowotworów piersi ma charakter dziedziczny, w około 90% przypadków stwierdza się mutacje genów BRCA1 (breast cancer 1 gene) i/lub BRCA2 (breast cancer 2 gene). U nosicielek mutacji BRCA1 i BRCA2 ryzyko wystąpienia raka piersi przed 70 rokiem życia wynosi odpowiednio 82% i 70%, a raka jajnika 44% i 18%.)
  13. Często naświetlała klatkę piersiową (badanie RTG).

Pewnie jak zauważyłeś, nie każdy czynnik jest bezpośrednio związany z tą chorobą, natomiast powinieneś wiedzieć, że każdy z nich MOŻE predysponować do jej rozwoju. Twoim zadaniem jako trenera jest właśnie połączenie odpowiednich faktów w całość.

Podejrzewam, że jeśli miałbyś klientkę, u której stwierdzono takie schodzenie to raczej Wasza współpraca by się zakończyła… Nie tylko ze względu na samopoczucie podopiecznej, ale również ze względu na koszty – leczenie wiąże się z okropnymi pieniędzmi. Jest jednak szansa, że później wróci, więc znowu – przyda Ci się wiedza na temat tego jak postępować kiedy już będzie się czuła lepiej.

Treningi po operacji

Po pierwsze i zawsze najważniejsze – zawsze zgoda lekarza prowadzącego. Najlepiej konsultacja chociaż telefoniczna. Odchodzi się od stereotypu dwóch największych przeciwwskazań do wszystkiego – ciąża i nowotwór. Coraz częściej lekarze sami polecają pacjentkom uprawianie aktywności fizycznej, zwłaszcza, że po leczeniu chemią często zdarza się, że przybierają na wadze. Jak dobrze wiemy, nadwaga i otyłość nie jest sprzyjająca w leczeniu czegokolwiek, wręcz sama przynosi ze sobą kolejne choroby takie jak miażdżyca czy cukrzyca.

Długoterminowo amputacja piersi pokazuje wiele powikłań, szczególnie zauważalne są te w postawie ciała. Dla przykładu skupię się na jednostronnej mastektomii.

 Zmiany w postawie ciała

  1. Pogłębienie kifozy piersiowej.
    Moim zdaniem wpływa na to wiele aspektów. Jednym bardzo ważnym jest
    Blizny potrafią wiele złego narobić. Blizna ciągnie, może boleć, sprawia dyskomfort psychiczny – nie tylko „Boję się, że coś pęknie.” ale też „Jest duża i brzydka, nie chcę jej pokazywać”. Dlatego tak ważna jest jej mobilizacja – nie tylko sprawi, że nie będzie ciągnąć ale też powinna być jaśniejsza. Wydaje mi się, że mało który trener ma takie warunki, żeby robić to na własną rękę, więc przyda się tutaj współpraca z fizjoterapeutą, który się tym zajmie i nauczy pacjentkę w jaki sposób powinna mobilizować bliznę sama.
    Kolejnym aspektem może być stan psychiczny klientki. Może się odruchowo garbić, zaokrąglać plecy, jakby zasłaniając swoje kompleksy.
    Taka kolej rzeczy może prowadzić do sławnego zespołu skrzyżowania górnego (Chaitow 1996) czyli:
  • Napięte mięśnie piersiowe, mięsień czworoboczny i dźwigacz łopatki
  • Osłabione mięśnie zginacze głębokie szyi, równoległoboczne i zębaty przedniPojawia się charaterystyczna „zwieszona” postawa – głowa przemieszcza się w przód, klatka piersiowa „zapada się”, a plecy są zaokrąglone.

Co możesz z tym zrobić?

Z pewnością Twoja współpraca z fizjoterapeutą jest bardzo ważna. Podopieczna na pewno będzie korzystać z rehabilitacji (przynajmniej na początku), gdyż może wystąpić u niej obrzęk limfatyczny. Musi się nauczyć jak sobie z nim radzić, a fizjoterapeuta powinien dobrać jeszcze odpowiednie zaopatrzenie ortopedyczne, odesłać do Stowarzyszenia Amazonek, poinformować o możliwości kupienia protezy piersi.  W tym czasie warto zająć się też blizną i nadmiernie napiętymi mięśniami, np. metodami powięziowymi.

Ty utrwalasz efekt treningiem z podopieczną.

W omawianej sytuacji trzeba przede wszystkim korygować postawę na treningu jak i na co dzień. Przypominaj do znudzenia o każdym aspekcie prawidłowej techniki.

W następnej części kolejne aspekty postawy ciała i przykłady ćwiczeń, które mogą być pomocne. Dodatkowo wymienię przeciwwskazania w treningu dla kobiet po mastektomii.

Literatura:

  1. Akoochakian M, Davari HA, Alizadeh MH, Rahnama N, Evaluation of shoulder girdle strength more than 12 month after modified radical mastectomy and axillary nodes dissection, 2017
  2. Do JH, Kim W, Cho YK, Lee J, Song EJ, Chun YM, Jeon JY, Effects of resistance exerciser and complex decongestive therapy on arm function and muscular strenght in breast cancer related lymphedema, 2015
  3. Ibrahim M, Muanza T, Smirnow N, Sateren W, Fournier B, Kavan P, Palumbo M, Dalfen R, Dalzell MA, Time course of upper limb function and return-to-work post-radiotherapy in young adults with breast cancer: a pilot randomized control trial on effects of targeted exercise program, 2017
  4. Costa M, Saldanha P, Risk Reduction Strategies in Breast Cancer Prevention, 2017
  5. Enblom A, Lindquist H, Bergmark K, Participation in water-exercising long-term after breast cancer surgery: Experiences of significant factors for continuing exercising as a part of cancer rehabilitation, 2017
  6. Kim S Keays, Susan R Harris, Joseph M Lucyshyn, Donna L MacIntyre, Effects of Pilates exercises on shoulder range of motion, pain, mood, and upper-extremity function in women living with breast cancer: a pilot study, 2008
  7. Bąk M., Cieśla S., Assessment of postural disorders in women after radical mastectomy followed by immediate breast reconstruction, 2010
  8. Drzał-Grabiec J., Rachwał M., Walicka-Cupryś K., Body posture in women after mastectomy, 2013
  9. Kopytek E., Puchalski Z., Szwarc – Woźniak J., Pielęgnowanie pacjentki po mastektomii, 2013
  10. Bieńkiewicz J., Korczyński J., Piekarski J., Profilaktyczna mastektomia i profilaktyczna ooforektomia u nosicielek mutacji genów BRCA1 (breast cancer 1 gene) – opis 4 chorych, 2008

Do obejrzenia:

https://medtube.net/plastic-surgery/medical-videos/12516-modified-radical-mastectomy-3d-medical-animation

https://medtube.net/clinical-oncology/medical-videos/9858-mastectomy

Autor: Alina Sitek

—————————————————————————————

Trenerze
Wiem, że masz dość spamu na swojej skrzynce. Wiem też, że mogę dać Ci więcej niż myślisz. Gratuluję Ci, że wybrałeś zawód Trenera. Jeszcze bardziej gratuluję, że chcesz być najlepszy na rynku. Zapisz się na mój newsletter, a obiecuje Ci, że przy Twoim 100% zaangażowaniu nic Cię nie powstrzyma i uciekniesz konkurencji. To Ty będziesz wyznaczał trendy.
Do usłyszenia.
Kasia F.

[mc4wp_form id=”1980″]

Sztuczna koścista stopa ludzka z kilkoma mięśniami

Trenerze – pomóż mi. O lekach i treningu. Dna moczanowa

UWAGA: Niniejszy artykuł ma na celu zwiększenie świadomości Trenerów Personalnych nt odpowiedzialności jaka na nich spoczywa przy prowadzeniu osoby, nawet z lekkimi dysfunkcjami. Przypominam, że absolutnie po konsultacji taka osoba, o ile nie była przed, powinna udać się do zaufanego fizjoterapeuty oraz lekarza, a Trener powinien być z nimi w stałym kontakcie i wspólnie uzgodnić strategię treningową!!! Zalecenia w tym artykule są bardzo ogólne. Pamiętaj by ZAWSZE skonsultować się z osobami które wymieniłam wyżej. Wskazówki opisane w niniejszym artykule mają być dla Ciebie wskazówką, ale pamiętaj, że każda osoba to odrębna historia i być może odrębna strategia.

Dna moczanowa – nie leki najważniejsze.

Dna moczanowa (Hiperurykemia) – zapalenie stawów spowodowane krystalizacją moczanu sodu w płynie stawowym, fagocytozą kryształów i powstawaniem ich złogów w tkankach stawowych oraz innych tkankach i narządach. Wyróżniamy dwa typy schorzenia: pierwotna(uwarunkowana genetycznie- jak wiemy na genetykę nie mamy wpływu) oraz nabyta.

Jeśli mówimy o hiperurykemii nabytej twoja rola trenerze jest tutaj bardzo istotna. Dlaczego? Jeśli oprócz treningów personalnych konsultujesz i doradzasz swojemu podopiecznemu kwestie odżywiania powinieneś wiedzieć jakie są przyczyny choroby. Być może Twój podopieczny nie ma jeszcze stwierdzonej choroby. Ma natomiast tylko nieznacznie podwyższony poziom kwasu moczowego w surowicy (powinien wynosić <7mg/dl [1] a ty już teraz możesz pomóc mu nie zaszkodzić sobie bardziej.

Przyczyny Hiperurykemii nabytej:

1) zwiększona podaż puryn w diecie – pokarmy mięsne, szczególnie podroby, buliony, niektóre owoce morza, szparagi, szpinak, fasola, groch, grzyby

2) przyspieszony rozkład ATP – w wyniku m.in. nadużywania alkoholu

3) zwiększona podaż fruktozy – niektóre owoce i napoje owocowe

4) zwiększony rozpad nukleotydów w ustroju – m.in. w przebiegu nowotworów mielo- i limfoproliferacyjnych, niedokrwistości hemolitycznej, czerwienicy prawdziwej, mononukleozy, a także pod wpływem działania radioterapii lub leków stosowanych u chorych na nowotwory złośliwe oraz związków immunosupresyjnych u osób po przeszczepieniu narządu (cyklosporyna)

5) zmniejszone wydalanie kwasu moczowego przez nerki – m.in. u chorych z torbielowatością nerek, nefropatią spowodowaną zatruciem ołowiem

6) inne – np. nadmierny wysiłek fizyczny.

 

Swoją czujność powinieneś zachować mocniej u mężczyzn najczęściej po 40. rż., i kobiet po menopauzie.

Wiesz już czym jest dna moczanowa, co może do niej doprowadzić oraz kto choruje najczęściej.Przedstawię Ci teraz po krótce z jakimi problemami będzie borykał się Twój podopieczny.

Choroba może mieć przebieg nazywany naturalnym (Kryteria klasyfikacyjne dny moczanowej wg EULAR/ACR (2015))[2] 4 fazy – hiperurykemia bezobjawowa, napady zapalenia stawów, okresy międzynapadowe, dna przewlekła (guzkowa). Ostatnio zaproponowano nowy podział przebiegu dny: A – duże ryzyko zachorowania (głównie hiperurykemia), bez objawów klinicznych i bez złogów kryształów moczanu sodu w tkankach w badaniu mikroskopowym lub obrazowym; B – hiperurykemia bezobjawowa, obecne złogi moczanu sodu; C – napady dny; D – postać guzkowa; przewlekłe zapalenie stawów, nadżerki kostne w badaniu RTG

Tak wiem sporo tego – spokojnie nie musisz tego wszystkiego znać. Warto  jednak mieć  świadomość, że choroba z postaci bezobjawowej może przejść  w napad dny. Ćwiczysz ze swoim podopiecznym 4ty tydzień wszystko idzie bardzo dobrze. Nagle on odwołuje jeden drugi i kolejny trening a Ty nie wiesz dlaczego. Twój podopieczny też nie wie co się stało. Nagle wstał i bolą go bardzo stawy – np. kolanowe. Robi 2 tygodnie przerwy i to mija. Mija dlatego, że nieleczony napad trwa od 10 dni do 3 tyg. i wygasa samoistnie. Jeśli Twój klient choruje długo to zna ten stan. Gorzej jeśli to jest „początkujący”. Myśli sobie wtedy „trening nie jest dla mnie” albo gorzej „Ten trener dobrał mi złe ćwiczenia”. Co doprowadziło, że u Twojego klienta wystąpił napad dny? Wróć i przeczytaj jeszcze raz przyczyny nabytej hiperurykemi ☺

Pomyśl teraz ile zyskujesz u swojego podopiecznego odpowiednio wcześnie rozmawiając z nim o tym. Informujesz go, że taka sytuacja może się pojawić- a on wystarczy, że skontaktuje się z Tobą i powie Ci- „Panie X po ostatnim treningu zaostrzyły się objawy choroby- muszę zrobić tydzień przerwy. Oczywiście widzimy się jak objawy ustąpią” On wie, że to nie z Twojego powodu. Ty nie zachodzisz w głowę co zrobiłeś źle, że nagle się kontakt urwał..

Skoro już nieco poznaliśmy jednostkę chorobową pora dowiedzieć się więcej o leczeniu.

 

Leki stosowane podczas napadu dny moczanowej:

  1. Kolchicyna (ColchicanColchicum Dispert)

Osoby zażywające ten lek narażone są na kurczowy ból brzucha, biegunka, nudności i wymioty. Musisz uprzedzić swojego klienta, że w przypadku takiego właśnie przebiegu podczas nasilenia objawów jego powrót na trening powinien odbyć się nieco później niż zwykle.

  1. Niesterydowe leki p/zapalne
  2. Glikortykosteroidy
  3. Kanakinumab– ludzkie przeciwciało monoklonalne przeciwko IL-1β.

Celowo nie rozpisuję się tutaj na temat działań ubocznych stosowanych leków- powód napad dny moczanowej to stan, w którym absolutnie nie powinieneś kontynuować treningów.

Pomiędzy napadami stosowane jest leczenie przewlekłe mające na celu zmniejszyć stężenie kwasu moczowego (LZSKM) w osoczu oraz uniknięcia zaostrzenia dny.

  1. allopurynol(AllupolMilurit) wymioty, nudności, biegunka, gorączka.
  2. febuksostat(Adenuric) – lek drugiego rzutu, gdy allopurynol okazał się nieskuteczny,

Wymienione leki mają wiele wspólnych objawów ubocznych: ból głowy, zaostrzenie dny moczanowej, biegunka, nudności, zaburzenia czynności wątroby, wysypka, obrzęk w miejscu podania. Niezbyt często: zwiększenie stężenia TSH, cukrzyca, hiperlipidemia, zmniejszenie apetytu, zwiększenie masy ciała, zmniejszone libido, bezsenność, zawroty głowy, parestezje, niedowład połowiczy, senność, zaburzenia smaku, niedoczulica, osłabienie węchu, migotanie przedsionków, kołatanie serca, nieprawidłowy zapis EKG, blok lewej odnogi pęczka Hisa, częstoskurcz zatokowy, nadciśnienie tętnicze, zaczerwienienie, uderzenia gorąca, krwawienie, duszność, zapalenie oskrzeli, infekcje górnych dróg oddechowych, kaszel, ból brzucha, wzdęcia, refluks żołądkowo-przełykowy, wymioty, suchość błony śluzowej jamy ustnej, niestrawność, zaparcie,.

1) leki moczanopędne: benzbromaron (Benzbromaron-ratiopharm(i), Desuric(i)) 50–200 mg/d; ew.; probenecyd (Benemid(i))

2) peglotykaza (Krystexxa)– rekombinowana urykaza (rozkłada kwas moczowy do łatwo wydalanej alantoiny); tylko u chorych z ciężką postacią przewlekłej dny guzkowej, u których nie osiągnięto docelowego stężenia kwasu moczowego za pomocą ww. leków lub gdy ich stosowanie jest przeciwwskazane.

Zanim zadasz sobie pytanie po co mi to wiedzieć to przypomnij sobie kiedy ostatnio czytałeś ulotkę leku, który zażywałeś. Zasada jest prosta z wywiadu wiesz jakie leki zażywa Twój podopieczny. Zgłaszając Ci na kolejnym treningu złe samopoczucie ( w tym objaw z tej długiej listy) to Ty będziesz mógł wytłumaczyć mu, że tak właśnie może być w związku z lekami, które zażywa.

Nie tylko działanie niepożądane leku.  Dla Ciebie najważniejsza jest taka współpraca, która zminimalizuje ryzyko zaostrzenia choroby co osiągniesz tylko i wyłącznie dużą wiedzą o swoim kliencie.

Nie obawiamy się klientów z dną moczanową. Jesteśmy przygotowani na pytanie „ jak mogę ćwiczyć, gdy cierpię na dnę i moje stawy są tak wrażliwe? ”  Masz na to gotową odpowiedź. „Ponieważ ból twoich stawów, ogranicza Twoją motywację, aby wstać i ćwiczyć. Ta nieaktywność powoduje, że stajesz się mniej elastyczny, osłabiasz stawy i mięśnie, co może prowadzić do utraty gęstości kości, wzmacniając bolesne objawy dny moczanowej. Ćwiczenia utrzymają Twoją sylwetkę, pomagają utrzymać idealną, zdrową wagę, zwiększą twoją energię i pomogą zbudować mocne kości, stawy i mięśnie, które w przypadku dny  powoli zanikają z czasem”

Na koniec podkreśl ,że trening pozwoli również minimalizować ryzyko napadu choroby a nawet odwrócić skutki choroby.

Współpracę zaczynamy od porządnego „wyczyszczenia miski”[3].

Następnie trening.

Zalecenia – 4 obszary:

  1. Wytrzymałość. Ćwiczenia aerobowe: pomogą poprawić czynność płuc i zwiększyć zdolność organizmu do korzystania z tlenu w celu metabolizmu kwasu w organizmie.

Niski stopień natężenia: takie jak chodzenie, wspinanie po schodach, taniec, jazda na rowerze.

Ponieważ dna często atakuje duże paluchy i stopy, przed podjęciem ćwiczeń- sprawdź czy w przypadku Twojego podopiecznego najbardziej zalecana forma nie jest przeciwskazaniem. Pływanie Sposób na zwiększenie mobilności i funkcjonowania stawów bez pełnego wpływu grawitacji, wywołujący mniejszy nacisk na stawy.

  1. Siła – Ćwiczenia siłowe– Ciężar własnego ciała, lekkie obciążenie, taśmy i gumy oporowe. Koncentrujemy się na wzmocnieniu mięśni sąsiadujących z dotkniętym chorobą stawem.

Nie ćwiczymy gdy staw jest:

  • Bolesny
  • Zaczerwieniony
  • Opuchnięty
  1. Zakres ruchu. Dążymy do osiągnięcia maksymalnego zakresu ruchu u naszego podopiecznego kładąc nacisk na stawy, których zakres jest ograniczony najmocniej.
  2. Mobilność- ćwiczenia rozciągające, ćwiczenia oddechowe, mobilizacja stawów.

Jak widać w przypadku dny moczanowej większe objawy niepożądane od leków możemy wywołać my- trenerzy. Na szczęście w tym wypadku im więcej wiemy tym lepiej śpimy ☺

Autor: Anna Jakubiec

Literatura:

  1. prof. dr hab. n. med. Irena Zimmermann-GórskaPostępy w reumatologii w 2015 roku. Dna moczanowa
  2. dr n. med. Grzegorz Goncerz1, dr n. med. Aleksandra Tuchocka-Kaczmarek2
    1 Katedra Anatomii, Uniwersytet Jagielloński Collegium Medicum, Kraków, 2 Uniwersytet Medyczny im. Karola Marcinkowskiego, PoznańJak rozpoznawać dnę moczanową. Omówienie kryteriów klasyfikacyjnych American College of Rheumatology i European League Against Rheumatism 2015
  3. Diet and gout. Zöllner NGriebsch A. Adv Exp Med Biol. 1974;41:435-42.

—————————————————————————————

Trenerze
Wiem, że masz dość spamu na swojej skrzynce. Wiem też, że mogę dać Ci więcej niż myślisz. Gratuluję Ci, że wybrałeś zawód Trenera. Jeszcze bardziej gratuluję, że chcesz być najlepszy na rynku. Zapisz się na mój newsletter, a obiecuje Ci, że przy Twoim 100% zaangażowaniu nic Cię nie powstrzyma i uciekniesz konkurencji. To Ty będziesz wyznaczał trendy.
Do usłyszenia.
Kasia F.

[mc4wp_form id=”1980″]

Nogi wystające z pralki

Żylaki u podopiecznych trenera. Jak zacząć pracę, by nie zaszkodzić?

UWAGA! Niniejszy artykuł ma na celu zwiększenie świadomości Trenerów Personalnych nt odpowiedzialności jaka na nich spoczywa przy prowadzeniu osoby, nawet z lekkimi dysfunkcjami. Przypominam, że absolutnie po konsultacji taka osoba, o ile nie była przed, powinna udać się do zaufanego fizjoterapeuty oraz lekarza, a Trener powinien być z nimi w stałym kontakcie i wspólnie uzgodnić strategię treningową!!! Zalecenia w tym artykule są bardzo ogólne. Pamiętaj by ZAWSZE skonsultować się z osobami które wymieniłam wyżej.

O trenerze, który nie pojechał na wakacje (jak ćwiczyć z osobą, która ma żylaki i nie sprawić by wylądowała na stole operacyjnym).

Zrobiłam research w badaniach. Czy wiedziałeś, że przewlekła niewydolność żylna występuje u 32,4 do 51,3% kobiet oraz 27,8 do 30,2% mężczyzn? Zastanawiałeś się czy może na to schorzenie cierpieć Twój podopieczny? Czy wiesz z jakimi objawami się to wiąże?

Wyobraź sobie, że przychodzi do Ciebie pani, na potrzeby artykułu nazwijmy ją panią XX. Pani XX ma nadwagę, pali papierosy, pracuje w gastronomii (stoi po 12 lub więcej godzin), a do tego wspomina Ci, że jej mama zmarła na zawał serca. Chce ćwiczyć, żeby trochę schudnąć i ogólnie lepiej się czuć. Zaraz skarży Ci się, że bolą ją nogi (w domyśle twierdzisz, że to pewnie dlatego, że długo stoi i już). I tyle. Nic więcej nie mówi. I co? I takie jej prawo.

Skąd ona ma wiedzieć, że zaczyna się jakiś głębszy problem dot. PChŻ (przewlekłej choroby żylnej). Nie zapytałeś. Jeden tydzień spoko, drugi i trzeci też – kasa się zgadza, planujesz wakacje na Krecie.  W czwarty i piąty dokładasz ciężar, pani XX chciała przyszpanować i podniosła naprawdę dużo, a w szóstym tygodniu nie pokazała się na spotkaniu.

Dlaczego?  (zanim przejdziesz dalej – zastanów się ☺)

Otóż pani XX jest w szpitalu na operacji usunięcia żyły odpiszczelowej. Po operacji dostaje zakażenia. W najlepszym wypadku zrezygnuje z treningów, a w najgorszym może nawet umrzeć. Gdzieś się doczytałam, że istnieje ten 1% możliwości, że tak się stanie (i to w karcie zgody na operacje).

Pani XX po prostu zapomniała, że gdzieś tam z tyłu pod kolanem miała jakieś zgrubienie, ale nie zwracała na to uwagi, bo w końcu cały dzień pracuje w długich spodniach, a jak wraca do domu to mąż już dawno śpi.

A mówią, że żylaki to nic strasznego…

Możesz pomyśleć, że przesadzam. Przyznaję, że przesadzam. Życie jednak pisze różne scenariusze i nigdy nie wiesz czy np nie przytrafi się ona właśnie Tobie. Historia, którą Ci przedstawiłam jest naprawdę mało prawdopodobna.

Jednak wyobraź sobie drugi scenariusz. Ta sama pani przychodzi do Ciebie na konsultację. Informacja o bólu nóg otwiera Ci szufladkę w głowie – „A co jeśli to pajączki, albo jakieś żylaki, albo w ogóle coś gorszego?”. I wtedy zaczynasz dopytywać. Nagle przypomina sobie o tym, że faktycznie ma zgrubienie na łydce. Czasami boli. Odsyłasz do lekarza (Tak, do lekarza! Trenerom poprzewracało się w głowach… Pamiętaj, że lekarz jest ZAWSZE szefem, ale lekarzy na świecie mnóstwo, więc zawsze można poradzić się kilku specjalistów). Lekarz zapisuje odpowiednie rajstopy albo podkolanówki dla pani XX, zapisuje też leki.

Najliczniejszą grupę leków stosowanych w tym celu stanowią preparaty pochodzenia roślinnego, np. diosmina (czasami może powodować bóle brzucha czy nudności, więc trzeba pamiętać o tym podczas treningu). Trenujesz z panią XX, bo Ci zaufała.

Żylaka nie cofasz, ale zapobiegasz kolejnym. Nogi bolą mniej, chcąc nie chcąc pani XX schudła. Jest zadowolona. Pomogłeś jej! Poleca Cię sąsiadce, bo sąsiadka w ciąży i też nogi zaczynają boleć i puchnąć.

Teraz odpowiedz sobie na pytanie.

Czy warto było dowiedzieć się więcej o tej pani podczas konsultacji? Czy pojechałbyś na wakacje wiedząc, że przyczyniłeś się do jej śmierci?

Wiemy już, że podczas konsultacji kwestionariusz medyczny jest niezbędny. O co w takim razie pytać, żeby dowiedzieć się czy pani XX ma przewlekłą niewydolność żylną, jeśli sama nie wie, że to jej dotyczy?

Po pierwsze – zadawaj masę pytań. Jeżeli powiedziała Ci, że bolą ją nogi to znaczy, że coś się w jej organizmie dzieje.

  • Kiedy nogi bolą? (rano/wieczorem)
  • Jaki to rodzaj bólu?
  • Czy ktoś z bliskich miał taki problem?
  • Czy zalicza się do grupy ryzyka? Nosi ciasne ubrania, była w ciąży, uprawiała/uprawia sporty wymagające ucisku na brzuch i podnoszenia ciężkich przedmiotów, cierpi na chroniczny kaszel lub zatwardzenie (naprężanie powoduje silne wsteczne ciśnienie w żyłach nogi), w pracy siedzi z założoną nogą na nogę, jest otyła? Czy pije alkohol, pali papierosy, ZAŻYWA LEKI ANTYKONCEPCYJNE? Wszystko co utrudnia lub eliminuje możliwość pompowania krwi przez mięśnie – długie stanie lub siedzenie, noszenie wysokich obcasów.
  • CZY BYŁA Z TYM U LEKARZA? – Trenerzy nie są lekarzami, należy takiego delikwenta od razu odesłać na badania.
  • Od kiedy męczy ją ta dolegliwość?
  • Jak sobie radzi z bólem?

Pani XX była u lekarza – wróciła do nas i co dalej? Dostała przepisane leki, o których wspomniałam wyżej, polecił jej również, żeby chodziła w pończochach uciskowych.

Odwieczne pytanie – ćwiczyć z czy bez nich?

Pomyślmy, skoro pończochy mają za zadanie wspomaganie zastawek żylnych, to czy podczas ćwiczeń się to nie przyda? Podczas poruszania kończyną dolną, pończochy tworzą zewnętrzną barierę dla mięśni, co zwiększa skuteczność mechanizmu pompy mięśniowej. Jeśli umocni Cię w tym przekonaniu opinia lekarza – pytałam chirurga czy warto ćwiczyć z pończochami, odpowiedział, że nawet trzeba ☺.

Czego NIE powinna robić pani XX na treningu?

Z pewnością nie powinna dopuszczać do zwiększenia ciśnienia tłoczni brzusznej, co z tym idzie – nie powinna podnosić dużych ciężarów (generalnie mówi się, że trening siłowy jest przeciwwskazany, jednak wszystko zależy od stanu danej osoby). Ktoś mi teraz powie „A ja znam takich co mają żylaki i dźwigają masę żelastwa, startują w trójboju i mają się świetnie.” – okej,  od każdej grupy są wyjątki, dziś piszę o normalnych śmiertelnikach, a nie sportowcach. O jakich ćwiczeniach mówimy? Między innymi: przysiad ze sztangą, martwy ciąg, podciąganie się na drążku, ohp – wszystkie ćwiczenia, które zwiększają tłocznię brzuszną (zauważcie, że w większości są to ćwiczenia w pozycji stojącej). Ćwiczenia na maszynach oporowych też proponuje odstawić – są lepsze ćwiczenia dla osób z żylakami, głównie dlatego, że w większości podczas wykonywania ćwiczeń na maszynach się siedzi.

Dlaczego nie powinno się dopuszczać do tego zwiększonego ciśnienia? Otóż dlatego, że wtedy jest automatycznie więcej pompowanej krwi do kończyn, przy przewlekłej chorobie żylnej zastawki żylne są niewydolne – jak mają sobie poradzić z taką ilością krwi?

W pewnym źródle spotkałam się jeszcze z tym, że nie powinno się dużo skakać przy PChŻ, co też miałoby swoje uzasadnienie medyczne podobne jak wyżej, czyli wskoki na skrzynię czy skakanka też odpadają.

Pani XX nie powinna stosować rolowania jako formy rozgrzewki czy też mobilizacji po treningu – może to być dla niej po pierwsze bolesne (nie bolesne w tym dobrym tego słowa znaczeniu), a po drugie mechaniczny nacisk na żylaki nie jest wskazany – dlaczego dodatkowo utrudniać zastawkom żylnym pracę?

Czego nie powinna robić pani XX na co dzień?

Nie powinna zaniedbywać stanu swojej skóry, nie powinna przebywać długo w pozycji stojącej czy też siedzącej. Jeśli już tak się dzieje to po przyjściu do domu, albo w jakiś przerwach w pracy, powinna unosić kończyny nad poziom serca.

Co POWINNA robić pani XX?

  • Ćwiczyć ☺. Poza zwróceniem uwagi na pewne aspekty, o których wspomniałam wyżej, nasza pani może robić prawie wszystko. Wyglądu nóg supermodelki jej nie zwrócimy, ale możemy zrobić naprawdę dużo, żeby nie musiała się kroić na stole operacyjnym.
  • Przede wszystkim uruchamiamy pompę mięśniową w obrębie kończyn i skupiamy się też na ćwiczeniach oddechowych, w końcu układ krążenia ściśle wiąże się z układem oddechowym. Pompa mięśniowa jest jednym z czynników wpływających na powrót krwi żylnej do serca, głównie w kończynach dolnych. Jest to zjawisko dośrodkowego przesuwania krwi żylnej wywołane przez zwiększone ciśnienie w tkankach otaczających żyły.
  • W treningu unikasz dużych ciężarów, ale robisz z nią bardziej spokojne ćwiczenia z obciążeniem własnego ciała, od pozycji niskich do wysokich.
  • Zalecasz dużo spacerów w dni wolne, ale też, żeby budziła tego męża jak wraca z pracy… oczywiście po to, żeby pójść na basen! ☺ A jak wróci ze spaceru czy „basenu” to proponuję unieść kończyny nad poziom serca, aby wspomóc ich przepływ krwi.
  • Moją propozycją jest również mierzenie tętna i ciśnienia (jeśli masz taką możliwość) i prowadzenia księgi medycznej.

Przykład ćwiczeń dla pani XX:

  1. Rozgrzewka całego ciała, najlepiej zacząć w tym przypadku od krótkiej bieżni, żeby bodźce były umiarkowane. Standardowa rozgrzewka wszystkich stawów już wstępnie pobudzi pompę mięśniową.
  2. Ćwiczenia zaczynamy od pozycji niskich, jak np. leżenie tyłem. W takiej pozycji pani XX może wykonywać ruchy zginania i prostowania stopami, później można do tego dołączyć taśmę typu Thera-Band (owinąć lekko dookoła stopy i to samo robić z lekkim obciążeniem). Pozycje niskie są o tyle ważne, że po pierwsze nasz trening powinien być usystematyzowany i konkretny. Chodzi o to by nie zmieniać osobie cały czas pozycji i po drugie minimalizować ryzyko, że ktoś nam po prostu zemdleje albo zrobi mu się słabo (biorąc pod uwagę, że jest to niewydolność żylna to tak może się stać, a do tego osoba może mieć np nadciśnienie, co będzie dodatkowym czynnikiem zwiększającym ryzyko omdlenia).
  3. Dalej dobrze sprawdzi się unoszenie bioder leżąc na macie, jednak pamiętaj o tym żeby nie robić dużego (poniżej 90 stopni) zgięcia w kolanie (w dole podkolanowym powinno zostać miejsce dla naczyń).
  4. Wszystkie ćwiczenia w klęku podpartym – prostowanie nóg, ramion, odwodzenie nogi.
  5. W pozycji stojącej można też robić wspięcia na palce. Przysiady do 90 stopni zgięcia, bez obciążeń, albo z piłką opartą o ścianę.
  6. Pomiędzy ćwiczeniami wplatajcie ćwiczenia oddechowe, takie jak wdech z unoszeniem rąk, wydech z ich opuszczeniem. Zwróć też uwagę na prawidłowy oddech podczas ćwiczeń.
  7. Na koniec zwróć uwagę na wyciszenie organizmu po ćwiczeniach, najlepiej położyć panią XX na ziemi z nogami na piłce na parę minut – wspomagamy wówczas żyły.

Oprócz ćwiczeń z trenerem, pani XX może sobie pójść na Pilates czy Jogę ☺ Jeśli chce chodzić na jakiekolwiek inne ćwiczenia to niech chodzi, ale zanim pójdzie niech skonsultuje to z Wami. Raczej przeciwwskazane jest kolarstwo górskie ze względu na ułożenie ciała podczas uprawiania tego sportu.

Swoje zastosowanie tutaj też ma Nordic Walking, ogólnie spacery, basen. Jak to nazywają w Internecie – „gimnastyka ogólnorozwojowa”.

Są osoby, które nie mają zielonego pojęcia na temat swojego ciała. Po prostu się tym nie interesują. Na pewno znasz przypadki z programów lifestylowych, jak ludzie hodowali sobie wielkie guzy, które zaczynały żyć własnym życiem. Jeśli ktoś nie przejął się czymś takim to myślisz, że żylak go zaniepokoi ? Warto edukować swoich podopiecznych. Głęboko w to wierzę i będę tego bronić jak lew.

Martwi mnie to, że 90% Internetu  twierdzi, że nie można ćwiczyć na siłowni czy siłownia jest przeciwwskazana jeśli ktoś ma żylaki, itp. Zastanawiałeś się ile osób, które do Ciebie trafia (albo właśnie nie trafia) czyta takie głupoty? Zapewniam, że duża większość. Mnie też to nie ominęło, dlatego edukuj siebie i osoby, z którymi ćwiczysz. Może nawet wtedy, jak któraś z koleżanek pani XX już będzie wiedzieć o tym, że choruje na przewlekłą niewydolność żylną i przeczyta na jakimś portalu o tym, że siłownia jest zła, to i tak do Ciebie przyjdzie. Przyjdzie, bo wie, że przeczytała jedną wielką bzdurę w Internecie ☺.

Autor: Alina Sitek

Literatura:

Traczyk W.: Fizjologia człowieka w zarysie, Warszawa 2013

https://www.researchgate.net/profile/Robert_Dymarek/publication/273465627_Physiotherapy_potentials_improve_the_calf_muscle_pump_function_in_chronic_venous_insufficiency/links/5620283c08aed8dd194045f1.pdf

http://ptfarm.pl/pub/File/FP/2_2009/patofizjologia_rozwoj_zylakow.pdf

http://www.wp.ajd.czest.pl/kultura-fizyczna/uploads/KF%202017/Kultura%20fizyczna%2016_3_druk%20(1).pdf#page=139

https://journals.viamedica.pl/problemy_pielegniarstwa/article/view/35828/26544

http://m.pmurz.rzeszow.pl/PDF/2005/1/15_z1_2005.pdf

—————————————————————————————

Trenerze
Wiem, że masz dość spamu na swojej skrzynce. Wiem też, że mogę dać Ci więcej niż myślisz. Gratuluję Ci, że wybrałeś zawód Trenera. Jeszcze bardziej gratuluję, że chcesz być najlepszy na rynku. Zapisz się na mój newsletter, a obiecuje Ci, że przy Twoim 100% zaangażowaniu nic Cię nie powstrzyma i uciekniesz konkurencji. To Ty będziesz wyznaczał trendy.
Do usłyszenia.
Kasia F.

[mc4wp_form id=”1980″]

Brzuszek ciążowy

Ciąża trenerki personalnej, czyli jak “FAT” przestał mieć jakiekolwiek znaczenie

Nie chciałam jej. Nie wtedy. Ten wpis będzie bardzo osobisty. Szczerze? Myślałam o nim odkąd zrobiłam test ciążowy. Dlaczego postanowiłam jednak napisać? Bo Trenerki boją się ciąży. Boją się tak jak ja się bałam.

Pamiętam wszystko. Wszystko oprócz porodu. Pamiętam jak cholernie bałam się dziecka. Bo wiedziałam, że wtedy wszystko się zmieni. Znałam też swoje priorytety. Dla mnie wtedy najważniejsza była praca. Wiedziałam, że dziecko będzie mi przeszkadzało. Wiedziałam też, że jeśli nie teraz to będzie to na mnie ciążyło i być może kiedyś będzie za późno. Miałam na siebie plan. Plan w którym dziecko będzie dla mnie ograniczeniem i będę musiała się poświęcić.

Do dziś pamiętam jak powiedziałam Piotrowi o tym, że będziemy mieć dziecko. Nie było ani grosza romantyzmu. Oschłe „zbieraj na wózek”. Siedział przed komputerem i patrzył nieruchomo. Ja za telefon do siostry. Byłam podekscytowana. Nie dzieckiem, ale tym, że będę w centrum uwagi. Ciąża fizycznie przebiegała idealnie. Psychicznie 16 tygodni piekła. Oddawanie obrączki, chęć zabicia się, znienawidzenie do ciała. Cierpiałam. Nie miałam siły pracować. JA nauczona wstawać o 5 i siedzieć do 23 pracując. Z każdym dniem bardziej żałowałam, że to się stało.  Waga rosła jak oszalała. Nie wymiotowałam. Z każdym dniem czułam jak wszystko mi rośnie i myślałam, że zwariuje. Moja akceptacja siebie spadła poniżej 0. Obiecywałam sobie, że nie przekroczę wagi 75 kg. Każdy dodatkowy kg był dla mnie piekłem. Zamykałam się w łazience i nie chciałam iść do ludzi. Do 16 tyg. Nagle odżyłam. Zaczynało być dobrze. Brzuch widoczny. Prowadziłam po 12 treningów dziennie. Siły wróciły, a ja czułam się jak nowo narodzona. Mówili, żebym korzystała, że to ostatnie takie chwile. Nie słuchałam. 1 sierpnia poszłam na usg. Poszłam z siostrą. Piotr miał dojechać. Przyjechał spóźniony. Nie pamiętam tego badania. Pamiętam tylko, że zrobiło mi się słabo, nie mogłam oddychać. To brzmiało jak wyrok – 95% na wadę genetyczną, skierowanie na patologię ciąży. Wtedy wszystko przestało się liczyć. Cały weekend płaczu. Cały weekend wyjęty z życia. Czekałam na datę badania. Wylądowałam na badaniach genetycznych.

To był przełom.

L: Pani Kasiu proszę się nie ruszać bo pępowina ma tylko 0,7 mm, a nie chciałbym jej przekłuć.

K: Dobrze Panie doktorze

L: A to mała niegrzeczna chce się bawić igłą :)

K: Panie doktorze przepraszam muszę ziewnąć.

L: No dobrze przerwiemy badanie na chwilę

Zbliżyłam dłoń do ust, a Ania zrobiła to samo. Widziałam jak jej małe rączki powtarzają każdy mój ruch

Wtedy poczułam, że ją kocham. Dopiero w 20 tyg !!! Poczułam, że nie ważne co się stanie, ale muszę ją dotknąć i urodzić.

Na odchodne w szpitalu usłyszałam ” Wyniki za 2 tyg proszę pilnować daty bo będzie Pani miała 2 dni na legalne usunięcie płodu” Jakiego ku**** płodu ???!!!! To moje dziecko!!!!

Wróciłam do pracy. 2 tygodnie piekła. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Wiedziałam jednak, że już nic się nie liczy. W nosie miałam wygląd – oczywiście byłam zadbana , ale już nie ważyłam się dwa razy dziennie. O dziwo miałam coraz więcej klientów. Może to dlatego, że ciężarnej się nie odmawia ;) To co jednak wtedy najbardziej mnie uderzyło to to, że wszystko zmienia się z dnia na dzień. Trzeba czerpać radość z każdej chwili. Pracowałam do 9 miesiąca. W dniu kiedy dostałam l4 wylądowałam w szpitalu. Nerwy zaczynały puszczać. Nie pamiętam kiedy tyle spałam. 3 tygodnie spania po 20h w szpitalu. Urodziłam dzień przed Wigilią.

I wtedy stało się.

Zamieniłam się w lwicę. Nie potrafię tego opisać, ale moja Rodzina jest świętością!!!! Nikt nie ma prawa skrzywdzić ani Ani ani Piotra. Wiecie co? To wtedy eksplodowała moja największa pewność siebie. Poszłam jak burza!!!!

Dlaczego o tym piszę? Dziewczyny każda z Nas przeżywa ten okres inaczej. Hormony jednak to hormony ;) Jako Trenerka powiem śmiało. W okresie ciąży miałam ogromną ilość klientów. Po porodzie mogłam zaraz wrócić do treningów. Wróciłam :) Jest ciężko. Czasami nawet bardzo. Uwierzcie mi jednak – nikogo nie kocha się tak mocno jak swoje własne dziecko.

kobieta ze znakiem peace

O czym się nie mówi, a wiedzieć należy!

Dla wielu praca marzeń. Drogie i kolorowe ubrania, ponadprzeciętne zarobki, tłumy fanek i mężczyzn patrzących na nas z zazdrością. Do tego wiele wyjazdów, a co mocniejsze marki zarabiają nawet na zdjęciach. Praca idealna! Wystarczy wyglądać, mieć piękny uśmiech, trochę pomachać hantlami (ba, w końcu już wiem, gdzie są jakie mięśnie, bo przeczytałem gdzieś na forum) i za niedługo będę popijał szampana w najdroższym apartamencie w mieście…

„Chcę być TRENEREM! Powiedział Romek do Tomka …” Klik, Klik… kurs znaleziony w Google. 39,99 promocja się trafiła. Zrobiłem kurs. Pochwalę się wszystkim, siądę i poczekam na tłumy przyszłych klientów. Ustalmy jedno – internet i sieć to ILUZJA. Twoja i ich klawiatura przyjmie wszystko. Oczywiście są wybitne jednostki, które żyją dokładnie tak, jakbyś chciał. Za każdym z nich stoi jednak odrębna historia i ogrom pracy. Nawet jeśli ich przekaz wydaje ci się idiotyczny – samo z znikąd się to nie wzięło. Niestety częstą praktyką jest kupowanie „polubieni” na fb, podkradanie komuś metamorfoz. To wszystko nie jest takie różowe, tylko nikt nie mówi o tym głośno.
Z czym możesz się spotkać rozpoczynając pracę jako trener personalny?

Po pierwsze z jej brakiem. Możliwości jest wiele, ale skończyły się czasy, kiedy pracodawca walczył o trenera. Niestety podejście nowych pracowników na rynku (nie mówię o tych z doświadczeniem) często jest nierealistyczne. Więc pierwszą absolutnie kwestią jest ciągły rozwój i ciągłe poszukiwanie swojej idealnej pracy, dopóki nie trafisz na to, co naprawdę chcesz robić i przede wszystkim z kim. Drugą kwestią jest dezinformacja. Jest tak strasznie dużo szkół i osób które mówią, że wiedzą najlepiej. Jest ich tak wiele, że czasami już nie wiesz, co myśleć. Moja rada? Myśl trzeźwo i racjonalnie. Żadna skrajność nie jest dobra. Kolejna sprawa: jeśli decydujesz się na pracę w tym zawodzie, to wiedz, że dopóki nie wyrobisz sobie odpowiedniej marki, nawet na rynku lokalnym, to ludzie sami do ciebie nie przyjdą. Teraz wygrają ci, którzy sami wyjdą do ludzi, którzy często… po prostu się nas boją. Nie pytaj, dlaczego? Po prostu nikt normalny nie żyje tak jak my.
Po czwarte: Samotność to norma w tym zawodzie. Często zostaniesz pozostawiony sam sobie. Są tylko nieliczne miejsca, gdzie tworzy się zespół fantastycznych trenerów i gdzie trzymają się oni razem wspierając się i współpracując. Po piąte: Wszechobecny w naszym zawodzie jest również hejt. Zostaniesz skrytykowany o wszystko. O to, że jesz gluten, o to że robisz cardio, o to, że nie lubisz jakieś formy treningowej i o to, że smażysz na oliwie z oliwek. Nie wspomnę już o tym, że generalnie powinieneś zniknąć, bo po prostu nic nie wiesz. No i chyba najważniejsza kwestia. Większość ludzi, nie przyjdzie do ciebie po to, by ćwiczyć. Tego nie rozwinę, o tym trzeba się przekonać na własnej skórze. Wielu z was tego nie wytrzyma. Świat, idealny „fitświatek” runie w jednej chwili. Możesz jednak przyjąć rękawicę. Możesz zawalczyć o swoje marzenia. Możesz spełniać się w tej pracy i możesz zarabiać! Oczywiście, że możesz! Od czego zacząć? Oto twoje pięć przykazań:

Planowanie
To umiejętność nr 1. jeśli chodzi o naszą pracę. Planowanie dnia, tygodnia, miesiąca, kwartału i roku pracy. Miej wizje, wiedz, dokąd zmierzasz. Zaplanuj wszystko, nie zapominając jednak o tym, by zostawić trochę miejsca na spontaniczność. Co absolutnie powinieneś planować? Miesięczne przychody, konsultacje, pozyskiwanie klientów, robienie treningów, szkolenia, swój czas wolny i wiele, wiele innych.

Konsekwencja
Gdy budujesz swoje pośladki, a one nie rosną, nie odcinasz ich, walczysz o nie. Walcz o siebie i swoją markę. Miej plan i bądź konsekwentny. Jeśli masz siłę, by liczyć makro na talerzu, masz też siłę, by walczyć o swoją przyszłość.

Empatia
Zabrzmi górnolotnie, ale bez tego nic tu po tobie. Bez zrozumienia drugiego człowieka, może się okazać, że nie będziesz miał żadnego klienta.

Charyzma
Masz za sobą pociągnąć ludzi. Jeśli chcesz być liderem, zachowuj się jak lider. Wiedz co sprzedajesz, jak zmieniasz życie, jak pozwalasz marzyć, jak realizujesz to co na razie jest poza zasięgiem tych, którzy tak bardzo pragną zmian.

Pewność siebie
Buduj nieustannie swoją pewność siebie, rozwijaj się, zdobywaj doświadczenie i buduj swoje kompetencje. Wtedy, nic cię nie zniszczy.

Jak zacząć?
Konkretnie:
1. Jak będzie wyglądało moje życie za rok? Gdzie będę? Z kim? Co zrobię? Co osiągnę? Co będę miał? Kto mi w tym pomoże?
2. Cele na każdy kwartał – maksymalnie 3;
3. Cele na każdy miesiąc – maksymalnie 3 – które mają być składowymi do celów kwartalnych;
4. Projekty, które pomogą mi osiągnąć cele miesięczne;
5. Wymierne efekty, po których poznam, że udało mi się osiągnąć mój cel;
6. Zadania, które mogę wykonać już dzisiaj.

Co dalej?
Działaj!

Zamyślony człowiek

Jesteś gotowy na własne studio?

Wydawałoby się, że „dziwny jest ten świat”, ponieważ wymagania, jakie stawia przed nami, są często ponad nasze siły. Czy rzeczywiście?

A może to my jesteśmy społeczeństwem, które chce więcej i więcej – i żeby faktycznie mieć więcej, jesteśmy w stanie zrobić wszystko? Często chęć posiadania większej ilości pieniędzy pozbawia nas racjonalnego myślenia. W branży fitness przykłady można mnożyć. Skupię się na jej małym fragmencie – studiach treningu personalnego. Powstają jak grzyby po deszczu. Zakładają je coraz młodsze, mało doświadczone osoby. Często są to trenerzy sfrustrowani swoimi zarobkami „u kogoś”. Wydaje im się, że na swoim będą zarabiać więcej, bo w końcu 100 proc. pieniędzy od klienta będzie trafiać do nich. Nie będą musieli dzielić się nimi z pracodawcą. Owszem, z nim nie. Myśląc o własnej działalności, trenerzy zapominają, że część zarobków idzie jednak do kasy państwa, do ubezpieczyciela. Stawiają wszystko na jedną kartę. Myślą, że jakoś to będzie – owszem jakoś zawsze będzie, ale…
Od lat obserwuję rynek fitness i na co dzień rozmawiam z dziesiątkami trenerów. Wielu z nich ma swoje studia treningowe – te studia w wielu przypadkach stoją na skraju upadłości. Na podstawie rozmów z moimi podopiecznymi wyselekcjonowałam najczęstsze błędy, które moim zdaniem mogą szybko doprowadzić do upadku studia.

1. Absolutny brak planu
Otworzyłeś studio – i co dalej? Jaki masz na nie plan? Do czego chcesz dojść? Jak to zrobisz? Kogo potrzebujesz? Kto może ci pomóc? Co będziesz systematycznie robił dzień w dzień, by zbliżyć się do swojego celu? Jeśli nie będziesz go miał, w pewnym momencie twoja motywacja spadnie. Odechce ci się wszystkiego. Twoja firma bez ciebie nie istnieje. No, chyba że postarasz się o to, by ktoś prowadził ją za ciebie.

2. Brak umiejętności w zarządzaniu zasobami ludzkimi
Nawet jeśli teraz nie myślisz o tym, żeby kogoś zatrudniać, to uwierz mi, że za chwilę to się stanie. Dojdziesz do wniosku, że chcesz urlopu, chcesz odpocząć, a rachunki same się nie zapłacą. Wtedy pojawią się prawdziwe problemy. Rekrutacja, motywowanie, komunikacja. Bez tego ani rusz. A z pracownikami jak z dziećmi, tyle że te dzieci potrafią mówić od samego początku. Wychowanie takich „gagatków” to ogromne wyzwanie.

3. Brak wiedzy
Często mam wrażenie, że ktoś podejmuje decyzję o otwarciu studia w jednej sekundzie. Sama również często działam impulsywnie. Mamy do tego oczywiście prawo, ale brak wiedzy dotyczący spraw prawnych, sanepidowskich, księgowych, używania muzyki, ubezpieczenia może nas słono kosztować. Nie daj się zaskoczyć i dowiedz się jak najwięcej jeszcze przed otwarciem studia.

4. Brak wizji
Plan to jedno, wizja to drugie. Jaki jest główny cel propagowania twojej marki? Gdzie twoja firma będzie za 10 lat? Jak będzie odbierana przez konsumentów? Czy chcesz mieć prawdziwe imperium? Czy tylko jedno małe studio, aż ci się znudzi. Odpowiedź jest chyba oczywista.

5. Oczekiwanie na szybki zysk
To jeden z największych grzechów. Jeśli pracujesz sam, bez innych trenerów, na zysk możesz liczyć po około 2 latach. Jeśli oczywiście przetrwasz.

6. Zbyt duża liczba treningów personalnych
Studio się samo nie poprowadzi. Masz do wyboru – zatrudnienie menedżera i oddanie mu prawa do decyzyjności w twojej firmie lub zmniejszenie liczby treningów i wygospodarowanie kilku godzin dziennie na prowadzenie firmy.

7. Oszczędzanie
Byle jak najwięcej dla siebie. Brak pomysłu na zarządzanie finansami. Absolutny brak funduszu na rozwój firmy. Jeśli nie chcesz wypaść z rynku – musisz się rozwijać. Teraz jednak nie tylko o ciebie chodzi i o twoje szkolenie, ale również o miejsce, które stworzyłeś.

8. Brak spójności
Coś, co doprowadza mnie do białej gorączki. Znacie na pewno pojęcie holistycznego trenera o wysokiej jakości usług. Znam takich, którzy kreują się na profesjonalnych i wyjątkowych. Tymczasem po przekroczeniu progu studia słychać wulgaryzmy, a treningi są prowadzone z telefonem w ręku…

9. Wszystko samo się ułoży
Oczywiście. Pytanie tylko, czy ułoży się tak, jak tego chcemy?

10. Brak pokory
Nie wiesz wszystkiego i nigdy nie będziesz wiedział. Proszenie innych o pomoc, korzystanie z usług innych to coś, na co powinieneś się przygotować, jeśli naprawdę chcesz mieć swoje studio.

Zabrzmiało trochę jak kazanie. Może tak lepiej. Czy jestem zwolennikiem otwierania studiów treningowych? Oczywiście! Trenerzy, z którymi współpracuję, często decydują się na ten krok. Tu nie chodzi o to, by pogrzebać czyjeś marzenia o własnej firmie. Tu chodzi o zrozumienie złożoności tematu. Wiesz, co jest najłatwiejsze w otwarciu studia? Otwarcie studia właśnie. Cała reszta jest dopiero wyzwaniem. Co w takim razie zrobić? Przede wszystkim weź kartkę i długopis. Opisz swoje wymarzone studio. Jeśli w trakcie pisania poczujesz „jak twoje serce śpiewa”, jak twoje usta zaczynają się układać w szeroki i ogromny uśmiech, jeśli w oczach masz iskry – to właśnie jest to. To jest to, co powinieneś robić w życiu! Pasja i miłość do tego, co się robi, to połowa sukcesu. Następnie wyciągnij z tego opisu plan. Co chcesz tam zrobić, z kim chcesz się skontaktować, kto może ci pomóc – wypisz wszystko. Zapisz się na szkolenie z zakładania działalności gospodarczej. Jeśli masz możliwość, idź również na szkolenie z umiejętności miękkich. Zmniejsz liczbę treningów. Opracuj strategię. Wyznacz sobie cele na kolejne miesiące. Miej przed oczami jasną wizję swojej firmy. Oczekuj dobrego i nigdy, NIGDY się nie poddawaj.

Uśmiechnięta kobieta

Trener na kozetce

Praca trenera personalnego to wbrew pozorom nie idylla. Pomijając fakt konieczności zdobycia solidnej wiedzy, pozwalającej na bezpieczną pracę z drugim człowiekiem, trenerzy personalni – jak wynika z moich obserwacji – znajdują się pod nieustanną presją. Ktoś może w tym momencie zapytać ze zdziwieniem: jaką? Presją idealnej sylwetki, spektakularnych efektów swoich podopiecznych – najlepiej w jak najkrótszym czasie, do tego dochodzi nacisk na wyniki sprzedażowe i czas, którego ciągle brakuje. A przecież jesteśmy tylko ludźmi…

Siedem lat temu trafiłam na zajęcia fitness, niedługo potem zdecydowałam się zostać instruktorem, a później trenerem personalnym. Moja historia przypomina zapewne początki niejednego z trenerów. Podobnie jak wielu z nich wyobrażałam sobie, że po ukończeniu kursu rozpocznę ekscytujące życie zawodowe  idealne połączenie pracy i pasji. Na własnej skórze przekonałam się jednak, że nie jest to łatwy kawałek chleba. Nie jest tak, że po skończeniu kursu ustawiają się do ciebie kolejki ludzi, a ty masz pracy (i pieniędzy) w bród. Po odebraniu dyplomu trenerzy często zderzają się z brutalną rzeczywistością, nie wiedzą, jak pozyskiwać klientów, jak się promować, czy się do tego w ogóle nadają, czy jest dla nich miejsce na pełnym konkurencji rynku. Sama zadawałam sobie takie pytania, a teraz zadają mi je trenerzy, z którymi współpracuję jako coach. Od 3 lat prowadzę firmę Your Perfect PT. Początkowo moja działalność była związana ze szkoleniami z zakresu sprzedaży treningów personalnych. Rok temu, po narodzinach córki, musiałam jednak zrezygnować z prowadzenia szkoleń. Pojawił się pomysł współpracy coachingowej z czynnymi zawodowo trenerami. Pierwszą klientką była Marta, uczestniczka szkolenia podstawowego dla trenerów, na którym prowadziłam część dotyczącą sprzedaży treningów personalnych. Marta podkreślała, że współpraca ze mną zaowocowała nabraniem większej pewności siebie i większą motywacją. Przełożyło się to na efekty jej pracy. Zauważyli to inni i pytali, w jaki sposób tego dokonała. Tą drogą właśnie, poprzez polecenia, trafiają do mnie klienci. Swoją wiedzą i doświadczeniem dzielę się także na portalach społecznościowych. Mam swój fanpage, a także grupę na Facebooku, do której zaprosiłam trenerów i instruktorów. Najpierw znajomych, potem ich znajomych. W tej chwili grupa liczy ok. 1500 osób i ciągle rośnie. Można tu się zwrócić o pomoc z problemem, a wsparcie oferuję nie tylko ja, ale też inni członkowie grupy.

Potrzeba matką wynalazku

Jak wygląda moja praca? Po co to robię? Wychodzę z założenia, że każdy z nas na pewnym etapie swojej ścieżki zawodowej potrzebuje wsparcia jakiegoś mentora, czyli osoby, która poprowadzi za rękę. Niektórzy potrzebują tego na początku, aby wystartować. Inni w trakcie, bo przykładowo czują się zmęczeni, wypaleni, zdemotywowani.

W firmach taką osobą często jest menedżer. Może nie mieć przygotowania z zakresu zarządzania zasobami ludzkimi, ale istotny jest sam fakt, że jest i w razie potrzeby może służyć pomocą. Trenerzy często są pozostawieni samym sobie, zwłaszcza ci, którzy pracują na swojej działalności.

Osoba, która ukończyła kurs podstawowy i otrzymała uprawnienia, nierzadko nie ma pomysłu, co robić dalej, jak zdobywać klientów lub jak wycenić swoje usługi itp. W takim wypadku może liczyć na moją pomoc. Wśród moich klientów jest wielu takich, którzy dopiero rozpoczynają przygodę z zawodem trenera personalnego, ale mam też osoby, które pracują latami, jednak gdzieś po drodze zatraciły się w tym zawodzie, straciły motywację, chęć do pracy, nie mają celów. Krótko mówiąc – wypaliły się. Zaczynałam od jednej osoby, wspomnianej wcześniej Marty. Dość szybko zaczęli się pojawiać kolejni trenerzy. W tym momencie mam około 37 podopiecznych w całej Polsce. Są wśród nich zarówno trenerzy pracujący w klubach, jak i osoby prowadzące własne studia treningowe. Pracujemy najczęściej przez internet lub telefon (mnie, jako młodej mamie, trudno się wyrwać na dłużej z domu). Są to godzinne sesje raz lub dwa razy w tygodniu w zależności od potrzeb danego klienta.

Umieć się sprzedać

Podstawą mojej pracy z klientem jest indywidualne szkolenie sprzedażowe. Dlaczego akurat to? Dla większości trenerów celem jest niezależność finansowa, co jest całkiem zrozumiałe. Tutaj pojawiają się jednak problemy. Najczęstsze z nich to brak pomysłu na to, jak się sprzedać, jak ustalić cennik swoich usług, jak dotrzeć do klienta, jak być konkurencyjnym na rynku, jak zbudować swoją markę. Dość często pojawia się jeszcze jeden – brak wiary w siebie. Na te wszystkie problemy wspólnie szukamy rozwiązań. Nigdy nie daję gotowych recept. Staram się, by każdy z moich podopiecznych, wykorzystując swój własny potencjał, potrafił znaleźć najlepsze wyjście z sytuacji. Sprzedaż treningów personalnych jest moim konikiem od lat. W 2012 roku zostałam pracownikiem roku jednej z sieci klubów fitness – właśnie za wybitne wyniki sprzedażowe. Opracowałam schemat 10 kroków, które sprawiają, że konsultacja w 95 proc. kończy się sukcesem. Są trenerzy, którzy już po czterech spotkaniach ze mną sprzedają po 100 treningów w ciągu tygodnia, ale są też tacy, u których ten proces trwa dłużej. Z moich obserwacji wynika, że wielkim problemem jest brak świadomości, czym tak naprawdę jest trening personalny i co właściwie daje klientom. Nad tym mocno pracujemy.

Obudzić potencjał

Wśród moich podopiecznych są, tak jak wcześniej wspomniałam, zarówno osoby świeżo po kursach podstawowych, jak i trenerzy z dużym doświadczeniem, pracujący w zawodzie od wielu lat. Im także zdarzają się kryzysy. Najważniejsze w tej pracy jest dla mnie to, że niezależnie od tego, z kim pracuję, z nowicjuszem czy doświadczonym trenerem, u każdego da się dostrzec obszary, które można udoskonalić. W każdym z nas drzemie potencjał, jednak u wielu osób z jakichś przyczyn jest głęboko uśpiony. Wierzę w każdego z moich podopiecznych całym sercem. I tutaj, jak myślę, tkwi sukces mojej profesji. Wierzę w nich, akceptuję takimi, jakimi są, wspieram w niepowodzeniach i cieszę się z każdego najmniejszego sukcesu. Utwierdzam ich w przekonaniu, że to, co robią, jest słuszne, lub – wręcz przeciwnie – zwracam uwagę na to, co robią źle. Interweniuję, gdy przestają myśleć o własnych klientach, skupiając się zbyt mocno na kwestiach finansowych. Niestety, zdarzają się też sytuacje, w których odmawiam współpracy. Jeśli czuję, że trenerowi nie zależy na tym, by pomóc drugiemu człowiekowi, nie podejmuję współpracy. Dlaczego? Ponieważ my pracujemy z ludźmi. Człowiek to organizm, który można uszkodzić w sferze fizycznej i skrzywdzić w sferze mentalnej. Z racji wykształcenia psychologicznego i doświadczenia trenerskiego cechuje mnie zamiłowanie do holistycznego podejścia do klienta. W pracy z trenerami kładę szczególny nacisk na to, by własnych klientów traktowali przede wszystkim jako ludzi, a nie portfel z pieniędzmi. Niewątpliwie pomocne mojej w pracy jest doświadczenie, jakie zdobyłam, będąc trenerem personalnym. Do tej pory prowadzę treningi, żeby być na bieżąco.

Satysfakcja z osiągnięcia celów moich podopiecznych jest ogromna. Potwierdza się tutaj moje przekonanie, że kwestia zaistnienia na rynku to nie jest temat na jedno kilkugodzinne szkolenie. To nieustanna praca trenera, do której potrzebuje motywatora. Motywacja nie jest dana nikomu raz na zawsze, ani naszym klientom, ani nam samym.

Jakie mam plany na przyszłość? Przede wszystkim chcę ukończyć zaplanowane szkolenia z zakresu psychologii oraz biznesowe dla trenerów personalnych. Ruszyła strona internetowa, którą sukcesywnie będę rozbudowywała. Chcę dalej być przykładem i wsparciem dla moich trenerów.