Leki brane przy chorobach tarczycy i ich wpływ na trening.

Choroby tarczycy – z czym najczęściej możemy się spotkać?

„Biorę leki na tarczycę.” – jeśli takie sformułowanie padnie ze strony podopiecznego wymaga doprecyzowania. Oznaczać może różne rodzaje schorzeń, a nadczynność i niedoczynność dają całkowicie przeciwstawne objawy, choć obie choroby dotyczą tego samego narządu. Warto pamiętać, że schorzeń dotykających tarczycy jest więcej.

Najistotniejsze to:

nadczynność tarczycy, niedoczynność, zapalenia i rak tarczycy. Ostre zapalenie tarczycy i rak tarczycy to choroby, których leczenie wymaga ciągłej współpracy
z lekarzem. Są to stany zbyt poważne, aby podopieczny mógł w tym czasie aktywnie uczestniczyć w treningu. Priorytetem jest leczenie, trening może być pomocny jako forma rehabilitacji po zakończonym leczeniu.

Nadczynność tarczycy powoduje u chorych znaczną utratę masy ciała, nadmierna ruchliwość i nadpobudliwość. Problemów z utrzymaniem prawidłowej masy ciała przysparzać mogą również często towarzyszące tej chorobie biegunki. Leki podawane pacjentom z tym schorzeniem to tiamazol (Metizol, Thyrozol) i propylotiouracyl (Thyrosan). Stosuje się również leczenie operacyjne oraz podawanie jodu promieniotwórczego. Osoby borykające się z nadczynnością tarczycy rzadko kierują się do trenerów personalnych.

Zdecydowanie częściej współpracę rozpoczniecie z osobami z niedoczynnością tarczycy. Warto zauważyć, że przewlekłe zapalenie tarczycy (choroba Hashimoto) również prowadzi do niedoczynności tarczycy. Z racji częstości występowania i terapii, której sprzyja trening
w tym artykule skupię się omówieniu postępowania z podopiecznym z niedoczynną tarczycą.

 

Czym objawia się niedoczynność tarczycy i czym się ją leczy?

Głównym objawem jest wzrostem masy ciała, senność, permanentne zmęczenie i ciągłe uczucie zimna. Pojawić mogą się również zaparcia, zaburzenia miesiączkowania i problemy
z zajściem w ciążę.

W leczeniu stosuje się podawanie syntetycznych hormonów tarczycy, których brakuje choremu. Lewotyroksyna – bo o niej mowa – podawana jest w tabletkach, preparaty dostępne w Polsce to na przykład: Euthyrox, Letrox czy Eltroxin.

 

Jaki efekt wywołuje lewotyroksyna?

Tarczyca w jest między innymi odpowiedzialna za „wrzucenie organizmu na obroty” czy „odpalenie pieca metabolizmu”. Gdy jest niedoczynna efekt ten jest zaburzony stąd powyższe objawy. Lewotyoksyna ma za zadanie te braki uzupełnić i doprowadzić organizm do prawidłowego funkcjonowania. Proszę sobie jednak teraz nie wyobrażać, że pacjent po wzięciu jednej tabletki będzie miotał sztangą jak szalony – to nie ta grupa substancji ;) Dawka leku jest zazwyczaj najniższą skuteczną.

Lewotyroksyna „podkręca” metabolizm na różne sposoby. Przyspiesza metabolizm tłuszczów, białek i węglowodanów. Zwiększa zużycie tlenu w komórkach i podnosi temperaturę ciała. Działa pobudzająco na ośrodkowy układ nerwowy, zwiększa częstość rytmu serca oraz kurczliwość mięśnia sercowego, rozszerza naczynia krwionośne skóry, zwiększa objętość krwi krążącej.

Największym problemem w leczeniu lewotyroksyną jest jej niejednostajny wpływ na organizm chorego. Są dni, w których podopieczny będzie miał siłę i energię aktywnie ćwiczyć, w inne nie będzie w stanie wykonać połowy serii.

 

Jak wpływ na efekty treningowe podopiecznego mogą mieć zażywane leki?

Uzupełnienie leczenia niedoczynnej tarczycy o prawidłową dietę oraz trening jest jak najbardziej wskazane. Pamiętać jednak należy, że metabolizm osoby chorej jest spowolniony. Często podopieczni nie mają siły i energii, żeby zabrać się za ćwiczenia. Spowolniony metabolizm opóźnia również uzyskanie efektów treningu, takich jak redukcja masy ciała czy tkanki tłuszczowej.

Lewotyroksyna i trener działają podobnie ;) starają się rozruszać organizm, pobudzić metabolizm, wywołać spadek masy ciała i zredukować ilość tkanki tłuszczowej. A tak poważnie, dobrze wiecie, że osiągnięcie tych efektów nigdy nie jest proste nawet ze zmotywowanym, zdrowym podopiecznym. Pobudzające działanie leków nie jest jednostajne. Podopieczny ma lepsze i gorsze dni. Różnice w wydolności mogą być naprawdę duże. Obciążone serce i układ krwionośny powodują, że podopieczni stosujący lewotyroksynę szybciej dostają tzw. zadyszki. Zaburzenia rytmu serca, kołatanie serca, zwiększenie ciśnienia tętniczego czy niewydolność serca są objawami niepożądanymi lewotyroksyny, na które na treningu musimy być najbardziej wyczuleni.

Chory na niedoczynność tarczycy może być psychicznie zmotywowany lecz jego ciało będzie wykazywać wszelkie objawy braku motywacji. Efekty przychodzą trudniej, potrzeba więcej czasu i cierpliwości oraz tony motywacji!

Dobrze jest zacząć od ćwiczeń tlenowych – pobudzić metabolizm. Ćwiczenia nastawione na przyrost masy mięśniowej – jeśli tylko podopieczny daje sobie radę – są wskazane. Im więcej masy mięśniowej tym szybszy metabolizm. Myślcie o takim podopiecznym jak o osobie, której bardzo się nie chce – ale to nie jest jej wina! Zachęcajcie również do wprowadzania jak największej ilości ruchu poza treningiem.

 

Jakie mogą być efekty zaprzestania stosowania?

Efekty dotychczasowego leczenia oraz treningu mogą w krótkim czasie przepaść i cały wysiłek pójdzie na marne. Lekarze widząc poprawę u chorego będą zmniejszać dawki aby jak najwięcej roboty spadło na niewspomagany organizm. Czasem trzeba dawkę okresowo zwiększyć – nawet jeśli są postępy. Tak bywa, wesprzyjcie wtedy podopiecznego, żeby nie przestał dalej walczyć. Samowolne odstawienie kończy się również deregulacją hormonalną organizmu, ciało „głupieje” i mogą wystąpić różne negatywne efekty takiego postępowania. Nigdy nie zachęcajcie podopiecznych do ostawienia lewotyroksyny bez konsultacji
z lekarzem.

Przedawkowanie leków na tarczycę prowadzi do efektów podobnych do nadczynności tarczycy. Czy będzie to osoba zdrowa, która postanowiła sobie zastosować, bo słyszała, że „od tego się chudnie” czy osoba chora na niedoczynność, która uznała, że wie lepiej jak się leczyć. Nadczynność tarczycy powoduje nadmierny, wyniszczający katabolizm. Utrata masy ciała może być zbyt duża, może wystąpić drżenie rąk, nerwowość niepokój. Często obserwuje się kołatanie serca i przyśpieszenie tętna. Następuje również osłabienie siły mięśniowej!
U osób z chorobami serca sytuacja może stać się naprawdę poważna. Dlatego stosowanie lewotyroksyny bez wskazań, nie jest drogą na skróty do upragnionego celu treningowego!

 

Niedoczynność tarczyca to choroba, z którą podopieczny będzie musiał zmagać się często do końca życia. Wkręćcie go na obroty, pomóżcie przewalczyć pierwszy trud treningu, nauczcie dobrych nawyków prozdrowotnych. Za motywację i pomoc w wyjściu z nadwagi i niechęci do aktywności fizycznej podopieczni będą wam wdzięczni długo. A o to przecież chodzi, prawda? ;)

ARTUR JURCZYK

 

 

Jak zarabiać on-line będąc Trenerem Personalnym?Praca w dobie koronawirusa.

Jak zarabiać on-line będąc Trenerem Personalnym?

To co się dzieje w czasie pandemii koronawirusa w Polsce skłoniło mnie do napisania kilku słów. Wiemy doskonale o tym, że dla wielu Trenerów, praca „stacjonarna” to jedyne źródło dochodów. Teraz trzeba działać szybko. Jesteśmy w kryzysie, ale to nie oznacza, że mamy przestać pracować. Najważniejsze to to, by być odpowiedzialnym i nie narażać innych na niebezpieczeństwo.

Pieniądze to jedno, ale po drugie większość z Nas, po prostu KOCHA swoja pracę i szuka rozwiązań, by nadal pomagać ludziom. Nota bene często sami Klienci nalegają na treningi. Więc tak naprawdę to co teraz robimy to wychodzimy znowu naprzeciw potrzebom Naszych klientów. Zobaczcie jak cudownie ewoluowała persona i jak szybko trzeba zareagować !

Co potrzebujesz by zacząć działać? Kontakty do jak największej ilość osób, kamerę w telefonie. I tak naprawdę to chyba tylko tyle. Skontaktuj się z byłymi i obecnymi klientami. Wykorzystaj swoje zasięgi – nie ważne jakie są.

Jak sprzedawać współpracę z Trenerem ?

  1. Klienci z treningów personalnych

Tu sprawa jest najłatwiejsza – umawiacie się na konkretną godzinę, odpalasz Messenger lub np. WhatssUp i lecisz z tematem. Prowadzisz trening na odległość. Teraz uwaga ! Wielu stwierdzi, że przecież Oni mogą to zrobić sami, a ja Wam powiem, że praca w domu to ciężki temat i zawsze jest tam coś ważniejszego do zrobienia, więc umówiona z nami konkretna godzina jest jak zbawienie !

  1. Pozyskiwanie nowych Klientów

Ogłaszaj na lewo i prawo, że masz w zanadrzu nową usługę !!! WSZYSCY muszą o tym wiedzieć ! Mam cichą nadzieję, że po tym artykule zaleje mnie na moich tablicach w mediach społecznościowych fala Trenerów promujących swoje usługi 😉 Pytanie czy psychika pozwoli Ci na to, by nauczać przez Internet…

  1.   Pamiętaj, że potrafisz rozpisywać rozpiski treningowe i żywieniowe !!! Tu nie chodzi o żerowanie na ludziach, ale ludzie serio usiłują żyć normalnie i po prostu to przeczekać funkcjonując w miarę po staremu. Wielu też wie o tym, że odpowiednie odżywianie i umiarkowana aktywność fizyczna może im teraz bardzo pomóc. Jak zwiększyć ich sprzedaż? Specjalnie dla Was w związku z zaistniałą sytuacją uruchomiłam promocję na webinar na ten temat znajdziesz ją tutaj.

4. Prowadzenie on-line.

Wysyłaj co 2 dni krótkie filmy instruktażowe z treningami. Monitoruj efekty, rozmawiaj z ludźmi. To czego ludzie teraz najbardziej potrzebują to ludzi, którzy pomogą im przez to wszystko przejść. Twoja OBECNOŚĆ jest bardzo ważna !

  1. Treningi grupowe on-line. Wykup dostęp do Clickmeeting i działaj ! To platforma na której ja nagrywam webinary. Odpalasz „pokój” zapraszasz ludzi którzy opłacili i jedziesz z koksem !

6. Treningi na świeżym powietrzu – raczej odradzam.

A tak poza tym to pamiętaj, że:

– PRZYKŁAD idzie z góry !!! To oznacza, że jeśli trąbisz na lewo i prawo, że zdrowie jest najważniejsze, to trzeba dać przykład ludziom RACJONALNEGO działania

– wykorzystaj ten czas na budowanie swojej rozpoznawalności i marki on-line

– wyciągnij wnioski i na następny raz lepiej się do takich sytuacji przygotuj

– przygotuj się na to, że pozyskiwanie klientów trzeba będzie w ogromnej mierze zacząć od początku, mam nadzieję że stworzyłeś sobie taki plan o którym mówię min w webinarze nt pozyskiwania klientów, który znajdziesz tutaj

To minie, jednak trzeba się odnaleźć w nowej rzeczywistości.

I znowu przydaje się empatia, inteligencja emocjonalna i podejście psychologiczne.

Powodzenia !!!

UWAGA !!! Obgadaj wszystkie tematy ze swoją księgową, żeby nie zaskoczyły Cię obostrzenia związane ze sprzedażą produktów i usług on-line.

Trenerze – czy wiesz co zrobić by 2018 rok był najlepszym rokiem w Twojej karierze?

Nowy rok, Nowa Ja… czyli ulubione hasło Naszych Podopiecznych. Nowy rok to magiczny czas, to czas gdy mamy ochotę na nowy początek. Oczywiście prawda jest taka, że w większości przypadków osoby te które najwięcej “krzyczą” o swoich postanowieniach, prawdopodobnie w nich nie wytrwają, ale o to niech się martwią Oni 😉

My zajmijmy się sobą. Tak, 2018 rok może być przełomowym rokiem w Twojej karierze. Tak jak przełomowy być może był ten rok. Życie bez celu jest nudne. Jednak największym grzechem jest cel bez planu działania.

Tym zajmiemy się za chwilę…

Nie będę przynudzała, bo to nie w moim stylu. Dla mnie liczy się działanie.

Od czego jednak zacząć?

Pomyśl. Odpowiedz sobie na te pytania…

  1. Czego brakuje mi na rynku (lokalnym lub globalnym) ?
  2. Co ułatwiłoby mi życie gdybym sam szukał pomocy u trenera personalnego?
  3. Co będzie dla mnie dowodem na to, że moja kariera wystrzeliła jak z procy?
  4. Jakie potrzeby mają moi potencjalni klienci?
  5. Z jakim jednym słowem chce się kojarzyć?
  6. Gdzie są moi potencjalni klienci i odbiorcy?
  7. Jakimi kanałami mogę do nich trafić?

To co? Do dzieła?

Wypisz 3 cele. Tak tylko 3. Dlaczego? Żeby nie przesadzić. Tu nie chodzi o cel który jesteś w stanie zrobić w 3 minuty. Tu chodzi o coś więcej. Zobacz który z nich kręci Cię najbardziej. Zapisz go na osobnej kartce i zrób wszystko co napisałam poniżej 😉

  • Pomyśl co chcesz osiągnąć w przyszłym roku jeśli chodzi o swoją karierę. Mogłabym tutaj napisać przykład, ale celowo tego nie zrobię byś nie mógł go powielić 🙂 Jedno jest pewne, niech to będzie coś naprawdę ambitnego.
  • Wypisz 30 powodów – 30!!! Dlaczego jest to dla CIebie naprawdę ważne i w ciągłym tekście zwizualizuj, co się zmieni w Twoim życiu i jak będzie Ono wyglądało gdy je osiągniesz.
  • Zapisz Go wg zasady SMART (doprecyzuj, spraw by był mierzalny, niech będzie ambitny, może nie być na ten moment realny 😉 – termin to przyszły rok.
  • Zrób analizę SWOT – wypisz swoje mocne i słabe strony, szanse i zagrożenia jakie możesz napotkać w pracy nad swoim celem.
  • Odpowiedz sobie na następujące pytania:

Po czym, po miesiącu będę w stanie sprawdzić czy moje działania idą w dobrym kierunku?

Jak będę się nagradzać za kolejne sukcesy?

Jak zmierzę swoje wyniki?

Ile czasu dziennie, lub w każdym tygodniu, jestem w stanie realnie przeznaczyć na pracę nad moim celem?

Co powinienem zmienić w swoim zachowaniu by osiągnąć ten cel?

Kogo potrzebuje, by osiągnąć mój cel?

Kto może pomóc mi osiągnąć mój cel szybciej?

Czy potrzebuje (jeśli tak, to ile) dodatkowej gotówki na osiągnięcie celu?

Co mogę zrobić by szybciej zdobyć dodatkowe środki finansowe?

Dlaczego do tej pory, nie osiągnąłem tego celu?

Jakie korzyści po miesiąc zobaczę już w moim życiu, kiedy wykonam pierwsze najmniejsze kroki?

  • Podziel swoje zadanie na mniejsze kroki – im więcej tym lepiej.

Posegreguj je w odpowiedniej kolejności – najmniejsze rzeczy na samym początku. Następnie krok po kroku realizuj i odhaczaj wszystko. Jeśli coś wydaje Ci się za ambitne, rozpisz to na jeszcze mniejsze kroki.

Staraj się wypisać jak najwięcej. Uwolnij swoją głowę i daj się ponieść fantazji.

Wiesz co się teraz stanie?

Zaczniesz działać… a jeśli to zrobisz, to nigdy nie wyprzedzi Cię ten, który nie trafi na ten artykuł 😉

Beta-blokery u Podopiecznych. Czy wiesz co to za grupa leków i w jakich sytuacjach się je stosuje?

UWAGA: Niniejszy artykuł ma na celu zwiększenie świadomości Trenerów Personalnych nt odpowiedzialności jaka na nich spoczywa przy prowadzeniu osoby, nawet z lekkimi dysfunkcjami. Przypominam, że absolutnie po konsultacji taka osoba, o ile nie była przed, powinna udać się do zaufanego fizjoterapeuty oraz lekarza, a Trener powinien być z nimi w stałym kontakcie i wspólnie uzgodnić strategię treningową!!! Zalecenia w tym artykule są bardzo ogólne. Pamiętaj by ZAWSZE skonsultować się z osobami które wymieniłam wyżej. Wskazówki opisane w niniejszym artykule mają być dla Ciebie wskazówką, ale pamiętaj, że każda osoba to odrębna historia i być może odrębna strategia.

Do najczęściej opisywanych i najlepiej udokumentowanych korzyści aktywności fizycznej należy dobroczynny wpływ na poprawę funkcjonowania układu krążenia i układu oddechowego. Gorsza wydolność układu krążenia oraz układu oddechowego, spowodowana niskim stopniem lub brakiem aktywności, może zostać poprawiona po kilku tygodniach lub miesiącach treningu fizycznego. Dowody naukowe wskazują, że wysiłek fizyczny zmniejsza również ryzyko przedwczesnej śmierci (śmierci wcześniejszej niż oczekiwany czas przeżycia dla określonej populacji). Szacuje się, że ludzie, którzy pozostają aktywni przez około 7 godzin tygodniowo, cechują się o 40% mniejszym ryzykiem przedwczesnej śmierci niż osoby aktywne przez mniej niż 30 minut tygodniowo.(1)

Istnieje populacja osób, która planując zwiększenie aktywności fizycznej powinna szczególną uwagę przywiązać do jej rodzaju. Jednymi z  osób, które powinny zachować szczególną czujność są podopieczni, którzy na co dzień zażywają beta-blokery.

Czym tak naprawdę są beta-blokery?

Na początek kilka słów o tym czym są beta-blokery i w jakich sytuacjach  lekarz może je zlecić pacjentowi. Beta-blokery- inaczej beta-adrenolityki, są to leki stosowane najczęściej w nadciśnieniu tętniczym, u chorych z dławicą piersiową, chorych po zawale serca oraz chorych z dysfunkcją lewej komory i objawową niewydolnością serca. Musisz na etapie konsultacji tak poprowadzić rozmowę, aby ostatecznie potwierdzić lub wykluczyć stosowanie wyżej wymienionej grupy leków  Twojego podopiecznego.

Jak dowiedzieć się czy Twój klient zażywa daną grupę leków?

Pytania pomocnicze:

1.Czy choruje Pan/Pani na serce? Odp. NIE. Ok koniec wywiadu..

Ale zaraz co znaczy chorować na serce? Doprecyzuj- zapytaj:

1a. Czy choruje na nadciśnienie? Odp. TAK. (Dla wielu ludzi nadciśnienie to problem z wysokim ciśnieniem, a nie choroba serca)

1b. Czy choruje Pan/Pani na chorobę niedokrwienną serca/dławicę piersiową/ kardiomiopatię przerostową zwężającą? W tej właśnie chwili powinieneś zobaczyć to charakterystyczne spojrzenie swojego podopiecznego.

A można przecież inaczej:

2. Czy podczas marszu/wchodzenia po schodach lub podobnego wysiłku odczuwa Pan/Pani uczucie ucisku w klatce piersiowej, czy pojawia się uczucie „zatykania”, czy brakuje wtedy tchu, czy pojawiają się zawroty głowy, czy zdarzyło się kiedyś Panu/Pani zemdleć?  Odp. TAK, „ale niech się Pan nie przejmuje, bo ja byłem z tym u lekarza i mam na to leki”

3. Czy choruje Pan/Pani na zaburzenia rytmu serca? Tutaj precyzujemy wprost. Czy podopieczny odczuwa kołatanie serca, „potykanie się serca”, czy ma czasem uczucie pustki w klatce piersiowej, lub wrażenie, że serce czasem przestaje bić na chwilę? Takie nakreślenie objawów powinno dać Ci również  odpowiedź dotyczącą  stosowanego leczenia.

Nie tylko choroby serca.

4.Czy odczuwa Pan/Pani bóle głowy? Pytamy o rodzaj bólu głowy(tętniący), umiejscowienie( połowa głowy, okolica skroniowa, czoło)stopień nasilenie, długość trwania bólu oraz obecność objawów dodatkowych: mroczków przed oczami, nudności, światłowstręt. Wszystkie pytania pomocnicze mają na celu potwierdzić czy Twój podopieczny miewa migreny. Odp. Tak wcześniej miewałam, ale od dłuższego czasu mam spokój. Dlaczego? No właśnie może dlatego, że nasz podopieczny trafił na dobrego specjalistę leczenia bólu migrenowego i zalecił swojemu pacjentowi stosowanie beta-blokerów, jako leczenie zapobiegawcze- profilaktyczne!!!(3)

5. Nadczynność tarczycy-  stan łagodnego tkankowego nadmiaru hormonów tarczycy (HT) przebiegający zwykle bezobjawowo, w którym stężenie TSH w surowicy jest zmniejszone, a stężenia FT4 i FT3 nie przekraczają górnej granicy normy- zdziwiony? A jednak w chorobie tej lekiem uzupełniającym jest propranolol w celu łagodzenia objawów choroby.

Ale ty jesteś szczęściarzem, bo na pytanie odnośnie chorób tarczycy uzyskałeś odpowiedź negatywną. Już w głowie obmyślasz plan działania- zaczekaj! Twoim podopiecznym jest kobieta? Mam dla Ciebie jeszcze małą pułapkę. Otóż istnieje schorzenie, w którym w organizmie kobiety może wystąpić nadmiar HT wywołujący objawy kliniczne a hormony  wytwarzane są poza tarczycą (wole jajnikowe)- Tyreotoksykoza. Leczona czym? beta- adrenolitykami.

Mamy przeprowadzony wywiad. Nasz podopieczny to okaz zdrowia. Serce zdrowe, nie ma migren, tarczyca idealna. Rozpoczynasz trening próbny. Obserwujesz technikę swojego klienta i nagle zauważasz coś, na co nie zwróciłeś wcześniej uwagi. Twojemu klientowi drżą ręce. Co prawda w trakcie rozmowy kilka razy zadrżała mu ręka kiedy próbował się napić, ale pomyślałeś ,że może się stresuje. Dodatkowo zauważasz delikatne nerwowe ruchy głowy- pewnie taki „tik nerwowy”. Jeśli to zbagatelizujesz to właśnie zacząłeś trening z osobą, która cierpi na drżenie samoistne, które leczy się uwaga- stosując beta-blokery.

Podsumowując chcę przedstawić jeszcze dwa schorzenia, w których stosuje się beta adrenolityki. Są one jednak na tyle zaawansowane, że nie jesteśmy w stanie ich przeoczyć w podstawowym wywiadzie. Należą do nich: Guz chromochłonny nadnerczy. Profilaktyka krwawienia z górnego odcinka przewodu pokarmowego u pacjentów z nadciśnieniem wrotnym i żylakami przełyku.

Pytaj podopiecznego o nazwy leków: Pindolol, Propranolol, SotalolAcebutololAtenololBetaksololBisoprololCeliprololMetoprolol, Nebiwolol, Karwedilol.

Dlaczego ta informacja jest dla nas tak istotna?

Działanie beta-blokerow polega na hamowaniu układu współczulnego. Konsekwencją, czego jest oddziaływanie na układ sercowo-naczyniowy.  Dochodzi do zmniejszenia liczby uderzeń serca na minutę oraz zapotrzebowania serca na tlen. W związku z wydłużeniem fazy skurczu poprawia się ukrwienie mięśnia sercowego. Beta-blokery zwiększają opór obwodowy i powodują skurcz naczyń. Działają również w oskrzelach powodując skurcz mięśni gładkich oraz w nerkach poprzez hamowanie reniny zmniejsza ciśnienie krwi.

Oprócz wielu pozytywnych efektów działania beta-blokerów jak każdy lek powodują też działania niepożądane. I to właśnie w tym zakresie, muszą przede wszystkim zwiększyć swoja czujność trenerzy, których podopieczni planują podjąć aktywność fizyczną stosujący leki beat-adrenolityczne..

Po pierwsze musisz mieć na uwadze, że leki te spowalniają pracę serca Twojego podopiecznego. Warto przed przystąpieniem do treningów z taką osobą skorzystać z porady lekarza. Dowiedz się, czy osoba, która z Tobą chce współpracować wykonała próbę wysiłkową odpowiednią dla osób stosujących beta-blokery. Będzie to dla Ciebie informacja  z jakim stopniem ograniczenia musisz sobie poradzić. Wyjaśnij Swojemu klientowi, że pulsometr powinien stać się nieodłącznym wsparciem każdego rodzaju aktywności fizycznej. Dzięki temu będziesz mógł prowadzić trening nie tylko skutecznie, ale przede wszystkim bezpiecznie. Wraz ze zwiększającą się adaptacją organizmu do wysiłku obserwacja tętna jest bardzo ważnym wskaźnikiem dla Twojego podopiecznego. Może on przedstawić te informacje swojemu lekarzowi prowadzącemu co zapewni lepszą kontrolę dawki leku(2).

Trenerze, będąc już przy temacie pomiaru tętna zwróć uwagę na kwestię tętna maksymalnego. Nie możesz już pracować na ogólnym wzorze do jego wyliczenia. Musisz pamiętać, że  w przypadku wymienionej grupy leków tętno maksymalne jest trudne do określenia. Osoby, które trenowały przed rozpoczęciem leczenia nie osiągną tętna maksymalnego sprzed terapii, co nie oznacza, że trening jest nieefektywny.

Bardzo dobra metodą jest dążenie do aktywności fizycznej, która wydaje się nieco trudna- tzn. wymaga wysiłku, ale można ją kontynuować.

Zmniejszenie siły skurczu mięśnia sercowego może powodować gorszą tolerancję wysiłku fizycznego. Wynika to ze zmniejszenia objętości minutowej serca-, czyli ilości krwi, jaką serce wypompowuje w trakcie jednej minuty. Na co musisz zwrócić uwagę. Planując trening z Twoim podopiecznym pamiętaj, że leki, które stosuje mogą powodować zawroty głowy a nawet zasłabnięcie, czyli krótkotrwała utrata przytomności. Ma to szczególne znaczenie, jeśli zaplanowany trening byłby intensywny i obejmował szybkie zmiany pozycji.

Hipotensja-, czyli nagły spadek ciśnienia krwi to kolejne działanie niepożądane wymienionej grupy lekowej. Powinieneś poinformować swojego podopiecznego o konieczności zgłaszania Ci  w trakcie trwania treningu jak się czuje. Twoja obserwacja może nie wystarczyć. Klient może nie chcieć pokazać ,że gorzej się czuje. Może nie powiązać tego faktu z lekiem sugerując się, że może to być tylko chwilowe zmęczenie. Zachęcaj do stosowania przerw. Wytłumacz mu, że nie wpłyną one na jakość treningu a zapewnia bezpieczeństwo. Kontynuowanie treningu pomimo pogorszenia samopoczucia może mieć zgubny wpływ nie tylko na wykonywany trening w danym dniu, ale może wyłączyć podopiecznego z aktywności fizycznej nawet na kilka tygodni. Niedopuszczalna jest tutaj nadmierna motywacja w celu dokończenia serii ćwiczenia.

Zaburzenia snu, nadmierna senność w ciągu dnia, zawroty głowy oraz zmniejszone ukrwienie kończyn to kolejne objawy, które bezpośrednio wpływają, na jakość treningu naszego podopiecznego. Zapytaj jak czuje się w danym dniu. Jak czuł się po ostatnim treningu. Dobierz rodzaj ćwiczeń do aktualnego stanu jaki zgłasza Ci klient.

Zalecenia treningowe:

Czego nie wolno robić z podopiecznym, który rozpoczyna aktywność fizyczną stosując leki beta-adrenolityczne:

  • ćwiczenia z dużym obciążeniem- niezależnie czy ćwiczymy z wolnym ciężarem, czy korzystamy z maszyn.
  • unikamy ćwiczeń interwałowych,
  • burpees, wyskoki na skrzynię itp.
  • tabata
  • ćwiczenia izometryczne
  • ćwiczenia plyometryczne
  • zajęcia ze sztangami, kettlami
  • zajęcia grupowe fitness

Co Twój podopieczny powinien robić:

  • spokojna rozgrzewka na bieżni,orbitreku, ergometrze pod kontrolą tętna
  • ćwiczenia z ciężarem własnego ciała
  • ćwiczenia oporowe przy użyciu expanderów
  • ćwiczenia stabilizacyjne
  • mobilizacja
  • ćwiczenia oddechowe
  • tempo wykonywanych ćwiczeń spokojne,

Autor: Ania Jakubiec

Literatura:

  1. W jaki sposób aktywność fizyczna wpływa na czynniki ryzyka chorób serca i długość życia? Opracowali: lek. Kamil Jonas, dr hab. n. med. Grzegorz Kopeć Klinika Chorób Serca i Naczyń UJ CM w Krakowskim Szpitalu Specjalistycznym im. Jana Pawła II
  2. Adverse effects of beta-blocker therapy for patients with heart failure: a quantitative overview of randomized trias, D.T. Ko, P.R. Herbert, C.S. Coffey, J.P. Curtis, J.M. Foody, A. Sedrakyan, H.M. Krumholz Archives of Internal Medicine, 2004; 164: 1389-1394
  1. Headache management: pharmacological approaches; Alex J. Sinclair, Aaron Sturrock, Brendan Davies, Manjit Matharu Practical Neurology 2015 July 3. doi:10.1136/practneurol-2015-001167

Pokój zwierzeń

Konsultacja to dopiero początek….

Dobrze przeprowadzona konsultacja jest krokiem milowym w pracy z klientem. Każdy ma w sobie pewne obawy dotyczące jej zakończenia. Każdy jednak chce nawiązać współpracę z nowym podopiecznym. Ten tekst ma Wam pokazać jak ważne jest zaaranżowanie odpowiedniej przestrzeni, by rozmowa miała jak największe prawdopodobieństwo sukcesu.

Zawsze zwracam uwagę na to, że każdy z nas jest przedstawicielem jednego z systemów reprezentacyjnych. Na pewno zdajecie sobie sprawę z tego, że u każdej z osób dominuje jeden ze zmysłów. Rozróżniamy 3 główne typy: wzrokowcy, słuchowcy i kinestetycy. Dlaczego to takie ważne? Niewielu z nas jest w stanie w ciągu kilku pierwszych sekund zorientować się z kim rozmawia. Jak to się ma do pokoju konsultacji? Naszym zadaniem jest oddziaływanie na jak największą liczbę zmysłów.

Należy pamiętać o tym, że podczas konsultacji osoby będą nam mówić o bardzo intymnych sprawach. Stąd optymalnym miejscem do przeprowadzania konsultacji byłoby osobne pomieszczenie. Ważne, by mieć to na uwadze w momencie otwierania własnego studia treningowego.

W mojej opinii powinny się w nim znajdować: okrągły stół, wygodne fotele lub krzesła (3), miejsce na kartoteki klientów, lustro, ekspres do kawy, wizytownik, tablice anatomiczne, model kośćca człowieka, fałdomierz, waga (może to być analizator składu ciała), miarka do obwodów, komputer, dokumenty do prowadzenia konsultacji.  Oczywiście jest to model optymalny. Jednak doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że nie w każdym miejscu, w którym oferuje się treningi personalne, istnieją takie możliwości.

Wróćmy więc do wcześniej wspomnianych systemów reprezentacyjnych. Wzrokowcy będą zwracali szczególną uwagę na wyposażenie pokoju. Niewątpliwie wpływa to na naszą autentyczność, wiarygodność i autorytet. Stąd też im bardziej profesjonalnie będzie wyglądało takie miejsce, tym lepiej. Im więcej będzie w nim modeli i tablic przedstawiających konkretne przykłady, tym bardziej będziemy mogli trafić do Klienta. Dla słuchowców ogromne znaczenie będą miały dźwięki dominujące w tym miejscu. Moim zdaniem, dobre wrażenie zostawiają stłumione odgłosy dobiegające z siłowni. Klient nie czuje się wówczas jak np. w konfesjonale, ale jednocześnie, nie zakłóca się atmosfery panującej podczas konsultacji. W odniesieniu do kinestetyków, warto pamiętać o świeżym powietrzu w pomieszczeniu, oraz zwróć szczególną uwagę na materiały, z jakich wykonane są detale.

O czym się nie mówi, a wiedzieć należy!

Dla wielu praca marzeń. Drogie i kolorowe ubrania, ponadprzeciętne zarobki, tłumy fanek i mężczyzn patrzących na nas z zazdrością. Do tego wiele wyjazdów, a co mocniejsze marki zarabiają nawet na zdjęciach. Praca idealna! Wystarczy wyglądać, mieć piękny uśmiech, trochę pomachać hantlami (ba, w końcu już wiem, gdzie są jakie mięśnie, bo przeczytałem gdzieś na forum) i za niedługo będę popijał szampana w najdroższym apartamencie w mieście…

„Chcę być TRENEREM! Powiedział Romek do Tomka …” Klik, Klik… kurs znaleziony w Google. 39,99 promocja się trafiła. Zrobiłem kurs. Pochwalę się wszystkim, siądę i poczekam na tłumy przyszłych klientów. Ustalmy jedno – internet i sieć to ILUZJA. Twoja i ich klawiatura przyjmie wszystko. Oczywiście są wybitne jednostki, które żyją dokładnie tak, jakbyś chciał. Za każdym z nich stoi jednak odrębna historia i ogrom pracy. Nawet jeśli ich przekaz wydaje ci się idiotyczny – samo z znikąd się to nie wzięło. Niestety częstą praktyką jest kupowanie „polubieni” na fb, podkradanie komuś metamorfoz. To wszystko nie jest takie różowe, tylko nikt nie mówi o tym głośno.
Z czym możesz się spotkać rozpoczynając pracę jako trener personalny?

Po pierwsze z jej brakiem. Możliwości jest wiele, ale skończyły się czasy, kiedy pracodawca walczył o trenera. Niestety podejście nowych pracowników na rynku (nie mówię o tych z doświadczeniem) często jest nierealistyczne. Więc pierwszą absolutnie kwestią jest ciągły rozwój i ciągłe poszukiwanie swojej idealnej pracy, dopóki nie trafisz na to, co naprawdę chcesz robić i przede wszystkim z kim. Drugą kwestią jest dezinformacja. Jest tak strasznie dużo szkół i osób które mówią, że wiedzą najlepiej. Jest ich tak wiele, że czasami już nie wiesz, co myśleć. Moja rada? Myśl trzeźwo i racjonalnie. Żadna skrajność nie jest dobra. Kolejna sprawa: jeśli decydujesz się na pracę w tym zawodzie, to wiedz, że dopóki nie wyrobisz sobie odpowiedniej marki, nawet na rynku lokalnym, to ludzie sami do ciebie nie przyjdą. Teraz wygrają ci, którzy sami wyjdą do ludzi, którzy często… po prostu się nas boją. Nie pytaj, dlaczego? Po prostu nikt normalny nie żyje tak jak my.
Po czwarte: Samotność to norma w tym zawodzie. Często zostaniesz pozostawiony sam sobie. Są tylko nieliczne miejsca, gdzie tworzy się zespół fantastycznych trenerów i gdzie trzymają się oni razem wspierając się i współpracując. Po piąte: Wszechobecny w naszym zawodzie jest również hejt. Zostaniesz skrytykowany o wszystko. O to, że jesz gluten, o to że robisz cardio, o to, że nie lubisz jakieś formy treningowej i o to, że smażysz na oliwie z oliwek. Nie wspomnę już o tym, że generalnie powinieneś zniknąć, bo po prostu nic nie wiesz. No i chyba najważniejsza kwestia. Większość ludzi, nie przyjdzie do ciebie po to, by ćwiczyć. Tego nie rozwinę, o tym trzeba się przekonać na własnej skórze. Wielu z was tego nie wytrzyma. Świat, idealny „fitświatek” runie w jednej chwili. Możesz jednak przyjąć rękawicę. Możesz zawalczyć o swoje marzenia. Możesz spełniać się w tej pracy i możesz zarabiać! Oczywiście, że możesz! Od czego zacząć? Oto twoje pięć przykazań:

Planowanie
To umiejętność nr 1. jeśli chodzi o naszą pracę. Planowanie dnia, tygodnia, miesiąca, kwartału i roku pracy. Miej wizje, wiedz, dokąd zmierzasz. Zaplanuj wszystko, nie zapominając jednak o tym, by zostawić trochę miejsca na spontaniczność. Co absolutnie powinieneś planować? Miesięczne przychody, konsultacje, pozyskiwanie klientów, robienie treningów, szkolenia, swój czas wolny i wiele, wiele innych.

Konsekwencja
Gdy budujesz swoje pośladki, a one nie rosną, nie odcinasz ich, walczysz o nie. Walcz o siebie i swoją markę. Miej plan i bądź konsekwentny. Jeśli masz siłę, by liczyć makro na talerzu, masz też siłę, by walczyć o swoją przyszłość.

Empatia
Zabrzmi górnolotnie, ale bez tego nic tu po tobie. Bez zrozumienia drugiego człowieka, może się okazać, że nie będziesz miał żadnego klienta.

Charyzma
Masz za sobą pociągnąć ludzi. Jeśli chcesz być liderem, zachowuj się jak lider. Wiedz co sprzedajesz, jak zmieniasz życie, jak pozwalasz marzyć, jak realizujesz to co na razie jest poza zasięgiem tych, którzy tak bardzo pragną zmian.

Pewność siebie
Buduj nieustannie swoją pewność siebie, rozwijaj się, zdobywaj doświadczenie i buduj swoje kompetencje. Wtedy, nic cię nie zniszczy.

Jak zacząć?
Konkretnie:
1. Jak będzie wyglądało moje życie za rok? Gdzie będę? Z kim? Co zrobię? Co osiągnę? Co będę miał? Kto mi w tym pomoże?
2. Cele na każdy kwartał – maksymalnie 3;
3. Cele na każdy miesiąc – maksymalnie 3 – które mają być składowymi do celów kwartalnych;
4. Projekty, które pomogą mi osiągnąć cele miesięczne;
5. Wymierne efekty, po których poznam, że udało mi się osiągnąć mój cel;
6. Zadania, które mogę wykonać już dzisiaj.

Co dalej?
Działaj!

Ciąża trenerki personalnej, czyli jak “FAT” przestał mieć jakiekolwiek znaczenie

Nie chciałam jej. Nie wtedy. Ten wpis będzie bardzo osobisty. Szczerze? Myślałam o nim odkąd zrobiłam test ciążowy. Dlaczego postanowiłam jednak napisać? Bo Trenerki boją się ciąży. Boją się tak jak ja się bałam.

Pamiętam wszystko. Wszystko oprócz porodu. Pamiętam jak cholernie bałam się dziecka. Bo wiedziałam, że wtedy wszystko się zmieni. Znałam też swoje priorytety. Dla mnie wtedy najważniejsza była praca. Wiedziałam, że dziecko będzie mi przeszkadzało. Wiedziałam też, że jeśli nie teraz to będzie to na mnie ciążyło i być może kiedyś będzie za późno. Miałam na siebie plan. Plan w którym dziecko będzie dla mnie ograniczeniem i będę musiała się poświęcić.

Do dziś pamiętam jak powiedziałam Piotrowi o tym, że będziemy mieć dziecko. Nie było ani grosza romantyzmu. Oschłe „zbieraj na wózek”. Siedział przed komputerem i patrzył nieruchomo. Ja za telefon do siostry. Byłam podekscytowana. Nie dzieckiem, ale tym, że będę w centrum uwagi. Ciąża fizycznie przebiegała idealnie. Psychicznie 16 tygodni piekła. Oddawanie obrączki, chęć zabicia się, znienawidzenie do ciała. Cierpiałam. Nie miałam siły pracować. JA nauczona wstawać o 5 i siedzieć do 23 pracując. Z każdym dniem bardziej żałowałam, że to się stało.  Waga rosła jak oszalała. Nie wymiotowałam. Z każdym dniem czułam jak wszystko mi rośnie i myślałam, że zwariuje. Moja akceptacja siebie spadła poniżej 0. Obiecywałam sobie, że nie przekroczę wagi 75 kg. Każdy dodatkowy kg był dla mnie piekłem. Zamykałam się w łazience i nie chciałam iść do ludzi. Do 16 tyg. Nagle odżyłam. Zaczynało być dobrze. Brzuch widoczny. Prowadziłam po 12 treningów dziennie. Siły wróciły, a ja czułam się jak nowo narodzona. Mówili, żebym korzystała, że to ostatnie takie chwile. Nie słuchałam. 1 sierpnia poszłam na usg. Poszłam z siostrą. Piotr miał dojechać. Przyjechał spóźniony. Nie pamiętam tego badania. Pamiętam tylko, że zrobiło mi się słabo, nie mogłam oddychać. To brzmiało jak wyrok – 95% na wadę genetyczną, skierowanie na patologię ciąży. Wtedy wszystko przestało się liczyć. Cały weekend płaczu. Cały weekend wyjęty z życia. Czekałam na datę badania. Wylądowałam na badaniach genetycznych.

To był przełom.

L: Pani Kasiu proszę się nie ruszać bo pępowina ma tylko 0,7 mm, a nie chciałbym jej przekłuć.

K: Dobrze Panie doktorze

L: A to mała niegrzeczna chce się bawić igłą 

K: Panie doktorze przepraszam muszę ziewnąć.

L: No dobrze przerwiemy badanie na chwilę

Zbliżyłam dłoń do ust, a Ania zrobiła to samo. Widziałam jak jej małe rączki powtarzają każdy mój ruch

Wtedy poczułam, że ją kocham. Dopiero w 20 tyg !!! Poczułam, że nie ważne co się stanie, ale muszę ją dotknąć i urodzić.

Na odchodne w szpitalu usłyszałam ” Wyniki za 2 tyg proszę pilnować daty bo będzie Pani miała 2 dni na legalne usunięcie płodu” Jakiego ku**** płodu ???!!!! To moje dziecko!!!!

Wróciłam do pracy. 2 tygodnie piekła. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Wiedziałam jednak, że już nic się nie liczy. W nosie miałam wygląd – oczywiście byłam zadbana , ale już nie ważyłam się dwa razy dziennie. O dziwo miałam coraz więcej klientów. Może to dlatego, że ciężarnej się nie odmawia ;) To co jednak wtedy najbardziej mnie uderzyło to to, że wszystko zmienia się z dnia na dzień. Trzeba czerpać radość z każdej chwili. Pracowałam do 9 miesiąca. W dniu kiedy dostałam l4 wylądowałam w szpitalu. Nerwy zaczynały puszczać. Nie pamiętam kiedy tyle spałam. 3 tygodnie spania po 20h w szpitalu. Urodziłam dzień przed Wigilią.

I wtedy stało się.

Zamieniłam się w lwicę. Nie potrafię tego opisać, ale moja Rodzina jest świętością!!!! Nikt nie ma prawa skrzywdzić ani Ani ani Piotra. Wiecie co? To wtedy eksplodowała moja największa pewność siebie. Poszłam jak burza!!!!

Dlaczego o tym piszę? Dziewczyny każda z Nas przeżywa ten okres inaczej. Hormony jednak to hormony. Jako Trenerka powiem śmiało. W okresie ciąży miałam ogromną ilość klientów. Po porodzie mogłam zaraz wrócić do treningów. Wróciłam.  Jest ciężko. Czasami nawet bardzo. Uwierzcie mi jednak – nikogo nie kocha się tak mocno jak swoje własne dziecko.

Dlaczego pozyskiwanie podopiecznych na treningi personalne jest takie trudne?

Nie jest sztuką sprzedać, kiedy ktoś przychodzi kupić. Sztuką jest potraktować klienta na konsultacji tak, żeby nie wyobrażał sobie zmiany bez naszej osoby. Ale dzisiaj nie o tym. Dlaczego jednak poruszyłam tę kwestię? Ponieważ, gdy klient przychodzi do Ciebie kupić treningi, to tak naprawdę go nie pozyskałeś.

Z pozyskiwaniem klienta mamy do czynienia, kiedy Twoje zaplanowane działania przyniosły skutek i dana osoba przychodząc do Ciebie jasno mówi „Obserwuje Cię, widzę jak działasz, dlatego zdecydowałem się przyjść na to spotkanie”.

Dlaczego to wszystko jest takie trudne? Pracując na co dzień z Trenerami i rozmawiając z nimi około 8h dziennie śmiem twierdzić, że problem jest dużo głębszy, niż Nam się wydaje. Postanowiłam Wam wypisać kilka moich spostrzeżeń i dać jasną receptę, co zrobić wtedy gdy jakiś błąd dotyczy również Ciebie.

  1. Strach przed odrzuceniem.

Często boimy się opinii innych na Nasz temat. Zawsze powtarzam dwie kwestie. Jedyną osobą, z którą będziesz żył do końca życia, jesteś Ty sam, a po drugie osoba na konsultacji, nie mówi – NIE – Tobie, tylko mówi – nie – Twojej usłudze. Co zrobić? Miej 100% pewności, że w odpowiedni sposób używasz wszystkich swoich narzędzi w trakcie konsultacji. Drugie rozwiązanie? Rzucaj się na pożarcie rekinom 😊 Im częściej usłyszysz NIE, tym bardziej się na nie znieczulisz. Poza tym jak to się mówi: Nie jesteśmy  zupą pomidorową, aby każdy nas lubił.

  1. Brak umiejętności strategicznego planowania.

Tak wiem, mówię o tym non stop. Znasz jednak jakiś dobrze prosperujący biznes, który działa bez żadnego planu? Ja nie. Jesteś kowalem własnego losu. Zawsze najbardziej dziwi mnie fakt, że trenerzy są mistrzami planowania treningów. Dlaczego tylko treningów i ewentualnie diet? Siądź dzisiaj w domu na 30 minut. Nie myśl o niczym innym tylko o tym skąd wziąć minimum 5 konsultacji. Masz z tym problem? Przejrzyj mój newsletter – tam masz już 7 sposobów. Zapytaj innych, jak Oni to robią. Szukaj rozwiązań. Uwierz mi – podopieczni są wszędzie.

  1. Brak celu i pomysłu na siebie.

Znajdź cel. Nie mój, swój. Pytam Trenera: Do kiedy chcesz pracować w zawodzie? Co będziesz robił za rok, dwa? Jeśli znasz odpowiedzi na te pytania to naprawdę jestem z Ciebie dumna. Jesteś w mniejszości ludzi na tej planecie. Wiedz, do czego konkretnie dążysz. Znajdź coś, na co potrzebujesz mieć pieniądze, albo znajdź inny powód, dla którego warto robić taką ilość konsultacji.

  1. Pozyskiwanie wymaga bycia upartym.

I oczywiście konsekwentnym. To dopiero mnie zastanawia. Skoro uczymy zmian nawyków, dlaczego sami nie dbamy o swoje? Ćwicz konsekwencje i nawyk pozyskiwania klientów. Analizuj i uskuteczniaj swoje działania.

  1. Wymaga zmian schematów działania i pokory.

To jest chyba najtrudniejsze. Pokora względem drugiego człowieka i uświadomienie sobie, że Twoje ciało, to tylko ciało. Pracuj nad sobą, pracuj nad empatią. Szukaj w sobie tego, czego szukają w Tobie ludzie.

Czy pozyskiwanie klientów jest proste? Nie. Jeśli ktoś tak mówi, to patrzy przez swój pryzmat. Nigdy jednak nie znajdziesz osoby, która powie Ci, że na starcie miała pełny kalendarz.

Decyzja należy do Ciebie. To co? Chcesz na nich czekać, czy wolisz działać?

Rozwój boli

Ból jest doświadczeniem, którego każdy chce uniknąć. Ból jest czymś co zabiera Nam energię, zniewala, spowalnia Nasz rozwój. Co boli? Wiele… Kogo? Każdego z otoczenia osoby, która się rozwija

Jak zwykle o tej porze, jak w każdą środę siedzę w mojej ulubionej kawiarni na krakowskim dworcu. W torbie kilka książek, po nieprzespanej nocy z powodu choroby dziecka, po kilkunastu łzach wylanych z powodu nieustającego hejtu. Popijając swoją ulubioną małą czarną, delektując się nią, starając uspokoić emocje związane z wymianą nawierzchni na ulicy Zakopiańskiej w Krakowie czyt. godzina dodatkowa w korku. Godzina, którą mogłam spędzić z moją chorą Anią.

Każdy jest kowalem swojego losu. Jakie to na czasie. Patrząc na teraźniejszość, jeśli nie przesz do przodu każdego dnia wyprzedza Cię ktoś inny. Dzisiaj jednak nie o tym. Dzisiaj o tym co boli. Nie będzie to smutne, to po prostu stwierdzenie faktów.

Co boli mnie? Pamiętam jak musiałam zostawić miasto rodzinne mając 15 lat. Do tej pory pamiętam płaczącą Mamę, siedzącą na moim łóżku w bursie i łamiącym głosem mówiącą ” Nie chce Cię tu zostawiać”. Z perspektywy wiem, że ten wyjazd był jedną z najlepszych rzeczy jaka mnie spotkała w życiu. Tak to był milowy krok. Czy odejście z domu boli? Boli. Później uczelnia, która mi nie pasowała. Czy zawiedzenie Rodziców boli? Boli. Częste zmiany pracy, ogromne wymagania wobec siebie, milion porażek. To boli. Boli, ale jednocześnie daje ogromną siłę. Wracając do czasów kiedy zaczynałam pracę jako Trener Personalny, co bolało? Bolało jak zaczynałam ćwiczyć. Nie o bólu fizycznym tu mowa, ale gdy wszyscy się odwracali bo nie piłam alkoholu, bo wolałam siedzieć w książkach. Bolało gdy w pracy, każdy wytykał mi błędy, gdy mój związek wisiał na włosku, bo ciągle pracowałam. Bolało gdy widziałam, że Piotr przychodził z pracy, a ja nie potrafiłam mu poświęcić wystarczającej uwagi, ciągle myśląc o pracy. Dotarliśmy się, zrozumiał. Bolało też jak każdy weekend spędzałam na szkoleniach i jak nie miałam pieniędzy na ciuchy czy podróże, bo wszystko szło na szkolenia.

Wiecie jednak co najbardziej bolało? To, że musiałam zostawić z tyłu ludzi, którzy za mną nie nadążali. Czasami uważałam, że przecież to przyjaźń na całe życie!!!! Nic bardziej mylnego. Punkt widzenia zmienia się w zależności od punktu siedzenia.

To wszystko sprawiło, że jestem tu gdzie jestem. Ten cały ból, te wszystkie cholerne schody i przeszkody. To wszystko sprawiło, że jestem cholernie szczęśliwa.

Owszem, szkoda mi niektórych znajomości. Czasami nawet tęsknię. Mam jednak jedną ważną kwestię do powiedzenia: lepiej zrobić sobie dobrze raz a porządnie, niż całe życie robić dobrze innym. Może jestem egoistką, ale pieprzę to. To moje życie i jestem za nie odpowiedzialna. A jak innych to boli, to wybaczcie ;) To mój świat i mam prawo malować sobie go takimi barwami na jakie mam tylko ochotę ;)

5 powodów dla których każdy trener powinien przez minimum 2 miesiące popracować w Jatomi

Znalezienie na świecie zadowolonego z pracy w tej firmie, byłego pracownika (Jatomi) Pure graniczy z cudem. Ja jednak nie będę kolejną osobą, która będzie smarowała tą firmę. Lata pracy w Pure, to jeden z najlepszych okresów w moim życiu. Jednocześnie był to okres, który pozwolił mi na to by teraz znaleźć się w miejscu w którym jestem.

Z nimi jest tak jak z większością firm. Problemem nie jest polityka klubu, a ludzie którzy tam pracują. O tym może kiedy indziej. Uważam jednak, że każdy trener. Zwłaszcza ten, na początku swojej kariery, powinien minimum przez 2-3 miesiące popracować w Jatomi. Dlaczego?

Pierwsza najważniejsza kwestia to know – how. Dla wielu wszystko z zewnątrz wygląda pięknie. W środku dopiero przekonujemy się jaka to jest machina. Widzimy jak funkcjonuje przedsiębiorstwo z wszystkimi wzlotami i upadkami. Daje nam to ogromne doświadczenie. Pracując tam, widzisz dwie ważne kwestie. Co robić by rozwijać firmę i po drugie czego nie robić, by uciekali od CIebie pracownicy 😉

Po drugie. Jest ciśnienie. Koniec, kropka. Wiem, że nie w każdym klubie, ale jest. To ciśnienie Cię wychowuje. Znowu pokazuje Ci, jak pracować jak super naoliwiona maszyna. Nawyki które wyniosłam z tamtej pracy do tej pory pomagają mi rozwijać swój biznes.

Kolejna kwestia to możliwość zdobycia ogromnego doświadczenia i ogromnych znajomości. Przy tak dużej ilości ludzi i takim ciśnieniu na sprzedaż, po prostu nie da się tego nie zrobić. Non stop konsultacje, zebrania, rozmowy z szefostwem. Miałam wrażenie i nadal takie mam, że jak nie zniszczyło mnie Pure, to nic mnie nie zniszczy.

Ceny. Ceny, które na początku drogi trenera wydają się z kosmosu. Zawsze polecam trenerom – idź tam, jak nauczysz się sprzedawać treningi w takiej cenie, to już zawsze będziesz sobie radził.

Kombinowanie. To miejsce w którym nauczyłam się najbardziej kombinować. Nigdy nie uważałam się za osobę kreatywną, ale co tam się działo w moje głowie, wiem tylko ja i może Adrian Markowicz (mój Mistrz i najlepszy Manager jakiego w życiu miałam, choć nie piłam z nim wódki 😉 ). Stałam się osobą, która nie boi się porażek, nie boi się wyzwań, która ma na wszystko wywalone, bo liczy się wynik. Oczywiście, nie w każdej dziedzinie, ale jeśli chodzi o pozyskiwanie klientów, to wiem, że mogę wszystko.

Duża ilość trenerów. Mogłam się wiele nauczyć od moich kolegów, ale mogłam też sama zobaczyć, że pomimo, że na początku byłam “tylko” fitnesską, to moja wiedza była również na wysokim poziomie.

Czy praca w Jatomi była taka kolorowa? Oczywiście, że nie!!! Nie będę jednak o tym pisała. Uważam jednak, że bez tej firmy nie byłabym w miejscu w którym jestem. Jestem cholernie wdzięczna, że Adrian pokazał mi świat, przed którym wszyscy mnie ostrzegali i pozwolił mi rozwinąć skrzydła bez “prania mózgu”. Wiele korporacji zaczęło kopiować system Pure. Wielu jednak nie przetrwało. Wiem, że jest tam wiele niedociągnięć. Patrzę jednak na to bardziej egoistycznie. Poszłam tam, wzięłam co mogłam, a później nie przedłużono mi umowy. Pamiętam jak Adrian mnie przytulił i powiedział “Kiedyś nam za to podziękujesz” Adrian!!! Dziękuję z całego serca za to, że mnie zwolniliście, bo sama w życiu bym nie odeszła!!!