Ciebie też to dotyczy? Czy wypalenie zawodowe może istnieć w pracy Trenera Personalnego?

Wypalenie zawodowe w pracy Trenera Personalnego? TO NIEMOŻLIWE!!! 

Ostatnie tygodnie były dla mnie wyjątkowo wyczerpujące. Prowadzę indywidualnie około 30 Trenerów. Zmieniają się Oni średnio co 4 miesiące. Przez lata obserwuje zmiany na rynku, ale również zmiany z którymi mierzą się Trenerzy. Ostatni rok pokazuje dosadnie, że zaczynamy mówić głośno o problemie, który dotyka coraz większą ilość z Nas.

Czy wypalenie zawodowe może spotkać właśnie Ciebie?

Czy zdajesz sobie sprawę, że zawody polegające na współpracy z drugim człowiekiem stanowią największe ryzyko wystąpienia zawodowego? A teraz pomnóż sobie to ryzyko przez ilość klientów których prowadzisz. To jeszcze nic. Nasza praca często wymaga od nas “zarażania pozytywnymi emocjami” a stąd już bliska droga do emocjonalnego piekła.

Syndrom wypalenia zawodowego często dotyczy osób, które do swojej pracy przystąpiły z ogromnym entuzjazmem i zaangażowaniem. Dotyka ogromną ilość osób dla których pasja stała się pracą. Zauważ, że w pracy funkcjonujemy jako DAWAJKI. Daj uśmiech, daj radość, daj wiedzę, daj zaangażowanie, daj rozwiązanie, daj empatię, daj uwagę, daj relację… mam wymieniać dalej? A kto Tobie coś daje? Czy uzupełniasz systematycznie to co z dnia na dzień jest coraz bardziej puste?

Nie tylko styl pracy, ale też cechy osobowościowe mogą sprzyjać rozwijaniu się wypalenia zawodowego. Znasz to?

  • perfekcjonizm,
  • niska samoocena,
  • brak wiary we własne możliwości
  • zbyt wysokie wymagania stawiane samemu sobie.

Reszty Ci oszczędze.

Masz prawo:

  • być wykończony byciem zajebistym,
  • być wykończonym pod presją sprzedaży,
  • być zniechęconym brakiem efektów u klienta

Wypalenie zawodowe to nie tylko poczucie bezsensownośći swojej pracy. Czasami to też głosy psychosomatyczne.

Częściej dotyczy Kobiet. Jest to związane ze zbyt dużymi wymaganiami stawianymi samej sobie. Ogarnianie domu, prowadzenie firmy, eko życie, życie pod Social Media. 

Jak sobie z tym radzić?

  1. Asertywność – serio, nie ma w tym nic złego jeśli odmówisz klientowi współpracy. Nie ma w tym nic złego, że to Ty ustawiasz jak chcesz pracować pod swoje życie. Pracuj by żyć, nie żyj by pracować.
  2. Deleguj zadania. Dietetyk, Fizjoterapeuta, inny trener. Serio nie musisz być od wszystkiego.
  3. Nie wymagaj tyle od siebie – to, że ludzie nie mają wyników to w głównej mierze Ich problem a nie tylko Twój.
  4. Skorzystaj z kogoś nad sobą. Miej osobę która Ciebie poprowadzi i dla której to Ty będziesz najważniejszy.
  5. Częste urlopy !!! Nie musisz wyjeżdżać na Karaiby. Zostań w domu, nie dotykaj literatury branżowej, nie ćwicz. Leż.
  6. I na koniec ODWAL SIĘ OD SIEBIE.

Nie jestem Psychologiem. Czasami potrzebna jest pomoc z zewnątrz. Pamiętaj jednak o tym, że nie jesteś z tym sam. Masz prawo być zmęczony.

Ta praca choć cudowna, na dłuższą metę bez urlopu nie pojedziesz…

Zdjęcie dla wpisu "Piszę, piszę … i na moje treści nie reaguje nikt." na blogu

Piszę, piszę … i na moje treści nie reaguje nikt.

W natłoku informacji w sieci, w mnogości stron innych Trenerów Personalnych, wielu z Nas marzy o przebiciu się i szybszym pozyskiwaniu obserwatorów. Niezależnie od tego, jaki kanał Social Media jest dla Ciebie kluczowy, treści powinny wzbudzać zainteresowanie Twoich potencjalnych klientów. Przypominam jednak, że treści oprócz tego, że powinny być dopasowane do platformy społecznościowej, powinny być spójne z danym kanałem. Co to oznacza? Facebook, Instagram, Twitter, You Tube – na każdym z tych kanałów rządzi inny sposób publikacji treści. Postanowiłam jednak spisać tutaj najczęstsze błędy, które obserwuje w komunikatach Trenerów Personalnych w sieci. Zatem zadajmy sobie pytanie:

Jak to zrobić?

Jak wyeliminować te błędy?

Dawaj Im to co chcą dostać – tak wiele i tak niewiele.

Oczywiście zaraz podniesie się wrzawa, że nie chcemy pisać tak infantylnych treści, jakie często widujemy u innych Trenerów Personalnych. Zgodzę się – nie musisz tego robić. Jednak budowanie komunikacji marki jest dużo bardziej skomplikowane niż myślisz. Celowo użyłam tutaj tego sformułowania, bo czy jesteś tego świadom czy nie – jesteś marką. Problem, który dotyczy wielu z Nas to Nasze ambicje i to jak uważamy, że wartość Trenera ustalana jest na podstawie Jego wiedzy.

Nie od dziś wiadomo, że ludzie po prostu muszą Cię lubić – musisz dać się lubić. Jeśli w sieci ludzie, nie są w stanie znaleźć czegoś co Was łączy – po prostu ich nie interesujesz. Arogancja, obrażanie innych – UWAGA ! Nie tylko na Fanpage, ale również na profilu prywatnym.

Uważam, że największym grzechem Trenerów w sieci jest formułowanie niezrozumiałych komunikatów. Używanie języka niezrozumiałego dla odbiorcy sprawia, że odechciewa mu się czytać. To dlatego wiele „fajnych” postów, lajkują Ci tylko inni Trenerzy. To często powoduje, żywe dyskusje na Twoim profilu, co często kończy się… podważaniem Twoich kompetencji. Jesteś pewien, że tego właśnie chcesz?

I tutaj może nawiąże do tego, od czego powinnam zacząć. Komunikat musi być sformułowany do Twojego odbiorcy. I TO JEST KLUCZ. Być może w przyszłości zechcesz być Szkoleniowcem tak jak ja – wtedy takie treści są jak najbardziej na tak. Problem w tym, że wielu marzy o zasięgach które wykręcają czołowe Fit Influencerki w Polsce. Tutaj rozwiązanie jest jedno – dopasuj komunikat do grupy docelowej, która jest najliczniejsza w Polsce – nie, w Polsce nie ma najwięcej Trenerów Personalnych. Najwięcej jest państwa „Kowalskich”.

Możemy oczywiście iść w treści ambitniejsze, które odpowiednio zaserwowane trafią do ludzi świadomych – tutaj minie jednak sporo lat, zanim Polacy będą tym zainteresowani. To my – ja i Ty, wychowujemy w dużej mierze społeczeństwo, które dopiero za 10-15 lat będzie świadome. W swoim webinarze pod tytułem „Budowanie Marki On-line Trenera Personalnego” (dostaniesz go tutaj), podkreślam jak ważne jest odpowiednie stworzenie persony i uczę tego jak tworzyć pod nią treści. Rozwiązuj ich problemy zamiast je namnażać. Postaraj się aby czas spędzony przez Twojego odbiorcę na Twoich kanałach, był dobrym, przyjemnym wartościowym czasem.

Utarło się w Naszej branży, że ludzie reagują tylko na Nasze nagie ciała. Ni do końca tak jest. Ludzie reagują na ciekawe grafiki. Można zobaczyć wiele stron gdzie nie ma ani grama nagości, a zasięgi są ogromne. Więc może pora przyjrzeć się lepiej swoim grafikom w sieci? Zainwestować w sesję zdjęciową? Poszukać kursów graficznych.

Z moich obserwacji wynika, że spore zasięgi wykręcają posty przepełnione emocjami. Takich jest mało. Trenerzy często piszą, żeby tylko napisać. Wielu z nich jest introwertykami. Czy to oznacza, że masz zrezygnować z komunikacji? Absolutnie nie. Znajdź inny sposób by trafić do swoich odbiorców, chociaż podszkolenie sztuki pisania nikomu nie zaszkodziło 😊

Czy prowadzenie przemyślanej i skutecznej komunikacji w sieci jest proste? Absolutnie nie, ale myślę, że jeśli weźmiecie sobie do serca to co napisałam, to poradzicie sobie dużo lepiej !

Pozdrawiam 😉

Kobieta trzymająca dolary rozłożone w wachlarz

Dlaczego nie zarabiasz na treningach personalnych cz.3 ?

UWAGA !!!

Niniejszy artykuł jest podzielony na 3 wpisy, w związku z tym, że trochę mnie poniosło Piszę o tym, żebyście mieli świadomość, że powodów jest więcej. Przed Wami druga część inspiracji i mam nadzieję powodów do zastanowienia.

Dzisiaj wracamy do bardzo ważnego tematu dotyczącego tego, dlaczego trenerzy personalni tak naprawdę nie zarabiają na treningach. Jest to temat który wraca jak bumerang, ponieważ wielu trenerów robiąc nawet setki treningów w miesiącu tak naprawdę nie widzą fizycznie swoich pieniędzy. Oczywiście nie uwzględniamy tutaj osób pracujących na siłowni lub w studio treningowym gdzie generalnie dzieli się swoją wypłatę z właścicielami Natomiast tutaj głównie chciałabym poruszyć temat trenerów personalnych którzy pracują jako freelancer, mając własną działalność gospodarczą lub dopiero zastanawiając się nad jej założeniem.

 

Jeśli ktoś jeszcze nie czytał wcześniejszej części artykułu to zachęcam do nadrobienia zaległości. Część pierwszą znajdziesz tutaj.

Drugą tutaj

Czas pędzi nieubłagalnie, a Ty patrząc w okno zastanawiasz się ile to już czasu pracujesz w taki sposób? Ile minut zmarnowałeś, a ile godzin poświęciłeś swoim podopiecznym? Nasza praca jest wyjątkowa, dla większości z Nas jest ogromną pasją, ale niestety często dochodzimy do drzwi, których za cholerę nie możemy otworzyć, by pójść dalej. Dzisiaj właśnie o tym.

Ten tekst, to już ostatni wpis dotyczący tego zagadnienia. Jest pomysł na kolejne trzy czyli co zrobić, aby to wszystko pokonać, no ale to zależy od tego jaki będzie odzew po tym artykule.

  1. Brak kontroli nad finansami.

Wiem powtarzam to jak mantrę, ale naprawdę łatwo stracić kontrolę, gdy przez Nasze ręce miesięcznie przelatują tysiące złotych. Pieniądze wchodzą do portfela i w momencie ich nie ma. Tak, to dlatego nie zarabiasz, bo jeśli nie kontrolujesz to nie wiesz. Nie wiesz ile masz, ile zarobiłeś, ile wydałeś.

  1. Zakupoholizm

Złapałeś się już na tym, że ubrania nie mieszczą się w szafie? Policzyłeś swoje buty? Karta kredytowa woła o wsparcie? Po co? Dla szpanu? Dla sławy? Dla zdjęcia ? Wszystko jest dla ludzi, ale nigdy nie będziesz miał spokojnej głowy o finanse jeśli wszystkie pieniądze wydajesz na bieżąco i pomimo tego, że zarabiasz więcej niż większość Twoich znajomych to i tak ledwo wystarcza na życie od pierwszego do pierwszego.

  1. Praca w firmie, a nie nad firmą

Założyłeś działalność !!! Super, w pełni Cię popieram. Myślałeś, że będzie lepiej. Owszem finansowo jest… przez pierwszy miesiąc. No i się zaczyna. Zaczynasz prowadzić coraz więcej treningów, bo przecież teraz masz więcej za roboczogodzinę. Do czego to prowadzi? Właśnie do tego o czym tu wspominam. Jeśli nie pracujesz nad rozwojem firmy, nad skalowaniem biznesu, nad budowaniem marki. Za rok o tej porze będziesz w tym samym miejscu, albo będzie jeszcze gorzej. Koszty życia wzrastają z tygodnia na tydzień… a Ty kiedy ostatnio podniosłeś ceny za swoje treningi?

  1. Wypalenie

Tak to również jest problem. Praca trenera choć cudowna na dłuższą metę… męczy. Współpraca z drugim człowiekiem zawsze wymaga ogromnej ilości energii. Do tego praca po pracy i idzie się wykończyć. A doby nie wydłużysz… Więc nic dziwnego, że w pewnym momencie ma się dość. Zawsze powtarzam, że na rozwój firmy musisz mieć siłę. Kiedy dojdziesz do szklanego sufitu gdzie już więcej nie możesz zarobić bo po prostu nie masz czasu, masz dwa wyjścia. Albo zrobić krok w tył na jakiś czas i wtedy coś zmienić lub… skończyć z depresją.

  1. Inne priorytety i cele

Niby oczywiste. Biznes sam się nie poprowadzi. Jeśli coś innego jest teraz absolutnym priorytetem w Twoim życiu, to absolutnie nie będziesz zarabiał na treningach. Jeśli masz problemy z pieniędzmi, walczysz o przetrwanie, problemy z najbliższymi, zawody, obronę pracy na studiach… po prostu nie skoncentrujesz się na zarabianiu. Na to trzeba mieć przestrzeń zarówno w życiu jak i w głowie.

 

I to już ostatnie moje słowa w tym temacie. Czy to wszystko ma spowodować, że się zniechęcę? Absolutnie nie. Wystarczy krok po kroku eliminować blokady, a wszystko zwróci Wam się z podwójną siłą.  Dajcie znać czy chcecie wpisy o tym jak te wszystkie 16 blokad rozwalić w pył !!!

Zdjęcie wyróżniające wpisu dotyczącego braku zarobków

Dlaczego nie zarabiasz na treningach personalnych cz.2 ?

UWAGA !!!

Niniejszy artykuł jest podzielony na 3 wpisy, w związku z tym, że trochę mnie poniosło Piszę o tym, żebyście mieli świadomość, że powodów jest więcej. Przed Wami druga część inspiracji i mam nadzieję powodów do zastanowienia.

Dzisiaj wracamy do bardzo ważnego tematu dotyczącego tego, dlaczego trenerzy personalni tak naprawdę nie zarabiają na treningach. Jest to temat który wraca jak bumerang, ponieważ wielu trenerów robiąc nawet setki treningów w miesiącu tak naprawdę nie widzą fizycznie swoich pieniędzy. Oczywiście nie uwzględniamy tutaj osób pracujących na siłowni lub w studio treningowym gdzie generalnie dzieli się swoją wypłatę z właścicielami Natomiast tutaj głównie chciałabym poruszyć temat trenerów personalnych którzy pracują jako freelancer, mając własną działalność gospodarczą lub dopiero zastanawiając się nad jej założeniem.

 

Jeśli ktoś jeszcze nie czytał wcześniejszej części artykułu to zachęcam do nadrobienia zaległości. Znajdziesz go tutaj

 

  1. Myślenie krótkoterminowe

 

Bardzo Ważnym czynnikiem, który ogranicza zarobki trenerów personalnych jest to, że myślą oni bardzo krótkoterminowo. Kiedy pytam trenerów gdzie widzą swoją markę za rok 3 5 10 15 lat wielu z nich tak naprawdę nie zna odpowiedzi. Wielu nigdy się nad tym nie zastanawiało, a jest to bardzo istotny czynnik w planowaniu swojego biznesu. Jeżeli trenerzy myślą krótkoterminowo to niestety, ale okazuje się że na bieżąco wydają swoje pieniądze. Jeżeli nie mają konkretnych celów biznesowych tak naprawdę nie wiedzą na co mają odkładać pieniądze jeżeli chodzi o inwestycje.  Wydają na bieżąco swoje pieniądze co sprawia, że tak naprawdę w ogóle nie mają poczucia tego że zarabiają. Niestety ponieważ trenerzy nie planują pozyskiwania klientów kończy się to tym , że już po miesiącu, po dwóch miesiącach tak naprawdę nie mają oni żadnych pieniędzy w postaci poduszki finansowej. Zapominamy o tym, że gospodarka brnie do przodu i jest coś takiego jak inflacja, więc koszty naszego życia wzrastają. Jeżeli my nie mamy planu awaryjnego i nie mamy planu B na rozwój swojej marki, niestety ale bardzo często kończy się tym, że kończymy jako trenerzy personalni po prostu wiecznie robiąc treningi i tak naprawdę w Naszym odczuciu zarabiamy mniej.

 

  1. Brak podnoszenia cen

 

 Kolejną kwestią którą chciałbym dzisiaj poruszyć jest fakt, że od 2012 roku ceny za treningi personalne stoją w miejscu. Rzadko kiedy spotykam trenerów którzy swoje treningi wyceniają na droższe niż 120-130 zł, są to naprawdę wyjątki. Prawda jest taka że gdy ja zaczynałam sprzedawać treningi personalne w 2012 roku już wtedy cena treningu personalnego w sieciach w klubach, to było około 130 – 140 zł za jednostkę treningową. W tym momencie średnia cena treningu z moich obserwacji to około 70 zł 80 zł mówiąc o trenerach na samozatrudnieniu. Natomiast jeżeli chodzi o kluby Fitness to nadal są to ceny oscylujące w kwotach 150-160 zł przy pojedynczym treningu. Zaznaczam, że to są kluby w większych miejscowościach. Niestety, ale są też właściciele klubów większych którzy twierdzą, że nie da się sprzedawać treningów w takich kwotach. Poniekąd się zgadzam ponieważ tak naprawdę to wszystko zależy od umiejętności sprzedażowych trenera, więc jeżeli trener nie potrafi sprzedać treningów w kwotach wyższych niż 80-90 zł Po prostu nie będą one sprzedawane nawet jeśli mówimy o dużych miastach.

 

  1. Lekceważenie budowania marki.

 

Musimy sobie tutaj Wspomnieć o tym, że trenerzy zapominają że ich praca nie polega tylko i wyłącznie na prowadzeniu treningów personalnych. Jeżeli dana osoba chce rozwijać swój biznes musi poważnie myśleć o sprawach marketingowych i pracy nad swoją marką nie tylko na rynku lokalnym, ale przede wszystkim w sieci, czyli nad marką online. Jeżeli ktoś był na moim webinarze dotyczącym budowania marki online to doskonale zdaje sobie sprawę z tego jakie korzyści może wnieść do jego pracy posiadanie właśnie mocnej rozpoznawalnej marki w sieci. Jeżeli ktoś chciałby dowiedzieć się więcej na ten temat odsyłam w tym miejscu do webinaru. Przechodząc dalej do tematu, trenerzy irytują się, że osoby które posiadają dużą mniejszą wiedzę od nich często sprzedają więcej treningów i tym samym zarabiają więcej. Często są to nawet osoby nie posiadające kwalifikacji.

 

  1. Brak kontroli

 

 Jeżeli dany trener nie ma żadnej kontroli nad płynnością finansową, nie ma żadnej kontroli nad wydatkami i przychodami – nie generuje sobie poduszki finansowej. Brak kontroli to nie tylko pieniądze to również kwestie pozyskiwania klientów. Zbliżają się wakacje, wielu trenerów uważasz, że jest to martwy okres. Dla mnie nie ma większego kłamstwa w branży fitness, ponieważ tak naprawdę przy treningach personalnych aby przetrwać miesiąc potrzebujesz około 10-15 osób. Pytanie brzmi czy te 10-15 osób przez całe 2 miesiące jest na wakacjach? Czy w całym twoim mieście nie ma 10-15 osób, które akurat zostają na wakacje lub które jadą na przykład na wakacje we wrześniu? Sam sobie odpowiedz na te pytania.

 

  1. Życie ponad stan

 

Żyjemy w czasach gdzie konsumpcjonizm sprawia, że wydajemy coraz więcej. Jesteśmy bardzo poddatni na to co widzimy w sieci i na to co reprezentują sobie sobą inni trenerzy Bardzo często poczucie pewności siebie opieramy na swoim wyglądzie oraz na tym Ile zarabiamy, ale stąd niestety rodzi się potrzeba by kupować jeszcze więcej i pokazywać się w coraz to nowych rzeczach, i z coraz to nowymi gadżetami. To wszystko bardzo często powoduje że wydajemy pieniądze na bieżąco. Czyli na przykład, jeżeli dany klient zapłaci nam 3 4000 zł za treningi, my potrafimy pójść na zakupy i po prostu je wydać. Prawda jest taka, że te pieniądze nie są twoją własnością dopóki nie wykonasz swojej usługi, więc niejednokrotnie jest to okres nawet trzech czterech miesięcy zanim uzyskasz pełnoprawny dostęp do swoich pieniędzy.

 

Na dzisiaj to tyle. Mam nadzieję, że wiedza którą wam dzisiaj przekazałam będzie dla was wartościowa jeżeli macie jakiekolwiek pytania pamiętajcie, że zawsze możecie do mnie napisać na Facebooku a ja z chęcią odpowiem na wszystkie wasze wątpliwości. Wierzę w to, że moje dzisiejsze słowa skłonią Was do refleksji.

Zdjęcie wyróżniające wpisu dotyczącego braku zarobków

Dlaczego nie zarabiasz na treningach personalnych?

UWAGA !!!

Niniejszy artykuł jest podzielony na 3 wpisy, w związku z tym, że trochę mnie poniosło :) Piszę o tym, żebyście mieli świadomość, że powodów jest więcej.

 

Niemalże rok temu opublikowałam na moim FP post, gdzie powiedziałam, że Trenerzy Personalni w Polsce są w stanie zarabiać po 12 -14 tyś zł. Zostałam wtedy trochę zrównana z ziemią, no ale od początku…

 

Nikt nie mówi, że każdy będzie tyle zarabiał. Moje doświadczenia pokazują jednak, że wielu może to zrobić. Oczywiście nikt nie pytał jak. No, ale do tego już przywykłam. Wracając do tematu. Od ponad 5 lat pomogłam indywidualnie ponad 300 Trenerom. Po pewnym czasie zaczęli Oni do mnie wracać z innym pytaniem. „Kasia gdzie są moje pieniądze?”

Od ponad 2 lat analizuje portfele Trenerów Personalnych i szukam przyczyn dla których tak naprawdę nie zarabiasz pieniędzy. Postanowiłam o tym napisać, bo często okazuje się, że tkwisz w czarnej… dziurze😊 A rozwiązanie jest bliżej niż myślisz… No ale od początku.

 

Czy możliwe jest zarabianie takich kwot od samego początku pracy jako PT? Oczywiście. Jest to jednak domena osób które robią wszystko to o czym napiszę poniżej wtedy kiedy trzeba i tak jak trzeba.

 

Natomiast na starcie bardzo prostolinijne wyliczenie

 

160 x 130 zł = 20800 *19% = 3952

 

20800 – 1300 – 1000 – 3952 = 14548 zł*

 

*JEST TO BAAARDZO UPROSZCZONE WYLICZENIE

 

Z czego:

– nie zawsze od razu jesteś na wysokim Zusie

– nie zawsze za wynajem siłowni płacisz aż 1000 zł

– Twoje koszty znacząco obniżają podatki

 

WSZYSTKO „ZALEŻY”, bo sytuacja każdego Trenera jest inna. Ale kto CI broni zarabiać też inaczej na swojej wiedzy?

 

Pamiętajmy o tym, że takie kwoty legalnie do zarobienia są możliwe tylko przy prowadzeniu własnej działalności.

 

Natomiast co sprawia, że pracując 8h dziennie, nie zarabiasz takiej kwoty?

 

  1. Brak wiary w to, że jest to osiągalne.

 

Oczywiście !!! Jeśli w to nie wierzysz, to nigdy tego nie osiągniesz. Jeśli otaczasz się ludźmi, którzy twierdzą, że to nie do zrobienia, to nigdy tego nie osiągniesz. Jeśli nie wierzysz, że ludzie są w stanie kupować pt za taką cenę to również masz rację, bo w to właśnie wierzysz.

 

  1. Zbyt małe zaangażowanie w pracę.

 

Tutaj temat jest złożony. Pierwsze lata pracy Trenera to konsekwentne budowanie marki. Możesz to zacząć jeszcze zanim tak naprawdę będziesz trenerem. Tutaj zasada jest prostsza. Im większa społeczność tym większa rozpoznawalność, tym droższa jest Twoja marka.

 

  1. Przeinwestowanie szkoleniowe

 

Ładowanie całej pensji w szkolenia. Jestem zwolennikiem systematycznego poszerzania wiedzy, ale zapomniałeś o jednym. Posiadanie własnej firmy to albo ciągła nauka z różnych tematów w tym zarządzania, przedsiębiorczości, prawa, finansów, social mediów, e-marketingu i wielu innych dziedzin. Albo robię to sam, al.bo płacę ludziom którzy to za mnie zrobią.

 

  1. Zbyt ambitne podejście

 

Ogromny, ogromny problem Trenerów. Czekasz na tych świadomych klientów? Tych którzy będą się ponadprzeciętnie angażować? Tych, którzy osiągnął spektakularne efekty? Czekaj dalej 😊 Im mniej elastyczny będziesz tym mniej zarobisz, w Polsce ludzie od Trenera często oczekują czegoś innego.

 

  1. Brak konkretnej wizji firmy

Jeśli nie wiesz co chcesz osiągnąć, to nic nie osiągniesz. Jak masz zarabiać więcej skoro nie stawiasz sobie celów? Jak masz osiągnąć więcej skoro nikogo nie prosisz o pomoc? I w końcu. Jak chcesz osiągnąć więcej skoro nie robisz nic poza treningami personalnymi?

 

  1. Założenie działalności gospodarczej

 

Tutaj tylko jedna uwaga. Samozatrudnienie nie czyni Cię od razu przedsiębiorcą. Zapominasz o jednym. Zakładając własną działalność, cała brudna robota spływa na Ciebie: marketing, sprzedaż PR, pozyskiwanie klientów, organizowanie eventów, księgowość, działalności w sieci. Co chce tutaj powiedzieć? Prowadząc działalność i całą energię wkładając w prowadzenie treningów – nic nie osiągniesz.

Kolejne punkty które poruszę to:

  1. Myślenie krótkoterminowe
  2. Brak podnoszenia cen
  3. Brak budowania marki
  4. Brak kontroli
  5. Życie ponad stan
  6. Brak kontroli nad finansami
  7. Zakupoholizm
  8. Praca w firmie, a nie nad firmą
  9. Wypalenie i szklany sufit.
  10. Inne priorytety.

 

I ostatnia bardzo ważna kwestia, jeśli nie chcesz tyle zarabiać lub uważasz że te kwoty są wyssane z palca… nie przeszkadzaj innym w realizacji tych planów. Wielu moich Trenerów jest dowodem na to, że się da. Uważam że to beznadziejna wizja pracy po 8h dziennie, ale genialny sposób na odłożenie pieniędzy… na lepsze i większe inwestycje.

 

Bycie Przedsiębiorcą to życie przez parę lat tak jak nikt nie chce, by później żyć tak jak inni nigdy nie będą mogli.

 

Więcej spodziewajcie się na dniach…

Asekuracja przy staniu na rękach

10  powodów dla których nie sprzedajesz treningów personalnych.

 

Moja praca to przede wszystkim nauczanie, nauczanie tego jak sprzedać treningi zwykłemu śmiertelnikowi, czyli temu który tak naprawdę dla większości z Nas jest kluczowym klientem. Już na samym początku, pojawia się pewien dysonans między tym jak wyobrażamy sobie Naszą pracę a tym jakie są potrzeby rynku.

I naprawdę nie ma w tym nic złego jeśli masz ambitne plany wobec swojej grupy docelowej, ale miej świadomość, że ciężej będzie Ci się przebić, bo nie tego oczekują ludzie. To tak jakbyś sprzedawał auta napędzane nogami, no wiesz takie rodem z Flinstonów, a ludzie zamożni szukają w samochodach komfortu, bynajmniej większość.

Przez lata zmieniali się klienci, zmieniają się jednak też trenerzy. Lata doświadczeń w pracy indywidualnej z tymi ludźmi, dały mi obraz odnośnie tego, jak bardzo problemy osobiste przekładają się na biznes. Nie mówię, że każdego blokuje tylko to, ale czasami warto się zatrzymać i przemyśleć…

 

  1. Brak wiary w siebie. Tak Trenerzy pomimo tego, że emanują pewnością siebie, bardzo często kryją za nią swoje braki. Brak wiary w siebie i swoje możliwości powoduje, że szybko się poddajemy, niestety coraz częściej jesteśmy wybijani z odpowiednich torów, przez wszechobecnych znawców teorii i samozwańczych specjalistów. Przestaliśmy ufać sobie. Brak wiary w siebie sprawia, że po prostu nie wierzysz w to, że możesz więcej.
  2. Zrzucanie na innych odpowiedzialności. Za pozyskanie klienta nie jest odpowiedzialny klub, menager, ani studio treningowe. I nie daj sobie wmówić, że jest inaczej. To klient Ciebie kupuje, jeśli nie potrafisz się sprzedać problem jest w Tobie a nie w innych. Nawet jeśli masz najlepsze narzędzia, a nie potrafisz wziąć odpowiedzialności sam za siebie to nic z tego nie będzie.
  3. Brak zrozumienia potrzeb klienta. Wszyscy chcą sprzedawać jak najdrożej, zarabiać jak najwięcej a jednocześnie mieć klientów, którzy będą się w 100% stosować do założeń Trenera. To idylla. To mały odsetek klientów. Reszta ma inne potrzeby. Dopóki nie zrozumiesz, że klienci wcale nie chcą świadomego treningu i przewrotu w swoim życiu, dopóty nie będziesz miał pełnego kalendarza pękającego w szwach. Na takie rarytasy, pracy ze świadomymi ludźmi mogą sobie pozwolić Trenerzy będący już spory czas na rynku o mocnej marce i to nie zawsze. Zasada jest prosta – to Ty jesteś dla klienta, a nie klient dla Ciebie.
  4. Ucieczka w ideały. Perfekcjonizm i zbyt duże wymagania zabijają niejedną motywację. Osoby które idealnie wpasowałyby się w ramy idealnego klienta trenera personalnego są… często innymi trenerami personalnymi.
  5. Problemy w życiu osobistym, które nie pozwalają CI się skupić na pracy, będą Ci kosmicznie utrudniały sprzedaż. Dopóki sam nie poukładasz swojego życia, nie będziesz pomagał innym. Ludzi nie interesują Twoje problemy, jeśli będziesz nimi zbyt emanował, odejdą.
  6. Jesteś pesymistą. Tutaj nie trzeba się rozwodzić, jeśli na wszystkie pomysły osób które chcą Ci pomóc, reagujesz słowami NIE DA SIĘ, to masz rację, Tobie się nie uda. Zapominamy o tym, że ludzie kupują od Nas Naszą radość, Nasze emocje, Nasze pozytywne nastawienie, Nasz profesjonalizm. Profesjonalizm to bycie dla Klienta.
  7. Nie próbujesz nowych sposobów. Tutaj trochę się uśmiecham pod nosem. Żeby budować wielkie pośladki, trenerzy są w stanie poświęcić klika lat jeżdżąc na milion szkoleń. Żeby budować markę i przekraczać własne bariery? Po tygodniu odpuszczają. Oczywiście nie Wszyscy, ale CI którzy się poddają (a upadek jest integralną częścią sukcesu) po prostu nie odnoszą swoich zamierzonych celów.
  8. Nie chcesz pomagać ludziom. Jeśli cokolwiek przysłania CI człowieka, on to wyczuje. Nie ważne czy są to pieniądze, własne ambicje czy cokolwiek innego. Nikt Cię nie kupi
  9. Kasa, kasa, kasa, kasa. Możesz zostać mistrzem perswazji i manipulacji, chłonąć książki sprzedażowe, a ludzie i tak będą wiedzieć, że masz jeden cel i nie jest nim dobro klienta.
  10. Sprzedaż to proces. Tak jak trening. To co zasiejesz, zbierzesz za jakiś czas. Gdy ktoś przychodzi kupić – nie sprzedajesz. Sprzedajesz gdy ludzie zabijają się o pracę z Tobą, bo nie chcą pracować z nikim innym. Wtedy tylko jednak gdy zanim Cię poznali w życiu nie myśleli o treningach personalnych.

Więc…

Cierpliwości…

Szacunku do klienta…

Empatii do podopiecznych…

Pracy nad sobą…

I porzucenia egoizmu…

Tego za Ciebie nie zrobię…

 

Autor: Kasia Figuła

Dwie młode kobiety z kwiatkiem w dłoni

Nadczynność tarczycy. Jak trenować by nie szkodzić?

“Niniejszy artykuł ma za zadanie poszerzanie wiedzy Trenerów Personalnych nt nazw leków, które są brane przez ich Podopiecznych i ich ewentualnych skutków niepożądanych, które mogą przeszkadzać w osiąganiu celów treningowych. Przypominamy, że proces zdrowienia powinien następować z udziałem różnych specjalistów.  Potraktuj ten artykuł jako poszerzenie swojej wiedzy, ale pamiętaj, że każda osoba z którą spotykasz się w swojej pracy, to odrębna historia.”

Nadczynność tarczycy…Och, ile razy udało mi się usłyszeć na siłowni, że ,,tym z nadczynnością to dobrze, nic nie robią i chudną, jedzą i nie tyją!’’. Gdyby tylko nadczynność tego gruczołu sprowadzała się jedynie do ,,chudnięcia’’…

 

A więc, czym jest nadczynność tarczycy i czym się objawia?

 

Nadmierne wydzielanie się hormonów tarczycy w naszym organizmie nazywamy chorobą nadczynności tarczycy. Według badań kobiety pięć razy częściej chorują na nadczynność tarczycy niż mężczyźni.  Do najczęstszych objawów towarzyszących tej chorobie zaliczamy:

 

-spadek masy ciała

-rozdrażnienie

-nerwowość

-duszność

-nadmierna potliwość

-palpitacje serca

-bezsenność

-zaburzenia miesiączki u kobiet

-drżenie rąk

-biegunki/zatwardzenia

-wysokie ciśnienie

 

Trening w nadczynności tarczycy

 

Skutki złego leczenia, lub co dla nas trenerów bardziej istotne, skutki złego treningu mogą doprowadzić nawet do niewydolności serca. Kolejnym ze skutków nakładania na organizm chorego zbyt dużego stresu wywołanego treningiem może być także przełom tarczycowy, inaczej znany jako tyreotoksykoza, która jest skrajną odmianą nadczynności tarczycy. Może ona spowodować ciężkie lub zagrażające życiu objawy, najczęściej dotyczą one układu krążenia . Codzienne funkcjonowanie osoby chorej na nadczynność można zwizualizować sobie w taki sposób jakby ta osoba cały dzień biegała na bieżni. Organizm ten pracuje na ,,wysokich obrotach’’ cały dzień, często też nawet w nocy, kiedy to tętno śpiącej osoby może wynosić nawet 90 uderzeń na minutę. W związku z tak dużą aktywnością organizmu, zmniejszone zasoby energii (glikogenu mięśniowego) drzemiące w organizmie wydają się być główną przyczyną zmniejszonej wytrzymałości, co w praktyce może oznaczać skrócenie czasu treningu bądź zmniejszenie jego intensywności.

 

Zatem co robić, żeby nie zaszkodzić?

 

Trening aerobowy

 

Wedle zaleceń WHO osoby z nadczynnością tarczycy odczują pozytywne skutki aktywności fizycznej nawet podejmując tak częsty wysiłek aerobowy jak godzina dziennie. Do tych najbardziej polecanych zalicza się między innymi taniec, pływanie czy rower. Należy zwrócić szczególną uwagę na intensywność wykonywania tego treningu, i jasno wyliczyć 60-70% tętna maksymalnego ponieważ zbyt wysoka intensywność treningu może spowodować wzmożenie się objawów nadczynności tarczycy takich jak zadyszka, problem z regulacją temperatury ciała, nadmierna potliwość, czy kołatanie serca, które może nawet przekształcić się w migotanie przedsionków co w dalszym ciągu prowadzi do niewydolności serca.

 

Trening z obciążeniem własnego ciała, trening oporowy i siłowy

 

Trening ten jest również wskazany dla osób chorujących na nadczynność tarczycy. Tak jak w przypadku treningu aerobowego należy zwrócić uwagę na intensywność treningu. Według WHO taki trening może być wprowadzony do planu treningowego dwa do trzy razy w tygodniu, należy jednak zachować przerwę 48- godzin trenując te same grupy mięśniowe.

 

Nadczynność tarczycy, a w zasadzie jednym ze skutków nadczynności tarczycy może być rozpadanie się tkanki kostnej, które jest wynikiem uwalniania wapnia z kości w celu odżywienia całego organizmu. Należy pamiętać, że trening siłowy wspomaga utrzymanie poprawnej gęstości kości. Zważywszy na wcześniej wspomnianą korzyść treningu siłowego, dzięki jego wprowadzeniu do rutyny treningowej podopiecznych możemy wspomóc zapobieganie powstania u nich osteoporozy.

 

 Trening typu Joga, rozciąganie, medytacja

 

Trening tego typu, może wspomóc wyciszenie się organizmu. Dzięki takiej jednostce treningowej podopieczny może być w stanie złagodzić pewne objawy choroby takie jak drażliwość, nerwowość czy bezsenność.

 

Podsumowanie

 

Istnieje dużo większe prawdopodobieństwo, że na swojej drodze spotkasz osobę chorującą na niedoczynność tarczycy, hashimoto niż nadczynność. Tarczyca to temat rzeka i choroba cywilizacyjna naszych czasów. Nadczynność tarczycy to nie tylko przyspieszony metabolizm, ale także wielki bagaż uprzykrzających życie objawów, które mogą okazać się fatalnymi.

I tak, jak w każdym poprzednim artykule pisałam, znowu okazuje się, że ,,mniej znaczy więcej’’, a nasi podopieczni- tak mało kiedy już zdrowi- potrzebują treningu zupełnie odbiegającego od tego, który powszechnie kojarzony jest z tym ,,efektywnym’’ na którym leje się pot i łzy.

 

 

Autor: Marta Jankowska Trener Personalny

—————————————————————————————

Trenerze
Wiem, że masz dość spamu na swojej skrzynce. Wiem też, że mogę dać Ci więcej niż myślisz. Gratuluję Ci, że wybrałeś zawód Trenera. Jeszcze bardziej gratuluję, że chcesz być najlepszy na rynku. Zapisz się na mój newsletter, a obiecuje Ci, że przy Twoim 100% zaangażowaniu nic Cię nie powstrzyma i uciekniesz konkurencji. To Ty będziesz wyznaczał trendy.
Do usłyszenia.
Kasia F.

[mc4wp_form id=”1980″]

Płot obwieszony biustonoszami

Trening po mastektomii – cz. 2

“Niniejszy artykuł ma za zadanie poszerzanie wiedzy Trenerów Personalnych nt nazw leków, które są brane przez ich Podopiecznych i ich ewentualnych skutków niepożądanych, które mogą przeszkadzać w osiąganiu celów treningowych. Przypominamy, że proces zdrowienia powinien następować z udziałem różnych specjalistów.  Potraktuj ten artykuł jako poszerzenie swojej wiedzy, ale pamiętaj, że każda osoba z którą spotykasz się w swojej pracy, to odrębna historia.”

Pamiętacie lekturę na temat treningu po mastektomii, w którym poruszyłam temat ogólnego problemu jakim jest nowotwór piersi oraz zaczęłam wymieniać aspekty, które mają bezpośredni wpływ na wasz trening z podopieczną po operacji odjęcia piersi? Jeśli tak to się bardzo cieszę i zapraszam do zapoznania się z kolejną częścią tego artykułu.

Jeśli czytasz to i nie pamiętasz o czym był poprzedni tekst to zapraszam w pierwszej kolejności do niego –TUTAJ.

Kontynuując analizę możliwych zmian w ciele Twojej podopiecznej po mastektomii trzeba skupić się na kręgosłupie lędźwiowym i ustawieniu miednicy.

Zespół skrzyżowania dolnego.

Często zdarza się, że skrzyżowanie górne i dolne idą w parze. Dlatego pamiętaj o tym, żeby przed przystąpieniem do jakiegokolwiek treningu rozpocząć współpracę od wnikliwego oglądania postawy ciała swojej klientki. Zauważysz wtedy czym dokładnie należy się zająć. „Górę” omówiłam w poprzednim artykule, a dziś skupimy się na „dole”.

O co chodzi?

W zespole skrzyżowania dolnego dochodzi do pogłębienia lordozy lędźwiowej przez wydłużone, osłabione mięśnie brzucha oraz osłabione i wydłużone mięśnie pośladkowe. Przez to nadmiernie mamy napięte i skrócone mięśnie przykręgosłupowe oraz mięśnie biodrowo lędźwiowe. Miednica ustawia się w nadmiernym przodopochyleniu i często wywołuje to dodatkowe dolegliwości bólowe, których twoja podopieczna ma już i tak wystarczająco dużo.

Recepta na to wydawałaby się prosta – wzmacniamy to co osłabione i rozciągamy oraz rozluźniamy to co nadmiernie napięte, jednak nie jest to takie banalne. Trzeba spojrzeć całościowo na swoją podopieczną – co z tego, że będziesz coś naprawiać na treningu,  jeśli po powrocie do domu nie zwraca ona uwagi na swoją postawę, na ruch i odpowiednią ergonomię na przykład w pracy.

Trenuj z nią całościowo zwracając uwagę na każdy szczegół podczas techniki. Zwracaj uwagę na każdy mięsień w cyklu treningowym, ale nie doprowadź do dużego zmęczenia mięśniowego podczas określonej jednostki treningowej (2 ćwiczenia na daną partię myślę, że powinny wystarczyć, dodatkowo ćwiczenia kombinowane – łączenie dodatkowo nauki koordynacji ruchowej).  Moim zdaniem trening całego ciała powinien być priorytetem, a nie trening dzielony. Co do częstotliwości – taka pani powinna się ruszać codziennie. Naucz ją zwracać uwagę na spontaniczną aktywność fizyczną, a sam trenuj z nią przynajmniej 3 razy w tygodniu, jeśli tylko ma taką możliwość i pozwala na to jej samopoczucie i jej lekarz prowadzący.  Pamiętaj jednak, że taki trening na dłuższą metę może się stać bardzo nudny i mało atrakcyjny dla twojej klientki, która chciała się również odprężyć i odstresować dzięki współpracy z tobą. Moja rada – znajdź swój złoty środek. Trochę techniki, trochę zabawy połączonej z techniką – na przykład jednostki na czas, elementy rywalizacji, a trochę teorii i wiedzy, którą twoja klientka wykorzysta na co dzień i będzie mogła zdradzić koleżankom Amazonkom różne tipy co robić, aby czuć się lepiej w ciągu dnia.

Tak samo jak w przypadku skrzyżowania górnego ważna jest współpraca z fizjoterapeutą, który poprowadzi całą terapię, a ty ją utrwalisz na treningu z podopieczną.

Po unieruchomieniu po operacji mogą występować różne zaniki mięśniowe, które oczywiście trzeba niwelować dla optymalnej pracy narządu ruchu – zobaczysz po dokładnym oglądaniu ciała podopiecznej czy są jakieś różnice pomiędzy jedną a drugą stroną ciała. Jeśli masz taką potrzebę możesz wykonać pomiary obwodów i porównać strony.

Przez deficyty w obrębie kręgosłupa i miednicy może również wystąpić problem z chodem, dlatego proponuję na to zwrócić uwagę – jak dana pani stawia stopę na przykład na bieżni, jak reaguje kolano, jaka jest długość kroku, proponuję sprawdzić to w chodzie i w biegu/truchcie również (pamiętaj, że to jest bardzo ważne – w końcu chodzimy.. cały czas! No chyba, że siedzimy.. :P). Dalej wpleć w trening elementy „reedukacji” chodu, jakimi są na przykład pokonywanie różnego rodzaju przeszkód – niższych, wyższych, na niestabilnym podłożu – wszystko zależy od stopnia wytrenowania waszej podopiecznej.

Dalej postawiłabym na… pewność siebie 😊 Jeśli tylko taka pani ma nadprogramowe kilogramy (lub na odwrót lub jakiekolwiek inne kompleksy sylwetkowe i psychiczne – dobrze wiemy, że trener często staje się w pewnej części psychologiem i osobą bardzo zaufaną), których chce się pozbyć, wy jesteście od tego, żeby jej w tym pomóc. Szczuplejsza pewnie poczuje się lepiej w swoim ciele, a co za tym idzie szybciej zaakceptuje na przykład brak piersi, czy zdecyduje się na operację jej rekonstrukcji. Poza tym nie od dziś wiadomo, że osoby cierpiące na chorobę nowotworową powinny się ruszać i dbać o to co jedzą… My to wiemy, pamiętajcie, że twoja podopieczna może o tym nie wiedzieć lub nie wiedzieć jak to robić. Pomagaj jak tylko możesz, nie tylko dla pieniędzy!

Pamiętajcie, że każdej z nas (jeśli czytają mnie trenerki) może dotyczyć problem nowotworu piersi. Badajcie się dziewczyny! Jeśli czytają mnie trenerzy – pamiętajcie, że macie mamę, babcie, ciocię, dziewczynę, żonę, córkę, podopieczną – to też do Was należy przypominanie im o profilaktyce raka piersi, w końcu w większości są to dla Was osoby bardzo ważne.

Życzę Wam,  żeby ten artykuł nigdy się Wam nie przydał! Jednak jeśli słyszeliście, że komuś może pomóc – podajcie dalej!

Jakby ktoś z Was miał jakiś problem w tym zakresie i nie uzyskał odpowiedzi w artykule to zapraszam do kontaktu na Facebooku – postaram się pomóc.

Autor: Alina Sitek

—————————————————————————————

Trenerze
Wiem, że masz dość spamu na swojej skrzynce. Wiem też, że mogę dać Ci więcej niż myślisz. Gratuluję Ci, że wybrałeś zawód Trenera. Jeszcze bardziej gratuluję, że chcesz być najlepszy na rynku. Zapisz się na mój newsletter, a obiecuje Ci, że przy Twoim 100% zaangażowaniu nic Cię nie powstrzyma i uciekniesz konkurencji. To Ty będziesz wyznaczał trendy.
Do usłyszenia.
Kasia F.

[mc4wp_form id=”1980″]

Złowrogi krytykujący wyraz twarzy na tle muru

Wewnętrzny krytyk każdego Trenera Personalnego – cz. I

„Wewnętrzny krytyk to ta część Ciebie, która Cię osądza, umniejsza Ci i zmusza Cię do działania/zaniechania działania; obniża Twoje poczucie własnej wartości, sprawia, że czujesz się ze sobą źle. To jeden z najtrudniejszych i najbardziej nieustępliwych aspektów, z którymi zmagają się ludzie. W rzeczywistości, wewnętrzny krytyk nie jest pojedynczą częścią Ciebie; możesz mieć kilka krytykujących części Ciebie, które Cię osądzają w różny sposób
i z różnych powodów. W naszych badaniach nad wewnętrznym krytykiem rozróżniliśmy jego siedem typów.

Perfekcjonista

Ten krytyk stara się zmusić Cię do robienia wszystkiego perfekcyjnie. Posiada bardzo wysokie standardy zachowania, działania oraz wykonywania. Czasem też powstrzymuje Cię przed tworzeniem czegokolwiek
ze względu na strach, że to, co zrobisz, nie będzie wystarczająco dobre. A czasem zmusza Cię do działania
w nieskończoność, aby tylko doprowadzić rzecz do perfekcji.

Wewnętrzny kontroler

Ten krytyk stara się kontrolować zachowania impulsywne, które mogłyby nie być dobre dla Ciebie bądź innych bądź niebezpieczne. Zazwyczaj bywa szorstki i zawstydzający, kiedy się na czymś wyłożysz.

Zadaniowiec

Ten krytyk stara się zmusić Cię do ciężkiej pracy lub zdyscyplinowania w celu osiągnięcia sukcesu, bądź uniknięcia bycia przeciętnym. Może spowodować nadmierne staranie się bądź pracoholizm.

Umniejszacz

Ten krytyk stara się obniżyć Twoją wiarę w siebie oraz Twoje poczucie własnej wartości, dlatego tez nie podejmiesz ryzyka zrobienia czegoś, co byłoby niebezpieczne, bądź też nie spróbujesz, aby nie ponieść porażki, bądź też nie będziesz zbyt wielki, wpływowy lub widoczny, aby nie zostać zaatakowanym albo odrzuconym. Ten krytyk sprawia, że czujesz się bezwartościowy.

Niszczyciel

Ten krytyk nieustannie atakuje Twoje fundamentalne poczucie własnej wartości. Głęboko Cię zawstydza. Wierzy, że nie powinieneś istnieć.

Obwiniacz

Ten krytyk atakuje Cię za podjęcie bądź nie podjęcie działania w przeszłości albo za powtarzające się zachowania z przeszłości, które były krzywdzące dla innych albo narusza głęboko Twoją wartość jako dobrego człowieka. Sprawia, że czujesz się winny i nigdy Ci nie wybaczy.

Szablonista

Ten krytyk stara się dopasować Cię do określonego kształtu albo, żebyś był dokładnie taki, jak Twoja rodzina, czy kultura – np.: dbający, agresywny, uprzejmy. Atakuje Cię, kiedy taki nie jesteś i nagradza, kiedy taki jesteś. Jeśli nie jesteś dopasowany do określonego kształtu, nieustannie sprawia, że czujesz się niepasujący, nieodpowiedni.

Pomimo bólu, jaki ze sobą niosą, każdy rodzaj wewnętrznego krytyka stara się pomóc Ci bądź Cię ochronić przed bólem na swój własny, zniekształcony sposób. Poprzez określenie, jaki rodzaj wewnętrznego krytyka/wewnętrznych krytyków posiadasz, możesz go/ich łatwo rozpoznawać i dzięki temu dowiadywać się, co dla Ciebie próbuje/próbują zrobić. To z kolei umożliwia nawiązanie relacji współpracy  z krytykiem/krytykami i przetransformowanie go/ich w zasilające Cię źródło.”

Tak o wewnętrznym krytyku (WK) pisze psycholog i twórca opisanego rozróżnienia
Jay Earley.

Aby rozpocząć skuteczną pracę z wewnętrznym krytykiem, należy prawdziwie, możliwie bez zniekształceń, określić swoje mocne i słabe strony, w sposób obiektywny ocenić swoje dotychczasowe sukcesy i porażki oraz oddzielić opinie innych od własnego zdania na swój temat. Konieczne jest także zweryfikowanie własnego systemu wartości, według którego kształtujemy swoje życie, a w związku z tym codzienne wybory.

Najłatwiej jest zidentyfikować WK i przyporządkować odpowiednim typom poprzez przywołanie, a następnie wnikliwe przeanalizowanie, w jaki sposób byliśmy motywowani, krytykowani, ośmieszani, onieśmielani przez najbliższe otoczenie do mniej więcej ósmego roku życia (bardzo ważny w tym procesie jest udział nie tylko osób starszych, ale również rodzeństwa i innych dzieci).
Do tego wieku kształtujemy swoją wiedzę na temat nas samych i w późniejszym czasie jest to podstawa do działania „autopilota” pod postacią różnych typów WK, który może stać się destrukcyjny, jeśli dominują w nim mechanizmy hamujące działanie (ze względu na strach, zbyt niskie poczucie własnej wartości, itp.) bądź wyniszczający poprzez na przykład nadaktywność
(jak przy perfekcjonizmie).

Warto poświęcić na taką pracę przynajmniej miesiąc i w tym czasie codziennie wykonywać ćwiczenia, pomagające identyfikować, do którego z WK należą dane podszepty i od razu analizować, jakie jest ich źródło, czy to prawda na nasz temat czy też na przykład cudza opinia, którą przyjęliśmy za własną.  Pomocne jest systematyczne zapisywanie pojawiających się, dręczących myśli, bądź krytyki, czy nakazu działania. Wartość takich zapisków po miesiącu jest nieoceniona, gdyż poprzez codzienne analizowanie podszeptów WK, z łatwością przyjmiemy zmianę sposobu funkcjonowania, gdyż niejako samoistnie nastąpi uświadomienie wewnętrznych mechanizmów.

„Dopóki nie uczynisz nieświadomego  świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem” C.G.Jung

Tekst autorstwa Małgorzata Eisenberger


Trenerze
Wiem, że masz dość spamu na swojej skrzynce. Wiem też, że mogę dać Ci więcej niż myślisz. Gratuluję Ci, że wybrałeś zawód Trenera. Jeszcze bardziej gratuluję, że chcesz być najlepszy na rynku. Zapisz się na mój newsletter, a obiecuje Ci, że przy Twoim 100% zaangażowaniu nic Cię nie powstrzyma i uciekniesz konkurencji. To Ty będziesz wyznaczał trendy.
Do usłyszenia.
Kasia F.

[mc4wp_form id=”1980″]

Kobieta siedząca na ziemi

Trener ofiara. Podopieczny ofiara.

Wszyscy jesteśmy ofiarami dzisiejszych czasów. Ja, Ty, My, Oni. Żyjemy w czasach, w których to co było wczoraj nowością dzisiaj jest prehistorią. Zobacz. Mama mówiła – idź do pracy na etat. Bijesz się teraz z myślami, czy rodzice faktycznie zrozumieją wizję Twojego świata.

To tylko wierzchołek góry lodowej. Schematy są proste. Jesteśmy bombardowani nierealnymi ideałami. Jesteśmy zmuszani do pełnienia dziesiątek ról w swoim życiu i to każdej na minimum 110%. I tak wpędzamy się w permanentny stres.

Jesteś Trenerem, jestem przekonana że właśnie chcesz być:

  • specjalistą z zakresu treningu
  • nierzadko specjalistą od spraw odżywiania
  • fotografem – na insta liczą się tylko ładne zdjęcia
  • sprzedawcą – trzeba jakoś zarabiać
  • przedsiębiorcą – to brzmi dumnie
  • freelancerem – no przecież!!!
  • influencerem – kto nim teraz nie chce być?
  • marką samą w sobie – przecież to ogromny prestiż!!!
  • właścicielem studia, ot takie marzenie każdego trenera
  • marketingowcem
  • specjalistą od PR

Co masz jeszcze zrobić?

  • odpocząć – sam wiesz jakie to ważne
  • być rodzicem – nie na godziny, bo wiesz, że nie ma nic ważniejszego niż zdrowie i Rodzina
  • być Żoną i Matką, Ojcem i Mężem, Synem i Córką, Siostrą i Bratem
  • być organizatorem czasu dla siebie i najbliższych
  • zadbać o siebie

Mam dalej wymieniać?

Daliśmy się uwięzić i dopóki nie zadamy sobie pytania co jest dla nas naprawdę ważne, będziemy gonić za tym co jest ważne w oczach innych.

Akceptacja.

Naprawdę zależy Ci na akceptacji każdego człowieka?

Chcesz umierać goniąc za akceptacją zamiast żyć?

I o ile lubię coaching i uważam, że przeprowadzony przez właściwą osobę może Nam bardzo pomóc.

Tak frazes “Możesz wszystko” wolę spalić na stosie i nie nakładać na siebie sznura.

Możesz wszystko co możesz zrobić: mając siebie, swoje zasoby, środowisko w którym żyjesz i wiarę w siebie. Nie zawsze da się mieć i robić wszystko, zapamiętaj to. Nie możesz zjeść ciastka i mieć tego samego ciastka.

To Ty decydujesz….


Trenerze
Wiem, że masz dość spamu na swojej skrzynce. Wiem też, że mogę dać Ci więcej niż myślisz. Gratuluję Ci, że wybrałeś zawód Trenera. Jeszcze bardziej gratuluję, że chcesz być najlepszy na rynku. Zapisz się na mój newsletter, a obiecuje Ci, że przy Twoim 100% zaangażowaniu nic Cię nie powstrzyma i uciekniesz konkurencji. To Ty będziesz wyznaczał trendy.
Do usłyszenia.
Kasia F.

[mc4wp_form id=”1980″]